• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 12 13 14 15 16 Dalej »
27.07.1966, magiczny Londyn | Nobby Leach powinien gryźć piach | Loretta & Logan

27.07.1966, magiczny Londyn | Nobby Leach powinien gryźć piach | Loretta & Logan
Devil in disguise
She's dancing by herself
She's crowned the queen of hell
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stukot obcasów zwiastuje jej chuderlawą, drobną posturę, którą skrzętnie ukrywa pod pstrokatymi, szerokimi koszulami, szerokimi nogawkami spodni i kapeluszami z okrutnie wielkim rondem. Blada, o twarzy pokrytej pajęczynką piegów, oczach roziskrzenie piwnych, ustach surowo wykrojonych. Na jej obliczu często pełznie uśmiech, ukazujący nieidealne zęby, o skrzywionych kłach – jest w niej jednak coś rozbrajająco szczerego. Aura czerwona, intensywna, niejednokrotnie przytłaczająca.

Loretta Lestrange
#6
23.11.2022, 22:06  ✶  

Bo igrało w niej coś piekielnie, domagając się głosu i walcząc o pierwsze skrzypce w umyśle, drgając nim nieprzejednanie, podburzając meandry do zachowań skrajnych i decyzji nieprzemyślanych. Coś w niej pękło, uwalniając bestię chowaną w klatce żeber uporczywie, nie pozwalając jej nader często opuszczać swoje miejsce przylegania, moszczące się gdzieś na samym dnie płuc – a może skrywane pośród posoki prędko tętnionej przez serce. I gdy tylko on ujrzał ją, wypuszczaną powoli z więzów, które zatrzymywały kruchą, mikrą wręcz osobę w ryzach, musiał poczuć tę ekscytację – zupełnie jakby widział ją po raz pierwszy. Bo choć nie pozwalała temu przeklętemu demonowi wymykać się nazbyt często, parokrotnie z pewnością ujrzał złość i agresję, sączące się z jej ust, obecne bogato w czynach okrutnych, dławiących i nade wszystko bolesnych dla tych, ku którym były kierowane. A przecież mikra w swej aparycji, nigdy nie była personą o zastraszającej sile tętniącej w żyłach; nigdy nie porażała tężyzną, coś w niej jednak budziło niekryte przerażenie.

Bo uśmiechy zamykane w okowach pięknych spojrzeń i blichtru sukni, które towarzyszyły na co dzień, nigdy nie były wystarczające. I choć bestia drżała w niej niespokojnie niejednokrotnie, wyjątkowo rzadko pozwalała tej opuszczać spętaną przerażeniem klatkę piersiową. Bo bała się samej siebie; czynów, do których była zdolna pośród miękkich westchnień i pełnych wyrachowanej złości uniesień. A te przecież, zastawały ją nieobecną i zaklętą, budząc rozjątrzone, gromadzące się wrzenie. Bijące prędko serce doprowadzało ją do skrajności, rozbijając się o kruche żebra, gromadząc jadem pośród najsolidniejszych dawek adrenaliny, których doświadczała na połach swojego mikrego istnienia.

Świat migał i gasł jednocześnie, gdy doświadczała doznań tak wysoce, absolutnie nieprawdopodobnych w swojej krasie; tak odległych jej dłoniom, a jednocześnie tak bliskich bijącemu prędko sercu. Widok jej, spętanej emocjami absolutnie nieprawdopodobnymi, miał w sobie coś z daleko posuniętej przyjemności; tak ogromnie dotkliwej, że wzburzającej salwy przerażenia kłębiącego się prędko na dnie żołądka.

Każde kolejne zdarzenia, migały jej jak w kalejdoskopie – w przestrzeni okrutnie zajmowanej przez duszne ciosy i równie przeklęte w swej mierze uderzenia. Jej wzrok był spokojny, nieznośnie wręcz, niepokornie umiejscowiony w mężczyźnie, który prędko ją odepchnął. Agresja tętniąca z czynów wartko spływających na poły agresji, budziła w niej okropną wręcz, niemożliwą rozkosz i nim zdążyła obarczyć nienaturalnie stoickim, co równie drapieżnym spojrzeniem Logana, ten już opuszczał ciosy na oblicze mężczyzny, którego jeszcze niedawno trzymała za fraki.

Gdy ten, który pozostał w tyle, naznaczony ciosami Logana, podniósł się i zechciał ponownie zmierzyć w jego kierunku, chwyciła pewnym ruchem różdżkę i skierowała ku niemu.

– Crucio! – syknęła, a gdy ten zgiął się wpół, trawiony bólem opadając na ziemię, jedynie z cichym westchnięciem podeszła doń, a na jej nieprzejednanych wargach zatańczył uśmiech.

Nagle sprawiło jej niewysłowioną przyjemność obserwowanie, jak ten zwija się w agonii; sama myśl, jakoby sprawiła mu ból wywołała rozkosz prędko malującą się na obliczu, a ta, przerodziła się w prawdziwie drapieżny grymas rozciągający usta w ekstazie.

Gdy ostatnie ciosy Logana opadały na oblicze mężczyzny, znacząc je krwawymi bruzdami, podeszła doń, chwytając go za łokieć i jedynie pogładziła czule po ramieniu. Jej wzrok, kierowany ku niedobitkowi, zawierał w sobie ogrom pogardy, przez którą przebijała się jedynie stal spojrzenia.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Logan Borgin (2837), Loretta Lestrange (2751)




Wiadomości w tym wątku
27.07.1966, magiczny Londyn | Nobby Leach powinien gryźć piach | Loretta & Logan - przez Logan Borgin - 14.11.2022, 18:30
RE: 27.07.1966, magiczny Londyn | Nobby Leach powinien gryźć piach | Loretta & Logan - przez Loretta Lestrange - 14.11.2022, 19:56
RE: 27.07.1966, magiczny Londyn | Nobby Leach powinien gryźć piach | Loretta & Logan - przez Logan Borgin - 15.11.2022, 22:26
RE: 27.07.1966, magiczny Londyn | Nobby Leach powinien gryźć piach | Loretta & Logan - przez Loretta Lestrange - 15.11.2022, 23:06
RE: 27.07.1966, magiczny Londyn | Nobby Leach powinien gryźć piach | Loretta & Logan - przez Logan Borgin - 23.11.2022, 18:12
RE: 27.07.1966, magiczny Londyn | Nobby Leach powinien gryźć piach | Loretta & Logan - przez Loretta Lestrange - 23.11.2022, 22:06
RE: 27.07.1966, magiczny Londyn | Nobby Leach powinien gryźć piach | Loretta & Logan - przez Logan Borgin - 27.11.2022, 19:18
RE: 27.07.1966, magiczny Londyn | Nobby Leach powinien gryźć piach | Loretta & Logan - przez Loretta Lestrange - 28.11.2022, 21:50
RE: 27.07.1966, magiczny Londyn | Nobby Leach powinien gryźć piach | Loretta & Logan - przez Logan Borgin - 05.12.2022, 18:52

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa