• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 12 13 14 15 16 Dalej »
[03.01.1971, Florence i Theseus, Mungo] Pierwsze ataki śmierciożerców

[03.01.1971, Florence i Theseus, Mungo] Pierwsze ataki śmierciożerców
Dama z Lumos
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kasztanowe włosy zwykle ma ciasno spięte, odsłaniając bladą, trochę piegowatą twarz. Oczy ma jasne, o uważnym spojrzeniu. Około metr sześćdziesiąt dziewięć wzrostu.

Florence Bulstrode
#5
23.11.2022, 22:05  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.01.2023, 19:36 przez Florence Bulstrode.)  
Różdżka Florence zatańczyła, gdy uzdrowicielka wykonała serię skomplikowanych gestów, mrucząc pod nosem zaklęcie uzdrawiające. Ze względu na skalę obrażeń potrzeba tu było czegoś zdecydowanie mocniejszego niż episkey. Z czubka różdżki spłynęło błękitne światło, wnikając w nogę pacjenta: krwawienie na udzie ustało, chociaż rany na razie nie znikły zupełnie. Były zbyt rozległe, aby dało się z nimi uporać za pomocą jednego czaru, zwłaszcza, jeśli miały zostać usunięte bez śladów. Kolejny czar, tym razem rzucony bardzo szybko, był wzmacniający i miał na celu upewnienie się, że z czarodzieja nie ujdzie życie w ciągu najbliższych paru minut.
Celowo go nie cuciła ani nie pozbywała się efektów zaklęcia oszałamiającego. To niech poczeka aż będzie mieć pod ręką eliksir przeciwbólowy. Zresztą pewnie i tak dość szybko zemdlałby znowu, z szoku albo z powodu wcześniejszego krwawienia. Odnotowywała sobie szybko w głowie, że trzeba było zaaplikować eliksir wzmagający produkcję krwinek, bo stracił zdecydowanie za dużo krwi.
- Jesteś uzdrowicielem? - spytała, na moment zwracając na Theseusa baczne spojrzenie chłodnych, jasnych oczu, kiedy zapewniał, że właściwie to nic mu nie jest. Wydawała się trochę ponura, ale jak na okoliczności, spokojna. Zwracała się do Fletchera opanowanym głosem, słowa wypowiadając powoli i wyraźnie. Sadza na jego twarzy, sposób wyrażania, sugerowały jej, że mógł być w szoku. Może trafiło go jakieś zaklęcie oszałamiające, może uderzył się w głowę i doszło do wstrząsu mózgu, mogło szumieć mu w uszach ze stresu albo bólu, starała się więc mówić stanowczo i na tyle głośno, by na pewno do niego dotarły. - Jeżeli nie, to posłuchaj rady uzdrowicielki, z łaski swojej usiądź na tej części ciała, na której plecy kończą swą szlachetną nazwę i czekaj na pełną diagnozę.
Nie mogła go do tego zmusić, oczywiście. Głównie dlatego, że jego towarzysz wymagał pomocy znacznie pilniej. Miała jednak dziwne przeczucie, graniczące z pewnością, że albo Theseus grzecznie usiądzie, albo ona zaraz będzie udzielać mu pomocy, gdy już będzie leżał na podłodze. Nieprzytomny albo półprzytomny.
Sarah, na całe szczęście, chyba jej posłuchała, bo znikła na moment z recepcji. Ku niezadowoleniu dwóch kolejnych pacjentów, którzy pojawili się i zerkali to na puste okienko, to na Florence, która znów pochyliła się nad nieprzytomnym mężczyzną. Nie poświęciła nowoprzybyłym wiele uwagi, bo nie wyglądało na to, by mieli wyzionąć ducha już, tu, zaraz, natychmiast. To oznaczało, że człowiek przyciągnięty przez Theseusa miał pierwszeństwo.
Drgnęła, gdy zdołała poskładać jego historię w coś, z czego wyłaniał się obraz: napadnięto na niego, celowo, Aleja Horyzontalna, dwóch ludzi. Mina uzdrowicieli stała się jeszcze bardziej ponura, ale jej ręka wciąż poruszała się pewnie, gdy tkała kolejne zaklęcie. Gdy skończyła, część oparzeń zaczęła powolutku znikać, a sama Florence znów zwróciła się do Fletchera.
- Jeżeli został napadnięty, a jak rozumiem, tak się stało, i na miejscu nie było już funkcjonariuszy, musimy powiadomić Brygadę Uderzeniową. Ktoś pojawi się, żeby przesłuchać jego i ciebie, a ktoś zostanie posłany na miejsce ataku. Wątpię, żeby napastnicy jeszcze tam zostali, ale być może uda znaleźć się jakieś ślady, które doprowadzą ich do winnych. Aleja Horyzontalna. Obok którego budynku?
Wszystkie budowle przy tej ulicy znała doskonale.
W końcu do ataku doszło najwyraźniej niemal tuż za jej progiem.
Napawało to uzdrowicielkę tylko dodatkową obawą, której jednak nie mogła po sobie poznać, mając tutaj bardzo rannego człowieka i zapewne lekko rannego Theseusa.

EDIT (po uzgodnieniu z graczką, że podsumuję)
Gdy stażysta zbiegł z góry, Florence kończyła już udzielać pierwszej pomocy rannemu. Za pomocą chłopaka ostrożnie umieściła pacjenta na niewidzialnych noszach, które następnie zostały przelewitowanego przez stażystę na piętro. W tym czasie zziajanej Sarah Florence udzieliła krótkich instrukcji, prosząc, aby przekazała zgłoszenie do Brygady - mieli tutaj ofiarę ataku, świadka ataku, więc ktoś powinien pojawić się tu i jeżeli jeszcze nie otrzymali takiego zgłoszenia - sprawdzić także Aleję Horyzontalną.
Nie wymuszała na siłę na Theseusie, by poddał się zabiegom leczniczym, chociaż nim pognała na górę (na wszelki wypadek dwukrotnie) zapytała, czy nie da się wyleczyć i uprzedziła, że jeżeli nie poczeka aż dostanie pomoc, zaraz może gdzieś zemdleć. W normalnych okolicznościach może i próbowałaby zmusić go do tego, aby dał się opatrzeć i zaaplikować parę eliksirów, ale w tej chwili na oddział "wjeżdżał" pacjent, którego życie potencjalnie wisiało na włosku i było to znacznie pilniejsze. Jeśli Theseus pozwolił się sobą zająć, rzuciła podstawowe zaklęcia i poleciła, aby stażysta wydał mu później odrobinę eliksiru, dzięki którym to zabiegom powinien szybko dojść do siebie. Jeśli nie - to już była jego sprawa, chociaż uzdrowicielka szacowała, że skończy się to dla niego utratą przytomność. Niezależnie od decyzji Fletchera ledwo moment później wbiegała z powrotem na piętro, na którym nieco zziajana po tej przebieżce zabrała się za walkę o postawienie ofiary ataku z powrotem na nogi. Rzucała kolejne zaklęcia, a gdy stało się to możliwe, przywróciła mu na moment przytomność, by zapewnić, że jest bezpieczny, wyciągnąć z niego nazwisko i zmusić do wypicia paru kropli eliksiru.
Później czekało ją jeszcze przekazanie nazwiska do recepcji, na wypadek, gdyby rannego szukała rodzina, uzupełnienie stosu papierów, dotyczących nagłego przypadku oraz rzecz jasna pogawędka z członkami Brygady Uderzeniowej, gdy już pojawili się na oddziale. Dyżur okazał się, bagatela, trzy godziny dłuższy, niż miał być początkowo. I był dopiero jednym z bardzo wielu długich i ciężkich dyżurów, jakie mieli zafundować Florence i innym uzdrowicielom śmierciożercy...

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Florence Bulstrode (1997), Theseus Fletcher (574)




Wiadomości w tym wątku
[03.01.1971, Florence i Theseus, Mungo] Pierwsze ataki śmierciożerców - przez Florence Bulstrode - 23.10.2022, 19:31
RE: [03.01.1971, Florence i Theseus, Mungo] Pierwsze ataki śmierciożerców - przez Theseus Fletcher - 06.11.2022, 23:10
RE: [03.01.1971, Florence i Theseus, Mungo] Pierwsze ataki śmierciożerców - przez Florence Bulstrode - 06.11.2022, 23:30
RE: [03.01.1971, Florence i Theseus, Mungo] Pierwsze ataki śmierciożerców - przez Theseus Fletcher - 23.11.2022, 20:42
RE: [03.01.1971, Florence i Theseus, Mungo] Pierwsze ataki śmierciożerców - przez Florence Bulstrode - 23.11.2022, 22:05

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa