• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Charing Cross Road Lato 1972, 29 czerwca - A macie pozwolenie na te zwierzaki?

Lato 1972, 29 czerwca - A macie pozwolenie na te zwierzaki?
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#3
28.01.2024, 17:12  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.01.2024, 18:08 przez Brenna Longbottom.)  
Jeśli chodziło o Brennę, była, zwłaszcza ostatnio, zarówno rannym ptaszkiem, jak i nocną sową. Wczoraj wróciła do domu późno, zła jak sto diabłów, i to nie przez ciężki dzień w pracy ani mały wypadek na Nokturnie po pracy, a przez pewnego ducha, który zechciał pokazać jej wspomnienia akurat Anthony’emu Borginowi – ze wszystkich ludzi. Dziś zaś zaczynała dyżur skoro świt, co oznaczało latem porę bardzo, bardzo wczesną.
Zważywszy na to, że spotykali się w niemagicznym Londynie, nie miała na sobie munduru, choć nie występowała też w tej nieco "oberwanej" wersji, w jakiej zwykle wpadała do cyrku Bellów, z racji na oficjalność wizyty stawiając na szare spodnie i marynarkę. W ręku niosła dwa kubki z kawą. Z jednego z nich popijała co jakiś czas łyk życiodajnego płynu, i czy to przez piękny poranek, czy przez kawę, czy wrodzoną energiczność, senność ustąpiła i czuła się całkiem rześko.
Nie pierwszy raz wpakowywała się do obozu Bellów. Nie drugi, nie trzeci i nawet nie dziesiąty, bo odwiedzała cyrk każdego lata, gdy była nastolatką, a potem wpadała regularnie i jako dorosła. Nigdy jednak nie robiła tego oficjalnie. Odkąd weszła do jednego z wozów jako ciekawski dzieciak, wracała co jakiś czas, lecz początkowo nie przychodziło jej nawet do głowy, żeby podać nazwisko, a potem, gdy podrosła, nie robiła tego celowo. Pozostawała zawsze Bren, zwłaszcza, że cóż, nikt o nic nie pytał i co najwyżej z jej opowieści mogli wywnioskować, że pewnie pracuje w Ministerstwie.
Dla niej mogło nie mieć znaczenia, że Alexander i jego bliscy to w większości mugolacy, niejednokrotnie pozbawieni edukacji, wychowywani na ulicach i w cyrku, ale zakładała, że niektórzy Bellowie mogliby patrzeć niechętnie na kogoś ze świata, do którego oni zwykle dostawali się kuchennymi drzwiami.
Czuła teraz z tego powodu odrobinę wyrzutów sumienia, ale przecież Alex nigdy nie pytał. Ani razu go nie okłamała, a nawet nie wymigiwała się szczególnie od odpowiedzi, jak miewała w zwyczaju, gdy nie chciała o czymś mówić.
– Cześć wam – przywitała się, podchodząc do dwójki Bellów, a na jej ustach tańczył lekki, jakby trochę kpiący uśmieszek. – Słyszałam, że mieliście wczoraj niesamowite przygody z Błędnym Rycerzem w roli głównej. I naprawdę nie wiedziałeś? Jestem prawie pewna, że wspomniałam coś o tym, że to niemal jak cyrk, tylko clowni nie noszą wielkich butów i czerwonych nosów, a ja to jestem największym pajacem… Wydawało mi się, że to całkiem jasne, że mogę mówić tylko o jednym miejscu – stwierdziła, rozglądając się. Bo zasadniczo nie, nie była taką służbistką, by chcieć robić im niepotrzebne problemy, ale jednak pojawiła się tu służbowo, odruchowo więc rozglądała się, czy wszystko jest tak zabezpieczone (a co trzeba pochowane), by zaraz nie trzeba było modyfikować pamięci dwóm setkom mugoli.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (1518), Eutierria (228), The Beast (1192), The Overseer (1691)




Wiadomości w tym wątku
Lato 1972, 29 czerwca - A macie pozwolenie na te zwierzaki? - przez Eutierria - 21.01.2024, 01:28
RE: Lato 1972, 29 czerwca - A macie pozwolenie na te zwierzaki? - przez The Overseer - 28.01.2024, 16:56
RE: Lato 1972, 29 czerwca - A macie pozwolenie na te zwierzaki? - przez Brenna Longbottom - 28.01.2024, 17:12
RE: Lato 1972, 29 czerwca - A macie pozwolenie na te zwierzaki? - przez The Beast - 31.01.2024, 23:14
RE: Lato 1972, 29 czerwca - A macie pozwolenie na te zwierzaki? - przez The Overseer - 03.02.2024, 23:31
RE: Lato 1972, 29 czerwca - A macie pozwolenie na te zwierzaki? - przez Brenna Longbottom - 03.02.2024, 23:42
RE: Lato 1972, 29 czerwca - A macie pozwolenie na te zwierzaki? - przez The Beast - 06.02.2024, 13:45
RE: Lato 1972, 29 czerwca - A macie pozwolenie na te zwierzaki? - przez The Overseer - 03.03.2024, 22:27
RE: Lato 1972, 29 czerwca - A macie pozwolenie na te zwierzaki? - przez Brenna Longbottom - 05.03.2024, 08:53
RE: Lato 1972, 29 czerwca - A macie pozwolenie na te zwierzaki? - przez The Beast - 05.03.2024, 09:42
RE: Lato 1972, 29 czerwca - A macie pozwolenie na te zwierzaki? - przez The Overseer - 17.03.2024, 18:48
RE: Lato 1972, 29 czerwca - A macie pozwolenie na te zwierzaki? - przez Brenna Longbottom - 20.03.2024, 09:06
RE: Lato 1972, 29 czerwca - A macie pozwolenie na te zwierzaki? - przez The Beast - 21.03.2024, 11:37

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa