• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 4 5 6 7 8 9 Dalej »
[29.06.1972] Zwierciadło duszy | Olivia, Laurent

[29.06.1972] Zwierciadło duszy | Olivia, Laurent
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#6
21.01.2024, 19:06  ✶  

Olivia w swoich przemyśleniach było zbyt bliska prawdy, o której mówić nie chciał i która go pochłonęła. Bo nie wiedział, kim jest. Laurent Prewett - aniołek. Księżniczka z wieży, którą trzeba ratować. Bezbronna i bezradna. Właściciel rezerwatu, który odniósł sukces - młody karierowicz. Osoba niezdecydowana. Osoba decyzyjna. Pełen miłości kochanek, który przyciągał. Puste serce, które kochało tylko przez jedną noc. Żadna z tych osób nie była nim, nie tak do końca. Ten koniec był właściwie środkiem. Spotkaj się pomiędzy i poszukaj tam fragmentów, z których ułożymy te puzzle - na pewno się uda, jeśli tylko rozpoczniesz od ramki. O ile ramkę w ogóle znajdziesz. Człowiek nie był na tyle prostą istotą, żeby zamykać go w zwykłym prostokącie, całą jego naturę, myśli i uczucia.

Spojrzał na ludzi tutaj zebranych. Nie był żadną wielką sławą, choć kwestia tego osławienia (albo zniesławienia) miała się wydarzyć. To dopiero za miesiąc, spokojnie. Do tego czasu było jeszcze wiele kłód, które miały sypnąć się pod nogi i je podciąć, żeby była okazja na wywrócenie się. Upewnij się przy tym, że nikt spoglądał nie będzie. Tak jak teraz, gdy mówiliście o tym, kto płacił i dlaczego. Pokazówka. Czy jej wydawało się, że to miała być pokazówka? Laurent nawet nie pomyślał o osobach wokół i o tym, co oni mogliby pomyśleć widząc, że kobieta płaci za mężczyznę, ale rzeczywiście - powinien. Olivia była kimś więcej niż zwykłą znajomą, żeby mówić o fuszerkach wykłócania się, kto naprawdę ma wyłożyć te galeony na ceramiczne talerzyki. On nie pomyślał - ona tak. Fakt, pewne przyzwyczajenia i nauki wchodziły nam pod skórę. A tutaj nie była to kwestia osobistej nauki - przecież zwykła kultura tak nakazywała. To prawie tak, jakby odmówić przyjęcia płaszcza kobiecie, nie podać jej dłoni w potrzebie, nie przysunąć krzesła do stolika... wszystkie te ruchy dawały podstawowy, całkowicie fundamentalny, pokaz kultury mężczyzny. Olivia jednak nie raz i nie dwa pokazała, że wolała spuszczać z tonu. Chociaż go to nie bawiło i miał bardzo wiele przeciwskazań przeciwko temu to chciał jednocześnie jej ulec. Tworzyło to naprawdę nieprzyjemną mieszankę. Pozostawiało zły smak.

- Zgodzę się, jeśli mi obiecasz, że to będzie jeden raz. - Mówił całkowicie poważnie. Naprawdę stawiało go to w bardzo niekomfortowej sytuacji i gdyby miał się na takową znów decydować... a może właśnie gdyby jakieś granice sobie wyznaczyli w tej kwestii (bo przecież chcieli kontynuować znajomość) to nie byłoby to takie przeszkadzające? Potrafił się dopasować, ale bardzo nie chciał wyjść na pozbawionego kultury człowieka. Przed innymi, przed nią, a koniec końców - nawet przed samym sobą. W całej tej niepewności, kogo stanowi Laurent Prewett. - Tak... wiem. - Opuścił wzrok na swoje dłonie. Te splecione palce na stoliku, bardzo luźno, których jeden kciuk przesuwał złoty pierścionek podobny obrączce (ale obrączką nie był) na palcu wskazującym. Machinalnie, nie z żadnym zastanowieniem. Nie odetchnął głęboko, choć miał na to ochotę. Wypuścić powietrze, nauczyć się jak się oddycha. Bo łatwiej było (znów) wyliczać te chwile, w których oddech był spokojny. O wiele łatwiej. Te, w których oddech był niespokojny jawiły się codziennością. Aż za dobrze wiedział, czy było przejechanie się na widmie pięknej, książkowej miłości. Na tym obrazku, gdzie rzeczywiście czekasz na swego rycerza i on się pojawia, jak najbardziej! A potem znika tak samo szybko, jak szybko i niespodziewanie się pojawił w twoim życiu. On wcale nie uważał na swoim przykładzie, że dobrze się stało. Wręcz przeciwnie. Żałował i ciągle strasznie bolało. Wepchnęło go w dół poczucia, że nie jest mu pisana miłość. Tak długo się pilnował, tak długo uważał, wiedząc, że przecież to nie może wyjść, że nigdy nie zagra, tak strasznie starał się trzymać z daleka od przyzwolenia sobie na miłość i gdy w końcu sobie na to pozwolił to..! Puff. Bez błysków, huków, kłótni. Ostatnia kartka przeczytanej książki poprzedzała głuchy trzaska zamykanej oprawy.

- Byłaś, cóż... - Mógł ją okłamywać, mydlić oczy, ale wcale nie chciał. Chyba czułby się tak, jakby zdradził swoją obsesję, która mu tak siadała na głowie. Osiadała na nim jak doskonale dobrany materiał koszuli, którą miał teraz na sobie. Natomiast szukał odpowiednich słów. Pozwalał sobie przy niej na niepilnowanie się w tym momencie, a przynajmniej nie do tego stopnia, w którym nadal przywdziewałby uśmiech i mówił, że niee, nic się nie stało, że Aydaya po prostu się droczyła. Nie byłoby to też kłamstwo. Bo się droczyła, tylko w bardzo okrutny sposób. Olivia była tam ledwo narzędziem. - Tak, znam to uczucie. - Aż za dobrze. Nie dokończył poprzedniego zdania, bo właściwie to ona kontynuowała, a on odpowiednio szybko nawet nie znalazł żadnych dobrych słów. Nie chciał i nie zamierzał się wcinać w jej zdania. - Nie mamy najlepszej relacji... - Podniósł w końcu spojrzenie na rudowłosą niewiastę i pozwolił sobie na lekki uśmiech, żeby wyrwać samego siebie z tego żałosnego dna, którego nie chciał sobą prezentować. Nawet jeśli pozwalał sobie na opuszczanie gardy przy Olivii w tym momencie. - Aydaya nie jest moją biologiczną matką. Jest moją macochą. - Kopciuszek klękał na ziemi i liczył ziarna grochu, żeby nie uciec na piękny bal, gdzie miał poznać swojego księcia. - Jestem bękartem w mojej rodzinie. Ojciec zabrał mnie i uznał mnie jako swojego syna po śmierci mojej biologicznej matki. - Nie była to wcale wielka tajemnica, ale niekoniecznie szczegóły biegały wszem i wobec między plotkami. Bo i niekoniecznie było to coś, co Laurent mówił każdemu. Właściwie to mówił o tym bardzo niewielu osobom. Bo nigdy nie chciał nawet z najbliższymi poruszać tematu negatywnych stosunków w swojej rodzinie i tym bardziej tematu swojej biologicznej matki. - Jestem bardzo podobny do mojej biologicznej matki. Cieszy to mojego ojca, a Aydayi... sprawia jej to ból. - Mniej więcej o tym też rozmawiali z Edwardem. Był wtedy zły na niego, że ją usprawiedliwiał, ale w zasadzie sam w ten sposób Aydayę zawsze tłumaczył. Ją to po prostu boli. Niestety w ostatnim miesiącu dotarła do niego myśl: mnie też to boli. A zalążek tej myśli tworzył poczucie zdrady Boga i niesprawiedliwości, jaką zesłał na swojego anioła w godzinie próby.

Uśmiechnął się cieplej, z rozbawieniem, kiedy tak o tym wspomniała, chociaż i zdziwienie przemknęło po jego oczach. Bo nie spodziewał się żartu z takiej sytuacji.

- Tak, to jedno moglibyśmy zmienić. - I bardziej zadbać o jej bezpieczeństwo. Ale już minął czas, w którym się o to obwiniał. - Zawsze będę cię na swój sposób kochał. To po prostu nie jest ten rodzaj miłości. - Laurent miał całą paletę miłości do zaoferowania temu światu. Tylko ta jedna, konkretna, była zakazanym owocem z Rajskiego Ogrodu. Uniósł jeden kącik ust na jej następne słowa i znów opuścił wzrok - teraz już na herbatę, którą zajął swoje dłonie i zaczął je ogrzewać, jakby brakowało mu ciepła. A przecież czerwiec był naprawdę gorący jak na Anglię. - To bardzo silna osobowość. Miała całe lata, by doszlifować każdy swój gest. - Rozumiał, co miała na myśli. Regularnie go przytłaczała. Tak samo zresztą jak Edward. Był robaczkiem pod ich nogami, co dopiero nieprzyzwyczajona do czegoś takiego Olivia... - Nigdy nie myślałem o tobie jako o... czymś nowym, z... niższych kręgów. Nawet nie przemknęło mi to przez myśl. Tak samo jak myśl o tym, żeby cię naprawdę skrzywdzić. - Ale chyba o tym wiedziała, przynajmniej takie odebrał wrażenie z jej słów. Mimo to czuł, że chce to powiedzieć głośno i wyraźnie. - Chociaż, prawdę mówiąc, twój świat wydaje mi się naprawdę... piękny. - Na pewno piękniejszy od tego Świata Słodkich Kłamstw. - Równie piękny jak ty sama.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (6688), Olivia Quirke (4902)




Wiadomości w tym wątku
[29.06.1972] Zwierciadło duszy | Olivia, Laurent - przez Olivia Quirke - 18.01.2024, 09:43
RE: [29.06.1972] Zwierciadło duszy | Olivia, Laurent - przez Laurent Prewett - 18.01.2024, 14:16
RE: [29.06.1972] Zwierciadło duszy | Olivia, Laurent - przez Olivia Quirke - 18.01.2024, 22:09
RE: [29.06.1972] Zwierciadło duszy | Olivia, Laurent - przez Laurent Prewett - 20.01.2024, 16:41
RE: [29.06.1972] Zwierciadło duszy | Olivia, Laurent - przez Olivia Quirke - 21.01.2024, 01:09
RE: [29.06.1972] Zwierciadło duszy | Olivia, Laurent - przez Laurent Prewett - 21.01.2024, 19:06
RE: [29.06.1972] Zwierciadło duszy | Olivia, Laurent - przez Olivia Quirke - 23.01.2024, 12:15
RE: [29.06.1972] Zwierciadło duszy | Olivia, Laurent - przez Laurent Prewett - 27.01.2024, 00:08
RE: [29.06.1972] Zwierciadło duszy | Olivia, Laurent - przez Olivia Quirke - 28.01.2024, 17:56
RE: [29.06.1972] Zwierciadło duszy | Olivia, Laurent - przez Laurent Prewett - 30.01.2024, 19:23
RE: [29.06.1972] Zwierciadło duszy | Olivia, Laurent - przez Olivia Quirke - 31.01.2024, 10:33
RE: [29.06.1972] Zwierciadło duszy | Olivia, Laurent - przez Laurent Prewett - 02.02.2024, 20:36
RE: [29.06.1972] Zwierciadło duszy | Olivia, Laurent - przez Olivia Quirke - 05.02.2024, 11:01
RE: [29.06.1972] Zwierciadło duszy | Olivia, Laurent - przez Laurent Prewett - 08.02.2024, 18:50
RE: [29.06.1972] Zwierciadło duszy | Olivia, Laurent - przez Olivia Quirke - 09.02.2024, 20:50
RE: [29.06.1972] Zwierciadło duszy | Olivia, Laurent - przez Laurent Prewett - 13.02.2024, 18:08
RE: [29.06.1972] Zwierciadło duszy | Olivia, Laurent - przez Olivia Quirke - 16.02.2024, 10:14
RE: [29.06.1972] Zwierciadło duszy | Olivia, Laurent - przez Laurent Prewett - 20.02.2024, 12:27

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa