Właśnie ta jej dokładność, odpowiedzialność, radzenie sobie z prowadzeniem posiadłości i kierowaniem rodziny, było dobre i korzystne, przez co trudno Nicholasowi było się z tym pogodzić. I może też dlatego chciał, aby poszła dosłownie na emeryturę, oddając pałeczkę jego ojcu albo wujowi? Oni byli w następnej kolejności dziedziczenia rangi głównej, głowy rodu. Jednak przez tę jej "dobrą formę" jak na staruszkę, nigdzie się jej nie spieszyło. I trzeba było nadal tkwić w jej przyzwyczajeniach.
Wyjawienie tego, co wiedział Nicholas i nawiązując do Beltame, babka wściekła się. Może nawet gorzej niż przez wyjec. Nie odzywał się, gdyż swoje uwagi i pretensje zaczęła przenosić na jego ojca. Przysłuchiwał się, nie przejmując za bardzo jej babcinymi dąsami. Powinien trzymać się z daleka od śmierciożerców? Za późno. Mógłby jej pokazać mroczny znak. A na następne spotkanie, przyniesie jej specjalną herbatkę. Jak raz wypije, to da wszystkim spokój.
Ojciec miał prawo nie wiedzieć, co miało miejsce w tej organizacji. Czy jak to mówią "pewnej działalności", "rewolucji". Nicholas wiedział. I nadal nie pojmował, dlaczego nie on został tam wybrany ale Theon. Czy to dlatego, że Robert chciał go trzymać od tego wydarzenia z daleka? Ze względu na ich współpracę? Czy był ku temu inny powód? Nie zapytał. Być może powinien. Teraz jednak był z tym problem, że nie było z nim kontaktu. To też martwiło Nicholasa.
Babka z ojcem zaczęli się przekrzykiwać. Aż chciało się wtrącić, że Theon to także jego brat i też o niego się martwi. Ale odpuścił. Delilah ostatecznie zwróciła się do niego, swojego najstarszego wnuka z poleceniem. Może to był rozkaz? Z tej wściekłości można było tak to też odebrać. Nie czekała na jego odpowiedź, zapewnienie. Wyszła. Niczym nadąsana osa.
- Czy gdybym ja zaginął, też by się tak na Ciebie wydarła?Zapytał ojca, kierując na niego bez emocjonalne spojrzenie. Wiedział, że Theon był jej ulubieńcem. Ale ciekawe, czy podobnie by się zachowała, gdyby Nicholas był na miejscu Theona a młody, tutaj.
- Biorąc pod uwagę jej wściekłość… Mogę wrócić do siebie, czy koniecznie muszę zostać na tym obiedzie?
Dodał kolejne pytanie, po otrzymaniu odpowiedzi na powyższe. Choć babka mu to zarzuciła wcześniej, że ma zostać, tak zastanawiał się, czy nie lepiej zwiać. To ojca matka, niech ją ogarnie. Nicholas miał swoją. I właśnie sobie chyba o tym przypomniał.
- W ogóle… Matka wie? O Theonie.