18.01.2024, 22:30 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.01.2024, 22:44 przez Brenna Longbottom.)
Jej vendetta sięgała bardzo głęboko, a tym, jak daleko była skłonna się posunąć, mogłaby zaskoczyć Edwarda, ale Brenna przecież nie zamierzała się mu przyznawać do tego, ile nielegalnych rzeczy wyczyniała, kiedy Ministerstwo nie patrzyło. Drobiazgi, och, owszem, bo podejrzewała, że przekonanie się, że córka Longbottomów wcale nie jest grzeczną dziewczynką, da mu pewnego rodzaju satysfakcję i może przychylniej nastawi. Ale na pewno nie… pełen obraz sytuacji.
– Jeśli mają na sobie maski, nie przychodzą rozmawiać – powiedziała Brenna, obdarzając Edwarda uśmiechem. – Ci pierwsi ich nie mieli, ale też nie chcieli rozmowy. I to, że nie przewiduję wróżdy, nie oznacza, że nie przewiduję walki, panie Prewett. To że nie chcę pozwolić, by zemsta mnie zaślepiła nie zmienia faktu, że Voldemorta chcę zobaczyć w grobie – stwierdziła, lekko przekrzywiając głowę, na swój sposób ciekawa, w jaki sposób Edward zareaguje na wypowiedzenie tego imienia.
Zdawał się zbyt pewny swego, aby go przerażało. Ale jeżeli był sympatykiem mrocznego czarownika, jego imię w ustach Longbottomówny powinno go choć trochę oburzyć.
– Być może znam nazwisko kogoś, kto może wiedzieć więcej o osobach, które za pierwszym razem odwiedziły New Forest, gdy pański syn musiał się bronić – stwierdziła, mrużąc lekko oczy. To nie byli śmierciożercy, wiedziała to i podejrzewała, że nie naśladowcy nawet… ale zapewne sympatycy i liczyli, że zdołają wkupić się w czyjeś łaski, wydając Cane’a. A ten i drobne śledztwo prowadzone potem z jednym z aurorów, wskazały jeden trop… Tyle że… – Być może dowody są za słabe, żeby ktokolwiek z Ministerstwa mógł coś z tym zrobić. I być może ta osoba bardzo lubi bywać w kasynach Prewettów i gdyby narobiła sobie w nich długów, byłaby skłonna do negocjacji z wierzycielami…
Czy brała pod uwagę, że Edward zamiast bawić się w zmanipulowanie wyników tak, by zadbać o te długi i potem wyciągnięcie informacji w zamian za ich umorzenie, po prostu tego człowieka dopadnie? Cóż, owszem, nie była naiwna. I jeszcze trzy lata temu milczałaby jak zaklęta, ale wojna ubrała ją już dawno w odcienie szarości, a przecież przyszła tu do Prewetta, bo on mógł działać tam, gdzie jej było trudno… i niekiedy może dostarczyć informacje, by w pewnych miejscach zadziałała ona.
W końcu krupierzy pewnie widywali i słyszeli różne rzeczy przy stołach.
– Być może z kolei w pańskich kasynach czasem bywają osoby, których słowa i ruchy bywają podejrzane, gdy już alkohol i karty rozwiążą języki, ale przecież Prewettowie nie mają powody do wchodzenia z nimi w oficjalny konflikt. A mnie… i tak wszystko jedno – powiedziała, i lekko wzruszyła ramionami, zbywając w ten sposób możliwość, że po wywiadzie, jakiego udzielił jej brat, podobnież jak Laurent przecież, i tak mogą być celami. – Interesuje pana to nazwisko, panie Prewett?
Bo tak, zasadniczo zamierzała mu je podać, bo przecież chciała znaleźć sposób na dorwanie tamtej dwójki, zanim dołączą do drugiej strony, nawet jeżeli nie chciałby wejść w ten drobny pakt, cichą współpracę, bo podnieśli rękę na jego syna i bo nie chciał klękać, ale nie musiałby oficjalnie naruszać swojej neutralności.
Pakt, w którym nie było chyba do końca jasne, kto jest wężem, a kto wyciąga rękę po jabłko.
– Jeśli mają na sobie maski, nie przychodzą rozmawiać – powiedziała Brenna, obdarzając Edwarda uśmiechem. – Ci pierwsi ich nie mieli, ale też nie chcieli rozmowy. I to, że nie przewiduję wróżdy, nie oznacza, że nie przewiduję walki, panie Prewett. To że nie chcę pozwolić, by zemsta mnie zaślepiła nie zmienia faktu, że Voldemorta chcę zobaczyć w grobie – stwierdziła, lekko przekrzywiając głowę, na swój sposób ciekawa, w jaki sposób Edward zareaguje na wypowiedzenie tego imienia.
Zdawał się zbyt pewny swego, aby go przerażało. Ale jeżeli był sympatykiem mrocznego czarownika, jego imię w ustach Longbottomówny powinno go choć trochę oburzyć.
– Być może znam nazwisko kogoś, kto może wiedzieć więcej o osobach, które za pierwszym razem odwiedziły New Forest, gdy pański syn musiał się bronić – stwierdziła, mrużąc lekko oczy. To nie byli śmierciożercy, wiedziała to i podejrzewała, że nie naśladowcy nawet… ale zapewne sympatycy i liczyli, że zdołają wkupić się w czyjeś łaski, wydając Cane’a. A ten i drobne śledztwo prowadzone potem z jednym z aurorów, wskazały jeden trop… Tyle że… – Być może dowody są za słabe, żeby ktokolwiek z Ministerstwa mógł coś z tym zrobić. I być może ta osoba bardzo lubi bywać w kasynach Prewettów i gdyby narobiła sobie w nich długów, byłaby skłonna do negocjacji z wierzycielami…
Czy brała pod uwagę, że Edward zamiast bawić się w zmanipulowanie wyników tak, by zadbać o te długi i potem wyciągnięcie informacji w zamian za ich umorzenie, po prostu tego człowieka dopadnie? Cóż, owszem, nie była naiwna. I jeszcze trzy lata temu milczałaby jak zaklęta, ale wojna ubrała ją już dawno w odcienie szarości, a przecież przyszła tu do Prewetta, bo on mógł działać tam, gdzie jej było trudno… i niekiedy może dostarczyć informacje, by w pewnych miejscach zadziałała ona.
W końcu krupierzy pewnie widywali i słyszeli różne rzeczy przy stołach.
– Być może z kolei w pańskich kasynach czasem bywają osoby, których słowa i ruchy bywają podejrzane, gdy już alkohol i karty rozwiążą języki, ale przecież Prewettowie nie mają powody do wchodzenia z nimi w oficjalny konflikt. A mnie… i tak wszystko jedno – powiedziała, i lekko wzruszyła ramionami, zbywając w ten sposób możliwość, że po wywiadzie, jakiego udzielił jej brat, podobnież jak Laurent przecież, i tak mogą być celami. – Interesuje pana to nazwisko, panie Prewett?
Bo tak, zasadniczo zamierzała mu je podać, bo przecież chciała znaleźć sposób na dorwanie tamtej dwójki, zanim dołączą do drugiej strony, nawet jeżeli nie chciałby wejść w ten drobny pakt, cichą współpracę, bo podnieśli rękę na jego syna i bo nie chciał klękać, ale nie musiałby oficjalnie naruszać swojej neutralności.
Pakt, w którym nie było chyba do końca jasne, kto jest wężem, a kto wyciąga rękę po jabłko.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.