- To się dopiero okaże. - Odburknęła dziewczynka chyba nie do końca zadowolona z tego, co powiedział Vincent. Gdyby tylko Prewett i Geraldine wiedzieli jak często gubi tego kota, zapewne wcale by jej nie pomogli, na całe szczęście żadne z nich nie miało o tym pojęcia.
Coś ich łączyło, bo Yaxley też należała do tej części ludzi którzy woleli psy. Sama w końcu miała dwa w domu, kotów trochę się bała, bo były nieobliczalne i mogły zaatakować w najmniej odpowiednim momencie. Psy zdecydowanie jej zdaniem były prawdziwymi przyjaciółmi, nie wyobrażała sobie życia bez tych dwóch swoich.
Wpatrywała się z daleka jak Vincent miauczy do kota, niesamowicie bawił ją ten widok. Wtedy też żaróweczka w jej głowie postanowiła się zapalić. Dotarło do niej kim jest. Przypomniała sobie, że znali się z Hogwartu, że grali w przeciwnych drużynach, że często dochodziło między nimi do spięć, ale było to tak dawno, że wyparła to z pamięci. Wróciło. Wiedziała już czemu traktował ją z góry, zabawne, bo jeden z członków jego rodziny ostatnio nawet prosił ją o pomoc podczas pewnej ekspedycji, jak widać nie wszyscy cenili jej kunszt.
Kot zdecydowanie nie chciał dać się złapać, bo syknął na Prewetta i go podrapał. - Czyżby pan Prewett nie był w stanie poradzić sobie z zwyczajnym kotem? - Odparła z rozbawieniem, przy okazji chciała dać mu do zrozumienia, że połączyła kropki i wie kim jest.
Miała chęć rzucić na kota zwykłe Accio, żeby sprawdzić, czy uda jej się go ściągnąć do siebie zaklęciem, bała się jednak, że uszkodzi zwierzę, a rozpaczy dziewczynki po stracie kociego przyjaciela by nie zniosła. Spojrzała na deskę, a raczej kawałek patyka, który stał oparty o ścianę. Miała pewien pomysł, ciekawe, czy uda się jej go zrealizować. - Spróbuję stworzyć linę, będzie ją można później złapać Mruczka.- Oznajmiła co zamierza zrobić, żeby Prewett nie musiał się domyślać. Wyciągnęła różdżkę, a później mruknęła pod nosem zaklęcie, które miało przetransmutować ten kawałek drewna w linię. Nie wiedziała jednak, czy jej się uda.
Krytyczny sukces!
Sukces!