No jak Brenna mogłaby nie być tego pewna? Zawsze była pewna wszystkiego i przede wszystkim zawsze wszędzie była... i nagle kiedy była potrzeba żeby ona była pewna to nie była pewna? No coś tutaj ewidentnie nie grało. Nie łączyło się w spójną całość - tak jak ta cała, z góry ukartowana, wyprawa do szklarni.
A może to właśnie Sprout był głównym podejrzanym, a nie Brenna? Może to właśnie on był tym, którego powinien winić za zło dnia codziennego? Stanley, aż się wzdrygł na taką myśl, że w ogóle mógł przestać podejrzewać o to Longbottom - zupełnie jakby nie był sobą. Zatracił się w tej sprawie z trucizną czy zapomniał jak wielkim uśmiechem pała do swojej koleżanki z brygady.
Widząc jak Brenna podłapuje niemal płaczliwe nawoływanie Sprouta, odebrał od niego fiolkę i był już naprawdę gotów ją wypić. Odkorkować i spożyć, niczym jakiegoś taniego jabola bo przecież pensja brygadzisty nie pozwalała na spożywanie jakichś zawrotnie drogich trunków. Może nie będzie tak źle? zastanawiał się, przyglądając się cieczy, która znajdowała się w środku buteleczki. Korciło zaryzykować, zważając na fakt, że dłoń wyglądała coraz to gorzej.
Ale na całe szczęście wyłonił się ich zagubiony fanatyk szpadli. Ja Cię zaraz zakopię między tymi kwiatami... odgrażał się w myślach, ruszając w kierunku tego tłoka. Borgin był święcie przekonany, że może nie jest najostrzejszym narzędziem w tej szklarni ale w porównaniu do Sprouta to wypadał co najmniej nieźle - Gratuluję Sprout.. A teraz się skup. Widziszi to? - zapytał, wskazując mu antidotum, które dzierżył w swoich dłoniach - Ile tego trzeba zażyć po tym jak upierdoli Cię ta doniczkowa jaszczurka z zębami? Całe? Pół? Są jakieś efekty uboczne wypicia całego? Ile to się będzie leczyło? Czy to znika w ułamku sekundy? - bombardował go pytaniami, licząc uzyskania odpowiedzi na te czy inne rzeczy. Większość z nich była oczywiście nie ważna i nic nie wnosząca do sprawy, wszak najważniejszą informacją było jedynie to, ile należy tego spożyć, aby wszystko było w porządku.
W tym momencie, Stanleya, naprawdę korciła opcja wzięcia tego szpadla i przejechania nim po głowie drugiego brygadzisty, który urządzał sobie tutaj jakieś poszukiwana kiedy to on jest na skraju śmierci... lub gorączki... ale to też jest śmiertelną chorobą.
@Brenna Longbottom
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972