Kiedy uścisk ręki pozostał bez odwzajemnienia, Logan w końcu wolno opuścił dłoń wzdłuż ciała. Teraz w jego oczach wyraźniej niż dotychczas malował się chłód, a pod nim było skryte coś więcej; podejrzliwość. Nie był pewien czy chodzi o brak szacunku ze strony przybysza, czy jakiś rodzaj obawy — ale na korzyść Trevora zdecydowanie nie przemawiały plotki, które Logan słyszał na jego temat ani opinia, jaką cieszył się wśród własnej rodziny. Ile w tym prawdy, oczywiście nie miał pojęcia, ale już w pierwszych sekundach zdążył wyrobić sobie niekorzystną opinię na temat krewniaka Theona.
Ale kiedy się odezwał, jakaś głęboko skrywana część Logana musiała przyznać, że podobał mu się ten rzeczowy ton odarty z wyszukanych komplementów. W innych okolicznościach — w świecie, w którym Loganowi choć odrobinę by na tym zależało — mogliby się pewnie dogadać na wielu płaszczyznach z tak konkretnym podejściem. Takie przynajmniej przez moment odniósł wrażenie; z tym wrażeniem zaś nie zrobił kompletnie nic.
— Świetnie — skwitował tonem wypłukanym z emocji. — Stajnie są na tyle, któryś skrzat pokaże ci drogę. Nad nimi są jakieś pokoje dla służby, może któryś jest wolny. Tam nikt nie powinien łazić — rzucił obojętnie, nie mając zielonego pojęcia co innego mogłaby chcieć Jennifer. Tylko taka opcja w jego mniemaniu brzmiała sensownie. Z resztą jak dla niego obcy mógł spać nawet w sypialni wujostwa; nie jego problem. Był prawdopodobnie, najgorszą niańką jaką można sobie wyobrazić. — Doskonałe wyczucie czasu, ale pospieszyłbym się na twoim miejscu. Za chwilę zaroi się tu od gości — dodał po pauzie, skinąwszy krótko głową w stronę stołów zawalonych amunicją. Nie czekając na odpowiedź, odwrócił się na pięcie i odszedł z powrotem w kierunku głównych drzwi do posiadłości Yaxleyów.
W środku od razu przeszedł do stołów zastawionych jedzeniem, gdzie zjadł lekkie śniadanie, przyglądając się przy tym powoli wychodzącym na zewnątrz gościom. Został już niemal całkiem sam, kiedy wreszcie wziął kartkę ze swoim nazwiskiem.
— No kurwa mać — warknął, kiedy zobaczył swojego partnera.
Wątpił, żeby ciotka zrobiła to przypadkiem.
Przechodzimy do osobnego wątku z polowaniem.
just wanna bury them