24.01.2024, 11:45 ✶
Och, oczywiście że pewna osoba przyszła jej do głowy gdy tylko Paxton wspomniała o osobie, która jej podpadła. Ale jednocześnie nie była pewna, czy skazałaby go na tak... dziwne doświadczenie. Ten mężczyzna był dziwny, więc może jeszcze by się ucieszył? Zresztą potrzebowała dowodu, żeby pójść do tego zasranego sklepikarzyny i domagać się zwrotu pieniędzy. I być może zamknięcia kramu, jeżeli ten jeszcze stał. Bo skoro szampon dawał takie efekty, to przecież możliwe, że facet się zawinął i zmienił miejsce, w którym poluje na swoje ofiary. A Olivia nie miała czasu, żeby uganiać się za jakimś oszustem, bo w gruncie rzeczy nic się nie stało.
Gdy Avelina wspomniała, że Olivia się zmienia, Quirke zastanowiła się. Czy naprawdę tak to wyglądało z boku? Dla niej to było naturalne, ale może faktycznie przestała być tak ostrożna, jak do tej pory.
- Może masz rację, ale chyba po prostu znudziło mi się takie życie, jakie miałam do tej pory. Chciałam popróbować nowych rzeczy ale kurde, nie moja wina, że mam pecha. Ale fakt, powinnam być ostrożniejsza, trochę za dużo tych przypadków jak na jeden miesiąc, prawda? - uśmiechnęła się lekko. A guzik z tym, że będzie ostrożniejsza. W sprawach tak niewielkiej wagi mogła pozwolić sobie na opuszczenie gardy, poza tym... Była szczęśliwa, a szczęśliwi byli nieostrożni. - Odprowadzę cię. Będziemy musiały, to na pewno. Wiesz, na poważnie zacząć szukać miejsca, dostawców... Ale bardzo nie chcę, żeby matka się dowiedziała, więc muszę mieć w miarę wiarygodne wymówki.
W odpowiedzi na cmoknięcie w czoło Olivia przytuliła przyjaciółkę i wypuściła ją wyjściem od ulicy, nie przez sklep, żeby przypadkiem matce nie przyszło do głowy dopytywać, jakim cudem Paxton się tu znalazła i czemu nie była w pracy. Co prawda rodzice cieszyli się, kiedy Olivia spotykała się z przyjaciółmi, ale takie niezapowiedziane wizyty rodziły dużo pytań. A ona sama musiała się jak najszybciej ogarnąć i zejść do sklepu, żeby pomóc mamie - i to zamierzała zrobić, gdy tylko za Aveliną zamknęły się drzwi.
Gdy Avelina wspomniała, że Olivia się zmienia, Quirke zastanowiła się. Czy naprawdę tak to wyglądało z boku? Dla niej to było naturalne, ale może faktycznie przestała być tak ostrożna, jak do tej pory.
- Może masz rację, ale chyba po prostu znudziło mi się takie życie, jakie miałam do tej pory. Chciałam popróbować nowych rzeczy ale kurde, nie moja wina, że mam pecha. Ale fakt, powinnam być ostrożniejsza, trochę za dużo tych przypadków jak na jeden miesiąc, prawda? - uśmiechnęła się lekko. A guzik z tym, że będzie ostrożniejsza. W sprawach tak niewielkiej wagi mogła pozwolić sobie na opuszczenie gardy, poza tym... Była szczęśliwa, a szczęśliwi byli nieostrożni. - Odprowadzę cię. Będziemy musiały, to na pewno. Wiesz, na poważnie zacząć szukać miejsca, dostawców... Ale bardzo nie chcę, żeby matka się dowiedziała, więc muszę mieć w miarę wiarygodne wymówki.
W odpowiedzi na cmoknięcie w czoło Olivia przytuliła przyjaciółkę i wypuściła ją wyjściem od ulicy, nie przez sklep, żeby przypadkiem matce nie przyszło do głowy dopytywać, jakim cudem Paxton się tu znalazła i czemu nie była w pracy. Co prawda rodzice cieszyli się, kiedy Olivia spotykała się z przyjaciółmi, ale takie niezapowiedziane wizyty rodziły dużo pytań. A ona sama musiała się jak najszybciej ogarnąć i zejść do sklepu, żeby pomóc mamie - i to zamierzała zrobić, gdy tylko za Aveliną zamknęły się drzwi.
Koniec sesji