17.01.2024, 14:39 ✶
Na ludzi, którzy po silnym, emocjonalnym rozstrojeniu wchodzili do Dziurawego Kotła tanecznym krokiem, mówiło się różnie. Czarodzieje mieli na to bardzo prostą odpowiedź - kolesia, kiedy był jeszcze maleńki, musiały porwać wróżki. To wróżki mu to zrobiły, to nie była jego wina, może nie był normalny, ale kto w tych czasach był normalny. Zakryj oczy i żyj dalej, podobno nawet już mugole pozwolili podobnym jemu egzystować w zaciszu własnego domostwa i delektować się swoimi dziwactwami. No właśnie, mugole. Mugole tak z pięćdziesiąt lat wstecz wysłaliby go na przymusową terapię wstrząsową albo zaserwowali lobotomię, bo jeszcze się dzieciaki zarażą od niego homoseksualizmem lub leworęcznością. Pięćdziesiąt lat do przodu miła pani w szkole, do której by go wysłali przymusowo, zapisałaby go do poradni na diagnozę ADHD. Ale byli dzisiaj, tu i teraz. Tu i teraz był tym dziwacznym, pociętym, smutnym, ale przyciągającym spojrzenie ekscentrykiem, któremu od godziny grała w głowie w zapętleniu jedna, konkretna melodia, do której rytmu poruszał zgrabnymi biodrami, przesuwając się w ślamazarnie stronę stolika.
Niby siedział na tej ławie, ale jednak tańczył. Poruszał ramionami z góry na dół, bujał się na boki. Do czego? Do własnego obłąkania najwyraźniej, bo przecież radio było zepsute, żadnej muzyki tutaj nie było, żadnych słuchawek na uszach, a on sobie podrygiwał, jakby grała tutaj jakaś orkiestra. I się tą nutą podzielił - wystukiwał ją palcami wolnej ręki, drugą miał w końcu zajętą paleniem fajki, której dym zajmował coraz większą przestrzeń wokół.
- O kurwa, ty żyjesz - zauważył inteligentnie, kiedy osobą, co się przed nim wyłożyła na tym stole i mówiła kompletne durnoctwa, nie był wyjątkowo nikt z jego rodziny, tylko typ, co został spisany na straty dobrych kilka lat temu. - Czuję to - mówił o tych rymach, nawet dostroił stukanie do wylewu, jakiego Leoś dostał po tych czekoladkach, a co Flynn zinterpretował jako wejście z nim do kompletnie innej gęstości. - Zawsze tu pracowałeś? Nieważne, zrób mi najbardziej pedalskiego drinka, jakiego potrafisz.
I wrócił do stukania butem o podłogę, do rytmicznych uderzeń palcami o blat. Do ruchów doprowadzających człowieka do uśmiechu z politowania.
Niby siedział na tej ławie, ale jednak tańczył. Poruszał ramionami z góry na dół, bujał się na boki. Do czego? Do własnego obłąkania najwyraźniej, bo przecież radio było zepsute, żadnej muzyki tutaj nie było, żadnych słuchawek na uszach, a on sobie podrygiwał, jakby grała tutaj jakaś orkiestra. I się tą nutą podzielił - wystukiwał ją palcami wolnej ręki, drugą miał w końcu zajętą paleniem fajki, której dym zajmował coraz większą przestrzeń wokół.
- O kurwa, ty żyjesz - zauważył inteligentnie, kiedy osobą, co się przed nim wyłożyła na tym stole i mówiła kompletne durnoctwa, nie był wyjątkowo nikt z jego rodziny, tylko typ, co został spisany na straty dobrych kilka lat temu. - Czuję to - mówił o tych rymach, nawet dostroił stukanie do wylewu, jakiego Leoś dostał po tych czekoladkach, a co Flynn zinterpretował jako wejście z nim do kompletnie innej gęstości. - Zawsze tu pracowałeś? Nieważne, zrób mi najbardziej pedalskiego drinka, jakiego potrafisz.
I wrócił do stukania butem o podłogę, do rytmicznych uderzeń palcami o blat. Do ruchów doprowadzających człowieka do uśmiechu z politowania.
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.