16.01.2024, 23:22 ✶
Wyczucie czasu mieli idealne, nie można powiedzieć, że nie. Wzdrygnąłem się słysząc krzyki i padające zaklęcia. Czy mieliśmy iść im pomóc? Nie, chyba nie, policji bym nie wchodził w drogę, żeby im pomagać, w końcu są do tego wyszkoleni, a już i tak ledwo uciekłem śmierci i to tylko dzięki klientowi.
Spojrzałem na faceta, co mi się przedstawił tak po prostu. Kilka metrów od nas, za barem biją się na śmierć i życie, co prawda słyszalnie wygrywają, ale...
-Neil.-przedstawiłem się z łagodnym uśmiechem ulgi chwytając jego dłoń, nie przejmując się krwią, choć uważając na rany, wiec nie chwyciłem go zbyt mocno. Mógłbym mu zrobić mieszankę ziół na poprawę zdrowia i szybsze leczenie się ran, jakaś maść też byłaby dobra, chociaż to dopiero po zrobieniu się strupów. Od razu zastanowiłem się czy uda mi się zdobyć na niego namiary, żeby się jakoś odwdzięczyć.
Całe szczęście jednak zmieniło się w zaskoczenie i niepewność kiedy za bar wskoczyli czarodzieje BUM, na których widok się wzdrygnąłem, szczególnie, że ich różdżki były w pełnej gotowości. Zaraz jednak spojrzenie wróciło na mężczyznę, który wezwał pomoc. Co bym zrobił bez niego? Wiedziałbym w ogóle kogo wzywać i przede wszystkim jak? Nigdy nie musiałem tego robić, ale widać czasy się zmieniają i trzeba nabrać wprawy w niezbyt przyjemnych rzeczach. Na razie będę musiał się oswoić z myślą, że tam na sali leżą martwi ludzie zabici w ataku, to było mocno niekomfortowe.
Chwyciłem czarodzieja za rękę, trochę nie chcąc, żeby jeszcze gdzieś szedł, a trochę dla własnej otuchy, w końcu mogło to wszystko skończyć się dużo gorzej. A co rodzice zrobiliby bez moich pieniędzy? Żyliby, ale jednak jestem dla nich dużym wsparciem.
-Zapiszesz mi swój numer?-na szybko przekalkulowałem, że prędzej poda mi numer niż adres, więc o to poprosiłem.-Chcę się odwdzięczyć jakoś za pomoc.-posłałem mu uśmiech, licząc, że da i coś dzięki czemu będę mógł go odnaleźć.
Spojrzałem na faceta, co mi się przedstawił tak po prostu. Kilka metrów od nas, za barem biją się na śmierć i życie, co prawda słyszalnie wygrywają, ale...
-Neil.-przedstawiłem się z łagodnym uśmiechem ulgi chwytając jego dłoń, nie przejmując się krwią, choć uważając na rany, wiec nie chwyciłem go zbyt mocno. Mógłbym mu zrobić mieszankę ziół na poprawę zdrowia i szybsze leczenie się ran, jakaś maść też byłaby dobra, chociaż to dopiero po zrobieniu się strupów. Od razu zastanowiłem się czy uda mi się zdobyć na niego namiary, żeby się jakoś odwdzięczyć.
Całe szczęście jednak zmieniło się w zaskoczenie i niepewność kiedy za bar wskoczyli czarodzieje BUM, na których widok się wzdrygnąłem, szczególnie, że ich różdżki były w pełnej gotowości. Zaraz jednak spojrzenie wróciło na mężczyznę, który wezwał pomoc. Co bym zrobił bez niego? Wiedziałbym w ogóle kogo wzywać i przede wszystkim jak? Nigdy nie musiałem tego robić, ale widać czasy się zmieniają i trzeba nabrać wprawy w niezbyt przyjemnych rzeczach. Na razie będę musiał się oswoić z myślą, że tam na sali leżą martwi ludzie zabici w ataku, to było mocno niekomfortowe.
Chwyciłem czarodzieja za rękę, trochę nie chcąc, żeby jeszcze gdzieś szedł, a trochę dla własnej otuchy, w końcu mogło to wszystko skończyć się dużo gorzej. A co rodzice zrobiliby bez moich pieniędzy? Żyliby, ale jednak jestem dla nich dużym wsparciem.
-Zapiszesz mi swój numer?-na szybko przekalkulowałem, że prędzej poda mi numer niż adres, więc o to poprosiłem.-Chcę się odwdzięczyć jakoś za pomoc.-posłałem mu uśmiech, licząc, że da i coś dzięki czemu będę mógł go odnaleźć.