Trafiony, zatopiony. Odpowiedź była oczywista i wszystko wskazywało na to, że Mulciberowie byli pod względem poglądów bardzo podobni do Borginów. Pierwsza wymieniona rodzina może nie próbowała zamordować, zemścić się na drugiej części ale zawsze było dobrze wiedzieć, że na pewne sprawy mogli mieć bliższe poglądy, niż im się mogło wydawać. W końcu wujek Stanley też odszedł z Ministerstwa po tych wydarzeniach, a był wysoko postawionym urzędnikiem, który był również wysoko cenionym specjalistom w swoim fachu.
Pomyśleć, że jednym, prostym trickiem, Ministerstwo pozbyło się dziesiątek, jeżeli nie setek ekspertów w swoich dziedzinach. Dotyczyło to wszystkich szczebli i departamentów. Jedna rzecz chyba była w tym najgorsza - odchodziły osoby z wielką wiedzą, znające ten urząd od podszewki. Wszyscy teraz płacili najwyższą cenę za te nieudolne rządy nieudacznika.
- Wydaje mi się, że prasa zaczęła wybielać pospolitych złodziejaszków na poczet Śmierciożerców - dodał od siebie, zgadzając się ze słowami Roberta. Ludzie Czarnego Pana zdawali się być aktualnie całym złem tego świata, a pozbycie się ich, miało być niczym lekarstwo na raka. Tutaj też był problem, bo kiedy brygadziści i Aurorzy skakali, biegali, próbowali spełniać zachcianki ich przełożonych, ci drobni przestępcy korzystali i rośli w siłę. Często nawet dołączali do szeregów Lorda Voldemorta bo tam mogli być kimś - mogli być częścia grupy, a w razie ewentualnej wygranej, liczyli na podział łupów i zysków.
- Ministerstwo w aktualnym stanie jest trochę jak cyrk. Żonglują ludźmi między największymi problemami, które go teraz trapią, próbują gasić niepokoje społeczne, pokazać się, że "panują nad sytuacją"... - pokręcił przecząco głową, upijając odrobinę alkoholu ze szklanki.
Kolejne słowa sprawiły, że zamarł na chwilę. Przesłyszał się? Nie. Nie było takiej możliwości. Nie miał też rozdwojenia jaźni, więc nie było mowy o żadnej pomyłce. Vulturis To słowo, a wręcz psuedonim, musiał paść. I padł.
Stanley wdał się w krótką bitwę na wzrok z Robertem. Nie odzywał się ale też nie panikował - Organizacji? Jakiej organizacji? - zapytał, udając oczywiście głupiego. Zupełnie jakby nie miał zielonego pojęcia o co Mulciberowi może chodzić - Chyba się pomyliłeś bo nie wiem o czym mowa. Pierwsze słyszę o tym, abym należał do jakiejś innej organizacji, niż Brygada Uderzeniowa... - stwierdził pewnym głosem, bo jego ojciec musiał się przecież pomylić. Musiało tutaj dojść do strasznej pomyłki. Biedny Stanley Borgin. Został oskarżony o coś czego nie zrobił.
Odpalił papierosa, aby ukoić odrobinę nerwy bo to był pierwszy raz kiedy ktoś spoza organizacji zwrócił się do Stanley jego pseudonimem. Prawda też była taka, że Apis był częścią organizacji ale Robert nie został jeszcze powiązany z tą osobistością.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972