21.01.2024, 00:26 ✶
Nie przejmował się tak utrata równowagi, bo wierzył, ze mężczyzna ich utrzyma, w końcu czemu by nie miał? Obecnie on i praca w kawiarni były dwoma najstabilniejszymi rzeczami w jego życiu. Już nawet rodzina nie była taka pewna, szczególnie teraz. Masa pyłków, upały, duszno. Ojcu nie było łatwo i bywały dni, że leżał cały czas w łóżku z kotem. Ale nie o tym mowa!
-Już się robi.-uśmiechnął się, odbierając wino, żeby chociaż trochę mężczyznę odciążyć. Zniknął za chwilę w niewielkiej kuchni, gdzie wyjął filiżanki oraz kieliszki. Cały czas w jego głowie toczyła się walka do czego użyć magii, a do czego sposobów mugoli i koniec końców wygrała magia. Powinien bardziej się z nią oswajać, więcej jej ćwiczyć, bo skoro może sobie nią ułatwić życie, to czemu nie?
Wrócił do pokoju z kieliszkami i winem w rękach i z dwoma filiżankami z gorącą herbatą lewitującymi za nim. Odstawił wszystko na stolik przy fotelu mężczyzny, wszystko poza winem, które otworzył i nalał im do kieliszków.
-To i owo. Ciężko mi powiedzieć tak naprawdę. Dalej wytwarzam świece i kadzidła, ostatnio zebrało mi się trochę stałych klientów. Dużo mugoli ma urodziny w czerwcu.-zaczął, sięgając filiżanki i siadając z nią na krawędzi łóżka, przodem do Morpheusa.-No i znalazłem pracę. Otworzyła się kawiarnia Nora Nory, magiczna tym razem, więc nie muszę się z niczym kryć, nie to co kiedyś. Mam tylko nadzieję, że mnie nie zwolnią, bo póki co chyba na mnie nie narzekają.-zaśmiał się trochę zakłopotany swoimi wcześniejszymi niepowodzeniami.-Mm, bym zapomniał. Tak się cieszę, że tu jesteś, że nie wiem co mam ze sobą robić.-kolejny śmiech rozbrzmiał w pokoju i zaraz za nim podążył dźwięk odstawianej na blat herbaty.
Usiadł przy biurku, otworzył szafkę i wyjął w niej cienkie patyczki. Obrócił krzesło dookoła, aby spojrzeć na swojego gościa tajemniczo.
-Wybierz zapach od 1 do 10. Zobaczymy, co ci los przyniesie.-poprosił go z zaczepnym uśmiechem. Świerk, pomarańcza, lawenda, goździk?
-Już się robi.-uśmiechnął się, odbierając wino, żeby chociaż trochę mężczyznę odciążyć. Zniknął za chwilę w niewielkiej kuchni, gdzie wyjął filiżanki oraz kieliszki. Cały czas w jego głowie toczyła się walka do czego użyć magii, a do czego sposobów mugoli i koniec końców wygrała magia. Powinien bardziej się z nią oswajać, więcej jej ćwiczyć, bo skoro może sobie nią ułatwić życie, to czemu nie?
Wrócił do pokoju z kieliszkami i winem w rękach i z dwoma filiżankami z gorącą herbatą lewitującymi za nim. Odstawił wszystko na stolik przy fotelu mężczyzny, wszystko poza winem, które otworzył i nalał im do kieliszków.
-To i owo. Ciężko mi powiedzieć tak naprawdę. Dalej wytwarzam świece i kadzidła, ostatnio zebrało mi się trochę stałych klientów. Dużo mugoli ma urodziny w czerwcu.-zaczął, sięgając filiżanki i siadając z nią na krawędzi łóżka, przodem do Morpheusa.-No i znalazłem pracę. Otworzyła się kawiarnia Nora Nory, magiczna tym razem, więc nie muszę się z niczym kryć, nie to co kiedyś. Mam tylko nadzieję, że mnie nie zwolnią, bo póki co chyba na mnie nie narzekają.-zaśmiał się trochę zakłopotany swoimi wcześniejszymi niepowodzeniami.-Mm, bym zapomniał. Tak się cieszę, że tu jesteś, że nie wiem co mam ze sobą robić.-kolejny śmiech rozbrzmiał w pokoju i zaraz za nim podążył dźwięk odstawianej na blat herbaty.
Usiadł przy biurku, otworzył szafkę i wyjął w niej cienkie patyczki. Obrócił krzesło dookoła, aby spojrzeć na swojego gościa tajemniczo.
-Wybierz zapach od 1 do 10. Zobaczymy, co ci los przyniesie.-poprosił go z zaczepnym uśmiechem. Świerk, pomarańcza, lawenda, goździk?