24.01.2024, 11:37 ✶
Olivia kiwnęła głową na znak, że to dobry wybór. Sama wzięła dla siebie sernik z polewą czekoladową, bo czemu nie. Do tego herbatę, przy której wyborze zatrzymała się na dłużej. Quirke miała bzika na punkcie herbat, przez co z reguły wybierała herbaciarnie - miejsca, w których była pewna, że nie korzystają z byle torebek. Wybrała jaśminową, ostatnio jej zasmakowała. Z kontynuowaniem rozmowy czekała, aż dziewczyna która podeszła do ich stolika by zebrać zamówienie, się oddali. Było tu w sumie miło, jasno i dość przytulnie. Pogoda także była przyjemna i również Olivia żałowała, że nie było więcej miejsc na dworze.
- Nie musisz przepraszać. Podejrzewam, że mogłaś nie do końca być sobą - Avelina ostatnio nie do końca była sobą przez ostatnie tygodnie, a może nawet i miesiące? Ale nigdy nie była aż tak lekkomyślna, by pakować się w ramiona wampira, jakkolwiek przystojny by nie był. W zasadzie to Olivia niewiele o nich wiedziała, bo... Do teraz nie czuła potrzeby, żeby poszerzać swoją wiedzę w tym zakresie. - Niepokoi mnie to, że on może sobie wiesz. Chodzić tak po prostu. No i kurde, martwię się o ciebie, Ave. Mam wrażenie, że w ostatnich tygodniach wzięłaś się z losem za barki a los trzaska cię po twarzy z taką łatwością, że po prostu się boję, czy nie uderzy za mocno.
Powiedziała poważnie, splatając dłonie na stoliku. Nie zamierzała jej opierdalać, nie była przecież jej matką. Ale czuła się w obowiązku poinformować przyjaciółkę, że zauważyła zmiany, które w niej zaszły, że zauważyła że los rzuca jej kłody pod nogi.
- Moje problemy to pierdoły w porównaniu z twoimi, a ledwo wyrabiam. Nie chcę nawet wiedzieć, jak ty się z tym wszystkim czujesz. Wiesz, że w razie czego możesz na mnie liczyć, prawda? - chciała się upewnić, delikatnie zasugerować, że jest tu dla niej.
- Nie musisz przepraszać. Podejrzewam, że mogłaś nie do końca być sobą - Avelina ostatnio nie do końca była sobą przez ostatnie tygodnie, a może nawet i miesiące? Ale nigdy nie była aż tak lekkomyślna, by pakować się w ramiona wampira, jakkolwiek przystojny by nie był. W zasadzie to Olivia niewiele o nich wiedziała, bo... Do teraz nie czuła potrzeby, żeby poszerzać swoją wiedzę w tym zakresie. - Niepokoi mnie to, że on może sobie wiesz. Chodzić tak po prostu. No i kurde, martwię się o ciebie, Ave. Mam wrażenie, że w ostatnich tygodniach wzięłaś się z losem za barki a los trzaska cię po twarzy z taką łatwością, że po prostu się boję, czy nie uderzy za mocno.
Powiedziała poważnie, splatając dłonie na stoliku. Nie zamierzała jej opierdalać, nie była przecież jej matką. Ale czuła się w obowiązku poinformować przyjaciółkę, że zauważyła zmiany, które w niej zaszły, że zauważyła że los rzuca jej kłody pod nogi.
- Moje problemy to pierdoły w porównaniu z twoimi, a ledwo wyrabiam. Nie chcę nawet wiedzieć, jak ty się z tym wszystkim czujesz. Wiesz, że w razie czego możesz na mnie liczyć, prawda? - chciała się upewnić, delikatnie zasugerować, że jest tu dla niej.