Nicholas nie lubił, jak pewne sprawy wyjaśniało się okrężną drogą. Wolał znać powody, przyczyny lub działania bezpośrednio, bez owijania w bawełnę. I nie tylko w sprawach dotyczących pracy, organizacji ale także rodziny. Nawet, jeżeli on sam się nieco odsunął z powodu swojej przynależności do Śmierciożerców, aby ich nie narażać na cokolwiek. A to, że jego brat też dołączył, było w sumie jego decyzją. Nicholas zauważał pewne różnice w zachowaniu i podejściu członków rodziny względem pozostałych.
Młody Travers, znał babkę tyle czasu, ile on sam żyje. Ale to ojciec znał ją najlepiej. Ta sytuacja była jedną z nielicznych, która pokazała, że nie tylko dziadek potrafił ją wyprowadzić z równowagi. Ale i sytuacja związana z brakiem kontaktu z Theonem. Narzucając mu dowiedzenie się wszystkiego co trzeba. Jakby Nicholas o tym nie wiedział. Ojciec udzielając odpowiedzi, okrążył temat, uciekając dyplomatycznie. Nicholas chyba po nim to miał. Także umiał tak odpowiadać komuś, jeżeli temat był trudny, bądź samo pytanie. Nie chciał mu może czegoś powiedzieć. Więc, nie będzie drążył.
Nevan nie trzymał go na siłę. Pozwolił mu zadecydować o pozostaniu, lub powróceniu do siebie. Miał wybór. Do obiadu było faktycznie dużo czasu. Zostając, musiałby jakoś zbić te godziny przebywania w tej posiadłości. Zwiedzić, porozmawiać z kimś. Rzadko bywał. Prawie raz do roku?
Przy okazji, Nicholas chciał wiedzieć, ile matka wie w sprawie Theona. Ale jak się okazało, nie wiedziała nic. Jeszcze.- Rozumiem.
Przyjął do wiadomości. Musiał to wiedzieć, na wypadek, gdyby ją spotkał i przypadkiem, zapytała o jego brata. Ale, czy wiedziała, że Nicholas tutaj był?
Wstał ze swojego fotela, skoro to samo wcześniej uczynił ojciec. Skoro rozmowa została zakończona i wiedzą co mają robić, nie musieli już w tym gabinecie przebywać.
- Więc pewnie nie wie, że miałem się dzisiaj pojawić?
Dopytał. Jego obecność mogłaby matkę zaskoczyć. A rzadko zdarzało się, żeby sam od siebie się pojawiał. O urodzinach czyichś pamiętał, ale wysyłał wtedy listy z życzeniami. Był zapracowany podwójnie. Ale czas dla siebie i swoje potrzeby znajdował. Nie myśląc w ogóle o ożenku. I tego być może też obawiał się poruszenia tematu przy obiedzie. Może dzisiaj odpuszczą?
Nicholas myślał, czy skoro już tutaj jest i zdecyduje zostać, może powinien zajrzeć do rodzicielki.