– Akurat na dachu częściej można spotkać ludzi siedzących niż turlających się – oparła czując się idiotycznie kłócąc się na temat tego, co ludzie zazwyczaj robią na dachu, no ale przyznajmy szczerze… Leo nie zachowywał się normalnie. Chyba, że to ona była nienormalnie wychowana i ludzie spoza ścieżek naprawdę się tak zachowują jak on.
Chociaż może uciekł z Lecznicy Dusz? Może był psychopatą? Nie chciała wyobrażać sobie tego jak zaraz skończy jeśli okaże się, że ma rację i Leo był niezrównoważony psychicznie. Miała chociaż nadzieję, że chodził do jakiegoś magipsychiatry i był pod okiem specjalistów, bo to mogłoby oznaczać, że jego zachowanie po prostu się będzie poprawiać. Zmrużyła oczy czując, że nie jest w stanie zrozumieć jego pojmowania świata. Jak miała się turlać? To nie było ani trochę atrakcyjne, ani stosowne, ani odpowiednie. Jako dziecko owszem czasem się turlała, ale wtedy miała naprawdę ogrom niepochamowanej energii, której nie potrafiła spożytkować w odpowiedni sposób, ale teraz? Teraz potrafiła się zachować i odpowiednio się zachowywać. Nie potrzebowała się turlać, bo nie widziała w tym najmniejszego sensu. Otworzyła usta, aby coś powiedzieć, ale je zaraz zamknęła, bo naprawdę nie wiedziała, co mu odpowiedzieć. Będzie musiała to przemyśleć, albo zapytać kogoś o radę, czy to jest normalne, że ludzie się turlają, gdy mają na to ochotę. Jeszcze nie widziała, aby jej ciotki tak robiły, więc to raczej nie było normalne, prawda?
Gdy się podniósł delikatnie się spięła i znowu złapała różdżkę w dłonie tak, aby w razie potrzeby się przed nim obronić. Nie potrzebowała w prawdzie do tego różdżki, bo potrafiła magie bezróżdżkową, ale nie chciała się tą umiejętnością przed nim chwalić, ale chłopak tylko się otrzepał, tylko się oczyścił z pyłu i usiadł obok niej. Ona wręcz w tym samym momencie dla bezpieczeństwa oraz komfortu odsunęła się od niego.
– Za to co zrobiłeś przy ostatnim spotkaniu – bąknęła rumieniąc się przy tym w niekntrolowany przez nią sposób. Odwróciła od niego głowę, aby tego nie zobaczył. – Nie wolno całować ludzi bez ich zgody – dodała nie chcąc się użerać z jego nierozumnością i małym poziomem rezolutności pamięciowej.
– Nie możesz – odparła oburzona wracając do niego wzrokiem. – Prawie się nie znamy – dodała szybko. Czuła jak serce zaczęło jej bić zbyt szybko i nie była pewna, czy to był strach, czy raczej zawstydzenie, że obcy chłopak chciał się do niej przytulić. Czuła jak policzki jej wręcz pulsują z zawstydzenia i dla pewności, że faktycznie jej nie dotknie odsunęła się o kolejne kilka centymetrów.