Uśmiechnęła się jeszcze do Brenny, trochę jej było głupio, że nie do końca zrozumiała jej prośbę, no ale jakoś będzie musiała z tym wszystkim żyć. Może uda jej się zapomnieć o tym krótkim zaćmieniu i niesubordynacji. Zaklaskała jeszcze widząc, za ile Erik się sprzedał, no tego się nie spodziewała, będzie musiała mu serdecznie pogratulować.
Wtedy nagle, zupełnie znienacka wyrwał ją głos jej partnera. Jeszcze chwilę temu zapomniała, że stoi tuż obok niej, a teraz po prostu zarządził. Cóż - nie miała nic innego do roboty. Alkohol, który wypiła spowodował, że nie miała już oporów. Skoro chce tańczyć - będą tańczyć. Zrobi wszystko, aby się dzisiaj tutaj świetnie bawili. Mimo, że może odstawali od pozostałych gości, nie miało im to w niczym przeszkadzać.
Nie byli jedyną parą na parkiecie, z tego, co kojarzyła niedługo miała śpiewać Faye Longbottom, nawet jej zespół zaczął już coś tam brzdąkać, także idealnie się składało. Mogli zostać gwiazdami parkietu. Jeszcze w tym momencie Figg nie zdawała sobie sprawy, co może z tego wszystkiego wyniknąć. Odstawiła gdzieś z boku kieliszek z szampanem i złapała dłoń Theseusa, podążała za nim na wyznaczony parkiet.
Tak właściwie, to nie spodziewała się nawet, że Fletcher będzie tak świetnie sobie radził z tańcem. Prowadził ją całkiem nieźle, no może miała lekki problem, aby za nim nadążyć, wszak ta różnica wzrostu - nie należała do najmniejszych, jednak starał się jak mógł. Wyczuli się całkiem szybko, widać było, że świetnie się przy tym wszystkim bawią. Nie spodziewała się nawet, że sprawi jej to tak ogromną przyjemność. Zapomniała o tym wszystkim, co wydarzyło się jeszcze chwilę temu - w tym momencie liczyła się tylko ta dobra zabawa na parkiecie. Im dłużej tańczyli, tym bardziej skoczne figury wybierali. Nie, żeby jej to przeszkadzało.
- Znam Cię od dzisiaj, ale oczywiście, że Ci ufam!- Nie mogła odpowiedzieć inaczej, wypity alkohol i ten taniec spowodował, że uważała Theseusa, za osobę naprawdę godną zaufania, chociaż pewnie nie powinna. No i wtedy zaczął nią obracać, aż się jej kręciło w głowie, jednak póki co nie żałowała, że mu zaufała. Wszystko miało się zmienić chwilę później. Ktoś mu podstawił nogę, a Norka, biedna Norka zaczęła lecieć.
Kiedy Theseus wybił ją mocno w powietrze, ktoś z towarzystwa machnął różdżką, chciał jej pomóc, ale trochę przedobrzył. Panna Figg zaatakowana zaklęciem transmutacyjnym wylądowała na ziemi pod postacią bobra. Zaczęła biec przed siebie, bo nie do końca zdawała sobie sprawę z tego, co się wydarzyło, obudził się w niej jakiś dziwny instynkt. Potrzebowała drewna, bardzo chciała złapać w swoje zęby drewno. Pierwsze co się jej rzuciło w oczy to laska Perseusa Blacka. Podbiegła więc do niej i próbowała ją ugryźć.