Słowa jej ojca wcale ją nie pocieszyły, wręcz sprawiły, że w jej głowie zalągł się okruszek obawy o całą tą sytuację. Wierzyła, że Chester był mądrym człowiekiem i nie zaszkodzi ich własnej opinii. Wiedziała, że jej ojciec nie powinien się mieszać w nie swoje sprawy, a sprawa rozwodu Perseusa była zdecydowanie nie jego sprawą. Cała ta sytuacja nie dotyczyła Rookwoodów, a Vespera chciała teraz zadbać o dobre stosunki z rodzicami swojego narzeczonego. Nie chciała się przed nimi tłumaczyć z dociekań Chestera, bo co miałyby mu przynieść? Ona jako jego córka była z nim szczera i zaufała mu, że nie zrobi głupstwa, nie była jednak w stanie mu rozkazywać. Nie miała do tego prawa, od zawsze miała go słuchać, a nie mówić mu co miał robić, więc przemilczała tę sprawę zostawiając ją jedynie w swojej głowie.
– Poradzę sobie, do zobaczenia – chciała ruszyć do wyjścia, ale na samo odchodne po prostu krótko go objęła, dosyć sztywno jak zawsze, gdy chodziło o takie drobne rodzinne gesty. Opuściła posiadłość Rookwoodów przenosząc się do domu, który dzieliła teraz z Blackiem. To też była dla niej nowa sytuacja, dziwna, pełna niepewności. Miała nadzieję, że Perseus nie okaże się błędem, bo Vepsera szybko pozbywała się błędów, była na to zbyt agresywna i lubująca się w kontroli.