24.11.2022, 04:42 ✶
- Niepojęte, ale może to i lepiej - odpowiedziała, wzruszając lekko ramionami. - Pomyśl tylko, ile stypendiów będzie można za to rozdać, albo ile psidwaków nakarmić. Ważne, że te pieniądze pójdą na dobry cel - uśmiechnęła się leciutko. Co prawda w przypadku większości licytujących raczej nie było co mówić o kierowaniu się dobrocią serc, ale w tym momencie kogo to na prawdę obchodziło? Na pewno nie ją, Brennę czy Erika, którzy potem będą mogli przekazać zdobyte galeony na sierociniec i schronisko. Radośnie machające ogonki psidwaków, o tym powinni wszyscy myśleć. Również urzędnicy podatkowi zastanawiający się nad tym skąd takie sumy w ogóle ludzie brali.
- Zrobiłam sobie... przerwę - odpowiedziała, może nieco zbyt sztywno i sztucznie, ale nigdy nie była fenomenalnym kłamcą. Mogłaby przysiąc, że kiedy zmyślała, wszyscy mogli to aż nazbyt dobrze zobaczyć, jakby nagle rósł jej nos, a przecież wcale tak nie było. Często udawało jej się to ukryć pod warstwami coraz to kolejnych zdań, które przykrywały siebie nawzajem, robiąc słuchającemu tylko mętlik w głowie. Teraz jednak potknęła się o własne nieprzygotowanie. Ale przecież faktycznie robiła sobie przerwę, prawda? - Miałam małe wyboje życiowe i przez jakiś czas nie jestem w stanie kontynuować stażu, a szkoda, bo zostało mi tak niewiele do określenia specjalizacji. Chciałam iść na zatrucia eliksiralne i roślinne, ale mam wrażenie, że już ci o tym mówiłam. W każdym razie, jako ze teraz siedzę prawie cały czas w Dolinie Godryka, to tutaj ważę sobie eliksiry, no i Brenna dała mi miejsce na grządki to mogę hodować niektóre zioła i potem sprzedawać na własną rękę niektóre z tych, które uwarzę. Zawsze znajdzie się ktoś chętny na mikstury domowej roboty - uśmiechnęła się szeroko, na moment pozwalając sobie na krótką pauzę po zbyt wielu wypowiedzianych na raz słowach. - Nie wiem czy pamiętasz, ale w szkole sama próbowałam robić autorskie eliksiry. Testowałam je potem na Cameronie - to, czy nie pzostawiły po sobie ubytków na ciele, a w szczególności umyśle, pozostawało kwestią sporną.
- Zrobiłam sobie... przerwę - odpowiedziała, może nieco zbyt sztywno i sztucznie, ale nigdy nie była fenomenalnym kłamcą. Mogłaby przysiąc, że kiedy zmyślała, wszyscy mogli to aż nazbyt dobrze zobaczyć, jakby nagle rósł jej nos, a przecież wcale tak nie było. Często udawało jej się to ukryć pod warstwami coraz to kolejnych zdań, które przykrywały siebie nawzajem, robiąc słuchającemu tylko mętlik w głowie. Teraz jednak potknęła się o własne nieprzygotowanie. Ale przecież faktycznie robiła sobie przerwę, prawda? - Miałam małe wyboje życiowe i przez jakiś czas nie jestem w stanie kontynuować stażu, a szkoda, bo zostało mi tak niewiele do określenia specjalizacji. Chciałam iść na zatrucia eliksiralne i roślinne, ale mam wrażenie, że już ci o tym mówiłam. W każdym razie, jako ze teraz siedzę prawie cały czas w Dolinie Godryka, to tutaj ważę sobie eliksiry, no i Brenna dała mi miejsce na grządki to mogę hodować niektóre zioła i potem sprzedawać na własną rękę niektóre z tych, które uwarzę. Zawsze znajdzie się ktoś chętny na mikstury domowej roboty - uśmiechnęła się szeroko, na moment pozwalając sobie na krótką pauzę po zbyt wielu wypowiedzianych na raz słowach. - Nie wiem czy pamiętasz, ale w szkole sama próbowałam robić autorskie eliksiry. Testowałam je potem na Cameronie - to, czy nie pzostawiły po sobie ubytków na ciele, a w szczególności umyśle, pozostawało kwestią sporną.
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.