Vespera z perfekcyjnością chowała swoje zmęczenie i troski pod delikatnym makijażem oraz zaklęciami maskującymi. Jej krótkie, ciemne włosy były ułożone wokół jej głowy, czyste i zadbane. Od dłuższego czasu ubierała się zdecydowanie inaczej niż zwykle. Chowała się pod szatami czarodziejów wykonanymi oczywiście u najlepszych projektantów, z różnego rodzaju fikuśnymi zdobieniami nadającymi jej elegancji. Pod spodem miała lekką, luźną sukienkę sięgającą połowy łydek, zakrywającymi jej dekolt. Ukrywała pod tymi luźnymi strojami powoli rosnący brzuch. Nie wiedziała, czy chowała ten fakt przed swoimi współpracownikami, czy bardziej przed sobą, bo im bardziej widziała ten fakt na swoim ciele tym bardziej odczuwała strach przed nadchodzącym ślubem oraz porodem. Nie rezygnowała z pracy, nie chciała zatracić swojej rutyny i czułaby się cholernie bezużyteczna, gdyby siedziała cały czas w domu. Wiedziała, że wtedy Perseus byłby spokojny, ale ona oszalałby z bezczynności.
Gdy dowiedziała się o sprawie z tajemniczymi artefaktami bez zastanowienia zgodziła się towarzyszyć Morpheusowi w tej sprawie. Oderwać myśli od tego, co działo się w jej łonie, od tego, że Black był nerwowy i od tego, że ślub szedł wielkimi krokami i każdy wokół niej zaczynał wariować, a! i jeszcze wymagano od niej takiego samego szału. Nie wiedziała, czy była zdolna do wykrzesania z siebie przed tymi wszystkimi zaangażowanymi osobami takiego samego pokładu radości. Gdy rozmawiała ze swoim narzeczonym było jej łatwiej, ale gdy spotykała tych wszystkich ludzi chciała ich roznieść na drobny pył i tylko wizja tego jak smażą się i krzyczą z bólu poprawiała jej humor.
Skłoniła się lekko, gdy pan Seggins się im przedstawił i wkroczyła do środka, gdy tylko ich zaproszono. Morpheus był zaskakującym współpracownikiem, a miała wobec niego oczywiście mieszane uczucia, których profesjonalnie nie pokazywała. Ujęła jego ramię wykazując się oczywiście kulturą, szacunkiem i pozorami, bo zwykle radziła sobie sama, nie potrzebowała nikogo do pomocy, ale potrafiła też kłamać, nęcić, kręcić i manipulować, więc czemu miała wykazać się jakąkolwiek niechęcią do niego. Nie spojrzała na swojego towarzysza, bo nadal czekała z niecierpliwością kiedy będzie mgła zbadać przedmiot. Miała przy sobie świeczki, które przygotował jej brat. Ostatnio w wolnych chwilach zaczynała sama ćwiczyć robienie świeczek i kadzideł, ale wolała nadal korzystać z Augustusowych, ponieważ wiedziała, że był solidną firmą w tej kwestii skrzętnie ukrywającą swoje zdolności przed innymi.