Być może Nicholas miał inne spojrzenie na funkcjonowanie rodziny, której głową jest mężczyzna a nie kobieta. Co było widocznie u wielu innych rodzin czystokrwistych. Za dzieciaka nie przykuwał do tego zbyt dużej uwagi. Gdy dorastał, bywał wtajemniczany w sprawy rodziny bardziej, jako najstarszy syn Nevana. Zauważał problemy wiążące się z nazwiskiem swojej rodziny z powodu klątwy lykantropii. A że nie odziedziczył owego genu, nie stanowił zagrożenia dla innych osób w swoim otoczeniu podczas pełni księżyca. Nie każdy wiedział, jak to się objawia, czy jego członkowie rodziny nad tym panują.
Nim udzieli odpowiedzi, do której najpewniej będzie zmuszany, chciał wiedzieć, jaką wersję babka skierowała do Ministerstwa. Theon pomagający w rodzinnych sprawach. I ten nacisk na ”prywatne”. Umiała kombinować. Wzięła nawet siebie jako ofiarę i przyczynę jego nieobecności, zasłaniając się chorobą. Czy to nie wzbudzi zainteresowania? Nie zwróci na siebie uwagę, że będą chcieli ją odwiedzić i zapytać o stan zdrowia? Upierdliwi by tak zrobili. Oby nie mieli przez to większych problemów."Kurwa Theon. Co się z Tobą dzieje?" - zapytał sam siebie w myślach, jakby też chciał przesłać je mentalnie do brata. Gdyby tylko fale działały. Gdyby brat mu odpowiedział. Ale zawsze była cisza.
Westchnął, pocierając czoło. Chcąc nie chcąc, musiał trzymać się takiej wersji.
Czuł już nacisk. Nie od ojca, ale od babki. Spojrzał na rodzica, po czym znów na nią.
By dodał, że także w tej "dodatkowej działalności". Ale to już najwyżej potwierdzi, jeżeli o to zapytają. Odniósł się ogólnie, że szukał nie tylko tam informacji, ale i może po z jego znajomych. Żeby nie dopytywali głębiej. Oficjalnie, Nicholas próbował wyciągnąć informacje tylko z jednego konkretnego miejsca, gdzie wiedzieli co się dzieje z jego bratem, ale nie chcieli go do niego dopuścić, nic zdradzić. Mógł co najwyżej trzymać się zasady, swojego zapewnienia, że żyje. Gdyby zmarł, od razu by go poinformowali. Może i oddali ciało. Tutaj musiało dziać się coś innego. Czy jakby Theon zaginął, też byłby poinformowany? Czy te informacje, wystarczą babcie i ojcu?
Theon mógł być na Beltame niekoniecznie jako śmierciożerca. Tam było wiele innych osób, czarodziei i mugoli. Było też wiele ofiar, wielu rannych. Wydarzyło się bardzo wiele. A że nigdzie go nie znaleziono, mógł nawet zdążyć uciec z miejsca zdarzenia, ktoś mu pomógł, leczy rany gdzieś indziej. Z jakiegoś powodu mógł chcieć unikać kontaktu z rodziną. Takiej wersji by Nicholas się trzymał, póki nie dowie prawdy.