• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 … 16 Dalej »
[11.04.1960 rok] Magiczna katastrofa | Laurence, Camille

[11.04.1960 rok] Magiczna katastrofa | Laurence, Camille
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#17
24.01.2024, 14:45  ✶  
Problem z Camille był taki, że jako klątwołamaczka nierzadko gościła w Ministerstwie, chociaż niezbyt tam za nią przepadano. Była zbyt dokładna, zadawała zbyt dużo pytań - potrzebowano tam kogoś, kto stawi się na wezwanie o każdej porze dnia lub nocy, zabierze osobę, którą mu wskażą, i tyle. Ale Delacour pytała o okoliczności, o otoczenie, o imię i nazwisko... O wszystko, co mogłoby jej pomóc w jak najlepszym zaopiekowaniu się pacjentem. Na dużą część pytań nie otrzymywała odpowiedzi i akceptowała to, ale mimo to za każdym razem próbowała. Nienawidziła działać na ślepo i pozostawiać zbyt wiele przypadkowi. Uważała, że z takiego podejścia brały się karygodne błędy, mogące zaważyć nie tylko na jej reputacji, ale także postawić ją w sytuacji, w której po prostu nie będzie w stanie pomóc. Nie oznaczało to jednak, że Ministerstwo czy osoby prywatne o niej zapomnieli. Jej kalendarz był napięty, ale nie przeszkadzało jej to: na oddawanie się przyjemnościom czy zainteresowaniom w wolnym czasie przyjdzie jeszcze pora. Najpewniej na emeryturze.
- Kto się nie pilnuje... - nie dokończyła, posyłając tylko Laurencowi sugestywne spojrzenie. Ona o siebie dbała tak, jak mogła. Spała od 6 do 8 godzin dziennie, a jeśli nie było jej to dane: ustawiała spotkania i dyżury tak, by nie doprowadzić do długu snu, którego potem nie dałaby rady spłacić. Jadła tyle, ile potrzebowała i tak, by nie miało to wpływu na jej urodę. Którą również się zajmowała, w ten czy inny sposób. W gruncie rzeczy Camille była osobą próżną i ciężko było szukać w niej modelowego uzdrowiciela, który przekładał dobro pacjenta nad swoje. Ale dopóki była skuteczna, nikt nie narzekał. Nie liczyło się to, jak bardzo się narazisz na niebezpieczeństwo byle by tylko kogoś uratować, tylko to ile osób zdołasz uratować.

Gdy przechodzili obok uliczki z kotami, blondynka nie zwróciła na nie większej uwagi. Zarejestrowała ich obecność oczywiście, ale miała zamiar iść dalej, nie zatrzymując się. Również zaczynała odczuwać głód, co prawda niezbyt intensywny, ale skoro się pojawił, musiała go zwalczyć. Żeby nie dopuścić do tego uczucia, które nakazywało napełnić żołądek byle czym i byle jak, w ogromnych ilościach.
- Nic się nie stało. Jesteś przeziębiony? - spojrzała na Laurenca podejrzliwie, nie łącząc kichania z alergią na kocią sierść. Czy Lestrange byłby w stanie przyjść chory do pracy? Wyglądał ostatnio trochę mizernie, ale żeby aż tak? Camille odruchowo otaksowała wzrokiem jego twarz w poszukiwaniu oznak choroby. Szukała przekrwionych oczu, zaczerwienionych płatków nosa, sińców pod oczami i niezdrowej bladości, która przecież mogła się pojawić dopiero teraz. Byli już niedaleko restauracji Balthazar. Niepozorny lokal z kilkunastoma stolikami, o standardzie raczej średnim niż wysokim, ale z dobrymi recenzjami. Camille lubiła to miejsce ze względu na różnorodność dań, wśród których każdy mógł przebierać. Nie serwowali może typowego, angielskiego jedzenia, które dla jej żołądka było zbyt ciężkie, ale można było tu zjeść i bez mięsa, i z mięsem. Z makaronem i bez. I napić się dobrego wina, co dla Delacour miało szczególnie ważne znaczenie. Camille nie planowała jednak wychodzić z Laurencem, jeśli ten naprawdę był chory. Otwarcie potępiała osoby, które pomimo problemów zdrowotnych przychodziły do pracy - obojętnie czy chodziło o szpital, czy nie. Ona nienawidziła być chora, nienawidziła siebie samej w tym stanie. Dawno nie chorowała, lecz mogło się to zmienić w kilka chwil i zamierzała zadbać - jak zwykle - najpierw o siebie. Zwolniła więc odrobinę, nadal świdrując wzrokiem twarz Lestrange'a. Czy jeśli byłby chory, to by jej się do tego przyznał?
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bard Beedle (7257), Laurence Lestrange (6404)




Wiadomości w tym wątku
[11.04.1960 rok] Magiczna katastrofa | Laurence, Camille - przez Bard Beedle - 05.01.2024, 12:20
RE: [11.04.1960 rok] Magiczna katastrofa | Laurence, Camille - przez Laurence Lestrange - 10.01.2024, 01:11
RE: [11.04.1960 rok] Magiczna katastrofa | Laurence, Camille - przez Bard Beedle - 10.01.2024, 12:55
RE: [11.04.1960 rok] Magiczna katastrofa | Laurence, Camille - przez Laurence Lestrange - 11.01.2024, 23:28
RE: [11.04.1960 rok] Magiczna katastrofa | Laurence, Camille - przez Bard Beedle - 12.01.2024, 11:13
RE: [11.04.1960 rok] Magiczna katastrofa | Laurence, Camille - przez Laurence Lestrange - 13.01.2024, 13:14
RE: [11.04.1960 rok] Magiczna katastrofa | Laurence, Camille - przez Bard Beedle - 14.01.2024, 11:48
RE: [11.04.1960 rok] Magiczna katastrofa | Laurence, Camille - przez Laurence Lestrange - 15.01.2024, 13:52
RE: [11.04.1960 rok] Magiczna katastrofa | Laurence, Camille - przez Bard Beedle - 16.01.2024, 10:02
RE: [11.04.1960 rok] Magiczna katastrofa | Laurence, Camille - przez Laurence Lestrange - 17.01.2024, 12:24
RE: [11.04.1960 rok] Magiczna katastrofa | Laurence, Camille - przez Bard Beedle - 17.01.2024, 16:11
RE: [11.04.1960 rok] Magiczna katastrofa | Laurence, Camille - przez Laurence Lestrange - 19.01.2024, 01:29
RE: [11.04.1960 rok] Magiczna katastrofa | Laurence, Camille - przez Bard Beedle - 19.01.2024, 14:50
RE: [11.04.1960 rok] Magiczna katastrofa | Laurence, Camille - przez Laurence Lestrange - 20.01.2024, 14:15
RE: [11.04.1960 rok] Magiczna katastrofa | Laurence, Camille - przez Bard Beedle - 20.01.2024, 18:20
RE: [11.04.1960 rok] Magiczna katastrofa | Laurence, Camille - przez Laurence Lestrange - 23.01.2024, 01:50
RE: [11.04.1960 rok] Magiczna katastrofa | Laurence, Camille - przez Bard Beedle - 24.01.2024, 14:45
RE: [11.04.1960 rok] Magiczna katastrofa | Laurence, Camille - przez Laurence Lestrange - 27.01.2024, 14:12
RE: [11.04.1960 rok] Magiczna katastrofa | Laurence, Camille - przez Bard Beedle - 28.01.2024, 21:10
RE: [11.04.1960 rok] Magiczna katastrofa | Laurence, Camille - przez Laurence Lestrange - 01.02.2024, 02:12
RE: [11.04.1960 rok] Magiczna katastrofa | Laurence, Camille - przez Bard Beedle - 01.02.2024, 12:14
RE: [11.04.1960 rok] Magiczna katastrofa | Laurence, Camille - przez Laurence Lestrange - 02.02.2024, 01:27
RE: [11.04.1960 rok] Magiczna katastrofa | Laurence, Camille - przez Bard Beedle - 02.02.2024, 14:34
RE: [11.04.1960 rok] Magiczna katastrofa | Laurence, Camille - przez Laurence Lestrange - 03.02.2024, 14:10
RE: [11.04.1960 rok] Magiczna katastrofa | Laurence, Camille - przez Bard Beedle - 04.02.2024, 23:20
RE: [11.04.1960 rok] Magiczna katastrofa | Laurence, Camille - przez Laurence Lestrange - 11.02.2024, 01:49
RE: [11.04.1960 rok] Magiczna katastrofa | Laurence, Camille - przez Bard Beedle - 12.02.2024, 21:16
RE: [11.04.1960 rok] Magiczna katastrofa | Laurence, Camille - przez Laurence Lestrange - 18.02.2024, 12:58
RE: [11.04.1960 rok] Magiczna katastrofa | Laurence, Camille - przez Bard Beedle - 19.02.2024, 12:06
RE: [11.04.1960 rok] Magiczna katastrofa | Laurence, Camille - przez Laurence Lestrange - 20.02.2024, 11:11
RE: [11.04.1960 rok] Magiczna katastrofa | Laurence, Camille - przez Bard Beedle - 20.02.2024, 14:58
RE: [11.04.1960 rok] Magiczna katastrofa | Laurence, Camille - przez Laurence Lestrange - 05.03.2024, 11:44

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa