Gdy znowu się uniósł ty uśmiechnęłaś się delikatnie i podle czując satysfakcję, że on traci rezon, że jest denerwowany, że tracił kontrolę. Chaos, cudowny chaos, który tak cholernie kochałaś wprowadzać w umysły innych ludzi. Umysł Hades był już na wyciągnięcie ręki cały twój. Już zasiałaś w nim swoje ziarenko, już mogłaś powiedzieć, że był twój, bo posiadłaś go jako kobieta. Czułaś delikatne podniecenie na samą myśl, że tracił kontrolę, ale musiała zapanować nad sobą, bo nie miałaś siły na więcej jego mocy, jego siły, jego potęgi.
– Za kogo mnie masz? Za idiotkę? – zapytałaś – Za cichą myszkę? Kogoś kto po czymś takim będzie kulił się w rogu pokoju i płakał w kolana, bo wielki pan Hades nie chce pamiętać o swoich dewiacjach? – zaśmiałaś się chłodno całkowicie ignorując swoją pamięć, że kilka godzin temu jeszcze kuliłaś się w łazience ze strachu, że faktycznie przyjdą marynarze i cię przelecą.
Na jego deklarację, że by cię nie tknął kijem znowu roześmiałaś się patrząc na niego z rozbawieniem. W to nie mogłaś mu uwierzyć, w to nigdy mu nie uwierzysz, bo gdyby było to prawdą, to wczoraj nie miał powodu do tego, aby cię dotykać, prawda? Był cholernie napalony i tu nie chodziło o to, że nie ruchał, bo napalił się dosłownie na ciebie, a nie na kobietę. To ciebie cholernie pragnął i było to widać w każdym jego ruchu jaki wczoraj wykonał, geście jaki zrobił.
– Wolałbyś, aby leżała pod tobą? – uniosłaś jedną brew ku górze na jego zdanie. Znowu zignorowałaś jego pytanie. Czekałaś kiedy się wkurwi i zacznie wymagać od ciebie odpowiedzi, prawda? Nie drgnęłaś, dalej stałaś tak i patrzyłaś na to jak bawił się twoją różdżką.