20.01.2024, 10:58 ✶
Brenna została na zapleczu na czas potrzebny do przyrządzenia najpierw jednej, bardzo, bardzo mocnej kawy, a potem drugiej, bardzo, bardzo mocnej kawy. Gdy wróciła na salę, jeśli tylko Nora nie była okupowana, porozmawiała z nią chwilę, jak zwykle paplając bez opamiętania o wszystkim, co przyszło jej tylko do głowy (poza tymi chwilami, gdy brała łyk kawy), w pełni świadoma, że gdyby była choćby trochę mniej gadatliwa niż zwykle, Figg jeszcze uznałaby, że Brenna się źle bawi albo coś takiego.
Potem z pewną ulgą opadła za stół. To że zajmie się jedzeniem absolutnie nikogo nie mogło zdziwić – zwłaszcza, że Nora jak zwykle dała wspaniały popis swoich kuchennych zdolności – a jedząc nie musiała biegać, skupiać się na tym, co mówią inni ani gadać. Nie tknęła alkoholu: tego nie piła od lat, co najwyżej pozwalając sobie na parę łyków tam, gdzie wzniesienie toastu było absolutnie niezbędne, ale dziś czuła, że nawet grzecznościowe umoczenie ust w szampanie mogłoby zwalić ją ostatecznie z nóg. Po pewnym czasie zerknęła na zegarek – przyszli tu, gdy już zbliżał się zmierzch, i Brenna chciała skontrolować godzinę (nie tylko po to, by sprawdzić, czy już wypada się ulotnić, czy to jeszcze ten moment, kiedy Norce byłoby przykro), a potem dostrzegła, że Avelina stoi sama z boku.
Na nieszczęście dla Paxton, nie była ani trochę podobna do ściany, o którą się oparła.
Brenna wypiła ostatni łyk trzeciej tej nocy kawy, już zimnej i wstała, by po chwili oprzeć się o ścianę obok Aveliny. Wyłapała wcześniej, że ta piła whiskey, i pamiętała też ich krótką rozmowę przed tym, jak obie weszły do Nory Nory. Statek musiał wywrzeć na kobiecie swój wpływ, a jeżeli była tak zmęczona, jak Brenna, alkohol prawdopodobnie łatwo uderzał do głowy. Nawet jeśli mieszkała w pobliżu, nie powinna nocą chodzić sama, a już na pewno nie teleportować się po whiskey…
– Zmęczona? – zapytała, spojrzeniem odnajdując Erika. Zwykle starała się nie wychodzić z imprez nie upewniwszy się, że brat da sobie radę, ale zważywszy na to, że tutaj byli Nora i Elliott, pewnie nawet będzie wolał, by siostra nie kręciła się w pobliżu… – Odprowadzić cię?
Potem z pewną ulgą opadła za stół. To że zajmie się jedzeniem absolutnie nikogo nie mogło zdziwić – zwłaszcza, że Nora jak zwykle dała wspaniały popis swoich kuchennych zdolności – a jedząc nie musiała biegać, skupiać się na tym, co mówią inni ani gadać. Nie tknęła alkoholu: tego nie piła od lat, co najwyżej pozwalając sobie na parę łyków tam, gdzie wzniesienie toastu było absolutnie niezbędne, ale dziś czuła, że nawet grzecznościowe umoczenie ust w szampanie mogłoby zwalić ją ostatecznie z nóg. Po pewnym czasie zerknęła na zegarek – przyszli tu, gdy już zbliżał się zmierzch, i Brenna chciała skontrolować godzinę (nie tylko po to, by sprawdzić, czy już wypada się ulotnić, czy to jeszcze ten moment, kiedy Norce byłoby przykro), a potem dostrzegła, że Avelina stoi sama z boku.
Na nieszczęście dla Paxton, nie była ani trochę podobna do ściany, o którą się oparła.
Brenna wypiła ostatni łyk trzeciej tej nocy kawy, już zimnej i wstała, by po chwili oprzeć się o ścianę obok Aveliny. Wyłapała wcześniej, że ta piła whiskey, i pamiętała też ich krótką rozmowę przed tym, jak obie weszły do Nory Nory. Statek musiał wywrzeć na kobiecie swój wpływ, a jeżeli była tak zmęczona, jak Brenna, alkohol prawdopodobnie łatwo uderzał do głowy. Nawet jeśli mieszkała w pobliżu, nie powinna nocą chodzić sama, a już na pewno nie teleportować się po whiskey…
– Zmęczona? – zapytała, spojrzeniem odnajdując Erika. Zwykle starała się nie wychodzić z imprez nie upewniwszy się, że brat da sobie radę, ale zważywszy na to, że tutaj byli Nora i Elliott, pewnie nawet będzie wolał, by siostra nie kręciła się w pobliżu… – Odprowadzić cię?
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.