20.01.2024, 21:42 ✶
W końcu się pojawił! Spojrzał na niego! Twarz od razu mu pojaśniała w promienistym uśmiechu. Tyle czekania, wszystkie listy ma w pudełku z pamiątkami, żadnego nie wyrzucił i w końcu ma swojego wybranka przed sobą.
Zerwał się się z miejsca, zaczynając latać po pokoju, jak wariat, bo czy na pewno wszystko jest dobrze, ale na 100%? Już sam nie wiedział kiedy zgubił tyle czasu. Aż w końcu rozległo się pukanie i skrzypnięcie otwieranych drzwi. Poderwał się do klęku po sprawdzaniu czy na pewno pod kanapą nie leżą jakieś dziwne rzeczy, a zaraz poderwał się cały w górę, słysząc jego cudowny głos mówiący o zwykłych rzeczach, ale czy na pewno zwykłych? Zawsze doszukiwał się w nich drugiego dna, podtekstu, wskazówki, dlatego teraz gdy tak mówił o stykających się morzach, wypadł na korytarz i kilkoma długimi krokami, dopadł do niego, skacząc na niego płynie, obejmując rękoma za szyję, nogami za biodra. Ścisnął go od serca, ze śmiechem, licząc, że nie doprowadzi do ich wspólnego upadku, z resztą co mu tam, jak upadać, to tylko z nim.
-Tęskniłem.-zaszeptał mu do ucha, wtulając się w niego jeszcze mocniej, dopiero po chwili wracając nogami na ziemię. Przejechał dłońmi z jego karku na szczękę, ujął jego twarz, przyjrzał mu się.-Do twarzy ci z opalenizną.-skomplementował go, powoli zsuwając ręce niżej, na jego koszulę, żeby ją poprawić.-Chcesz herbatę tą co zwykle?-od samego początku chciał zacząć spełniać jego zachcianki, co tylko powie, to dostanie.-Napijemy się i powiesz mi więcej o tych morzach.-zaproponował, patrząc mu w oczy z uśmiechem. Nie mógł się już doczekać dalszej części spotkania.
Zerwał się się z miejsca, zaczynając latać po pokoju, jak wariat, bo czy na pewno wszystko jest dobrze, ale na 100%? Już sam nie wiedział kiedy zgubił tyle czasu. Aż w końcu rozległo się pukanie i skrzypnięcie otwieranych drzwi. Poderwał się do klęku po sprawdzaniu czy na pewno pod kanapą nie leżą jakieś dziwne rzeczy, a zaraz poderwał się cały w górę, słysząc jego cudowny głos mówiący o zwykłych rzeczach, ale czy na pewno zwykłych? Zawsze doszukiwał się w nich drugiego dna, podtekstu, wskazówki, dlatego teraz gdy tak mówił o stykających się morzach, wypadł na korytarz i kilkoma długimi krokami, dopadł do niego, skacząc na niego płynie, obejmując rękoma za szyję, nogami za biodra. Ścisnął go od serca, ze śmiechem, licząc, że nie doprowadzi do ich wspólnego upadku, z resztą co mu tam, jak upadać, to tylko z nim.
-Tęskniłem.-zaszeptał mu do ucha, wtulając się w niego jeszcze mocniej, dopiero po chwili wracając nogami na ziemię. Przejechał dłońmi z jego karku na szczękę, ujął jego twarz, przyjrzał mu się.-Do twarzy ci z opalenizną.-skomplementował go, powoli zsuwając ręce niżej, na jego koszulę, żeby ją poprawić.-Chcesz herbatę tą co zwykle?-od samego początku chciał zacząć spełniać jego zachcianki, co tylko powie, to dostanie.-Napijemy się i powiesz mi więcej o tych morzach.-zaproponował, patrząc mu w oczy z uśmiechem. Nie mógł się już doczekać dalszej części spotkania.