Na dźwięk śmiechu kuzynki, sama uśmiechnęła się od ucha do ucha. Nie wiedziała jednak, czy uważała ten pomysł za głupi, czy jej przyklasnęła, przynajmniej jak na razie. Całkiem nieźle jej szło krojenie truskawek, lata wprawy robiły swoje, nie da się zaprzeczyć, że miała w tym ogromne doświadczenie.
Norka sama w życiu by się nie zdecydowała na udział w takim przedsięwzięciu. Gdyby nie Erik na pewno nawet nie pomyślałaby o tym, że może się zgłosić do takiego wydarzenia. Jej zdaniem miała zbyt wiele na głowie, żeby jeszcze komplikować sobie życie randkami w ciemno, uważała, że pewnie i tak nic z tego nie wyjdzie, jednakże nagrodą okazał się być wyjazd, wymarzony wyjazd do Paryża, to trochę zmieniło jej podejście. Dawno temu przecież miała w planach udać się tam, aby pogłębić swoją wiedzę kulinarną, teraz będzie mogła zobaczyć, czy faktycznie wiele straciła.
- Dam ci znać, jak poznam datę, póki co wszystko jest w fazie klarowania, a i istotne - nie będzie to weekend. Nie mogłabym zostawić klubokawiarni na weekend. - Czuła, że wtedy nie będzie miała do czego wrócić. Weekendami pojawiał się tutaj największy tłum i było największe zamieszanie. - Dziękuję w ogóle za propozycję, nie każdy jest na tyle odważny. - Nie to, żeby chciała ją straszyć, ale wiadomo, że przejęcie obowiązków Nory wcale nie było takie proste, jak mogło się wydawać, chciała ją może nawet trochę ostrzec.
- Nie mam gwarancji, ale z drugiej strony, teraz nikt nie ma, skąd wiesz, że ktoś bliski nie wspiera tych popaprańców? - Czasy były trudne, przyszedł moment w którym stwierdziła, że warto zaryzykować.