Zeszło z niej wreszcie całe ciśnienie, które się zbierało przez ten poranek. Poczuła się bezpiecznie, trafiła do swojego azylu, gdzie będzie mogła się schować i nie będzie musiała już nikomu tłumaczyć z całego zajścia. Oczywiście o ile akurat dzisiaj ktoś z jej przyjaciół nie postanowi jej odwiedzić. Na całe szczęście większość z nich była zapracowana i ostatnio nie odwiedzała jej regularnie, był to chyba pierwszy moment, gdy się cieszyła z takiego obrotu spraw.
- Czyli stałam się złym bohaterem, tego się nie spodziewałam pani Longbottom, dla sprostowania chętnie się z panem jeszcze spotkam tyle, że w swojej naturalnej postaci. - Znali się z wujkiem od tylu lat, że jakoś przyzwyczaiła się do tego, że jest zawsze gdzieś obok. Dzieliła ich dosyć mała różnica wieku, jak na to, że był czyimś wujkiem i tak naprawdę został skazany na ich towarzystwo już bardzo dawno temu, kiedy byli małymi bombelkami, tyle, że czas płynął no i nieco się to wszystko rozeszło, dzieci dorosły, a dorośli dorośli jeszcze trochę bardziej, chociaż teraz zacierały się pewne granice, to nieco utrudniało relacje, bowiem zawsze w pewien sposób będzie pozostawał dla niej tym starszym członkiem rodziny Longbottom, który pilnował, aby nie stała im się krzywda, kiedy wspinali się na drzewa.
- Chyba już jestem za duża na takie kary. - Jej wyobraźnia jednak zaczęła pracować i przed oczami miała widok Morpheusa, który próbował przełożyć ją przez kolano. Bardzo szybko starała się wyprzeć te myśli ze swojej głowy, bo to zdecydowanie nie było coś o czym chciała w tej chwili gdybać.
Kuchnia była sterylna, bo Figg bardzo przykładała wagę do czystości. Nie bez powodu Chłoszczyść było jej ulubionym zaklęciem, z którego nagminnie korzystała. Ordnung muss sein, szczególnie w miejscu takim jak kuchnia. Norka również postawiła torbę z zakupami na jednej z szafek, za chwilę zajmie się uzupełnianiem swojej spiżarni, która była dosyć spora, bo nie znajdowały się tam jedynie składniki cukiernicze, ale również te do eliksirów, które tworzyła po godzinach swojej pracy dla przyjaciół.
- Dziękuję za eskortę, to było naprawdę miłe, że tak się pan przejął moim losem. - Dodała jeszcze z uśmiechem, po czym skłoniła się w pas na pożegnanie.