23.11.2022, 21:47 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.11.2022, 21:50 przez Florence Bulstrode.)
Florence zapisała w rejestrach informację o stracie fioletek ze Szkiele Wzro, a także zmodyfikowała wpis o cudownie odnalezionym dyptamie. Postawiła ptaszki przy tych miksturach, których stan – o cudzie! – się zgadzał, a potem na kartce ze sprawozdaniem z inwentaryzacji umieściła zdanie o „skandaliczny zaniedbaniach”, coś o „wszystkich eliksirach nie na swoim miejscu” oraz „źle przechowywanych fiolkach”.
Miała zamiar właśnie sprawdzić, kto ostatnio sprawdzał magazyn oraz zaordynował pacjentom Szkiele Wzro, gdy Fernah znowu ją zawołała.
- Tak? Czyżby znikły nam wszystkie zapasy alkoholi, będących bazą do eliksirów? Albo nie. Czekaj, nie mów. Ktoś umieścił w szufladzie żywego gronostaja – mruknęła zgryźliwym tonem. Nie wpadała w dziki szał, przynajmniej nie na zewnątrz, ale w rzeczywistości była bliska apopleksji, gdy widziała, w jakim stanie znajduje się magazyn.
Trzeba było wszystko policzyć, poustawiać od nowa, sprawdzić sposób przechowywania, poprawić etykietki, zgłosić zapotrzebowanie na brakujące eliksiry, zgłosić zaginięcie i najlepiej ustalić, kto był najbardziej winny bałaganu. Florence podejrzewała, że odpowiedzialność jest zasadniczo zbiorowa – ot każdy nie zgłosił jednego eliksiru, ustawić źle jedną miksturę – ale już wywar tojadowy i tajemnicze przepadnięcie siedemdziesięciu fiolek z eliksirami to były poważniejsze problemy, za które odpowiadał ktoś konkretny. I ten ktoś powinien zrozumieć, że ta sytuacja nie może się powtórzyć.
Podeszła bliżej, podejrzliwie obserwując eliksir. Nie skomentowała początkowo słów Fernah, czekając, co wykaże zaklęcie ujawniające składniki mikstur.
1 – jak nic amortencja. Chyba komuś w szpitalu zamarzyła się prawdziwa miłość
2 – eliksir wielosokowy! Czyżby ktoś zapragnął podszywać się pod kogoś innego?
3 – wyjątkowo mało utalentowany alchemik postanowił chyba uwarzyć felix felixis. Szkoda tylko, że tak spartaczony, że może kogoś tym otruć
4 – ktoś coś przeskrobał i chciałby, aby o tym zapomniano? Oto eliksir powodujący zaniki pamięci…
5 – komuś chyba zachciało się przygotować veritaserum. Na szczęście nic z tego nie mogło wyjść, bo przynajmniej dwa składniki są źle dodane
Florence nie zajmowała się przygotowywaniem eliksirów na co dzień. Jej wiedza na ten temat zatrzymała się akurat na poziomie absolwenta Hogwartu, głównie z jednego powodu: nie miała na to czasu, skupiając się na klątwach, leczeniu i wykorzystywaniu mikstur do tego.
Składniki eliksirów znała jednak dość przyzwoicie, a ten konkretny eliksir był w programie Hogwartu...
- Czy ja dobrze widzę, czy to składniki na eliksir powodujący zaniki pamięci? - spytała. Przeciągała sylaby w dziwny sposób, mówiąc niby to bardzo spokojnym tonem, ale innym niż dotychczas...
Miała zamiar właśnie sprawdzić, kto ostatnio sprawdzał magazyn oraz zaordynował pacjentom Szkiele Wzro, gdy Fernah znowu ją zawołała.
- Tak? Czyżby znikły nam wszystkie zapasy alkoholi, będących bazą do eliksirów? Albo nie. Czekaj, nie mów. Ktoś umieścił w szufladzie żywego gronostaja – mruknęła zgryźliwym tonem. Nie wpadała w dziki szał, przynajmniej nie na zewnątrz, ale w rzeczywistości była bliska apopleksji, gdy widziała, w jakim stanie znajduje się magazyn.
Trzeba było wszystko policzyć, poustawiać od nowa, sprawdzić sposób przechowywania, poprawić etykietki, zgłosić zapotrzebowanie na brakujące eliksiry, zgłosić zaginięcie i najlepiej ustalić, kto był najbardziej winny bałaganu. Florence podejrzewała, że odpowiedzialność jest zasadniczo zbiorowa – ot każdy nie zgłosił jednego eliksiru, ustawić źle jedną miksturę – ale już wywar tojadowy i tajemnicze przepadnięcie siedemdziesięciu fiolek z eliksirami to były poważniejsze problemy, za które odpowiadał ktoś konkretny. I ten ktoś powinien zrozumieć, że ta sytuacja nie może się powtórzyć.
Podeszła bliżej, podejrzliwie obserwując eliksir. Nie skomentowała początkowo słów Fernah, czekając, co wykaże zaklęcie ujawniające składniki mikstur.
1 – jak nic amortencja. Chyba komuś w szpitalu zamarzyła się prawdziwa miłość
2 – eliksir wielosokowy! Czyżby ktoś zapragnął podszywać się pod kogoś innego?
3 – wyjątkowo mało utalentowany alchemik postanowił chyba uwarzyć felix felixis. Szkoda tylko, że tak spartaczony, że może kogoś tym otruć
4 – ktoś coś przeskrobał i chciałby, aby o tym zapomniano? Oto eliksir powodujący zaniki pamięci…
5 – komuś chyba zachciało się przygotować veritaserum. Na szczęście nic z tego nie mogło wyjść, bo przynajmniej dwa składniki są źle dodane
Rzut 1d5 - 4
Florence nie zajmowała się przygotowywaniem eliksirów na co dzień. Jej wiedza na ten temat zatrzymała się akurat na poziomie absolwenta Hogwartu, głównie z jednego powodu: nie miała na to czasu, skupiając się na klątwach, leczeniu i wykorzystywaniu mikstur do tego.
Składniki eliksirów znała jednak dość przyzwoicie, a ten konkretny eliksir był w programie Hogwartu...
- Czy ja dobrze widzę, czy to składniki na eliksir powodujący zaniki pamięci? - spytała. Przeciągała sylaby w dziwny sposób, mówiąc niby to bardzo spokojnym tonem, ale innym niż dotychczas...