28.01.2024, 17:39 ✶
Doskonale pamiętała bezgłowego Nicka, chociaż to nie on był duchem opiekuńczym jej domu. Miała jednak nieprzyjemność zobaczyć, jak chwalił się pierwszoklasitom, skąd zyskał taki a nie inny przydomek. Na samo wspomnienie Olivia przełknęła głośno ślinę.
- Tak, pamiętam... Tego obrazka nigdy nie wyrzucę z głowy. Czasem wraca do mnie w snach - zażartowała, chociaż czy aby na pewno? Aż tak makabryczny widok to nie był. Co innego, gdyby miała to zobaczyć na żywo: wtedy chyba nigdy by nie zasnęła. - Dobry pan, biały pan.
Skomentowała Olivia, roztrzepując dłonią rude włosy. Innego komentarza na to nie miała, ta fraza wyrażała więcej niż tysiąc słów. Quirke sprzeciwiała się każdej formie bezsensownej przemocy, a to co działo się wiele lat temu nie tylko w Anglii, ale i na świecie, przyprawiało ją o dreszcze. Zwłaszcza że cośtam historii liznęła i zdążyła wyrobić w sobie przeświadczenie, że ta lubi się powtarzać. Niestety.
- Szczerze mówiąc - nie mam pojęcia. Z historią magii byłam trochę na bakier, nie mówiąc o historii mugolskiej. Tata mówił, że trzeba ją poznać żeby móc wyciągać wnioski z tego, co się działo, bo przecież mocno splatała się z naszą, ale wiesz... Dzieckiem byłam, nie w głowie mi była nauka - nie wstydziła się tego, chociaż ewidentnie Olivia miała braki w tej dziedzinie nauki. Wiedziała, że jej ojciec miał rację, ale jednocześnie była zdania, że przecież już tego nie nadrobi, bo miała zupełnie inne obowiązki. - Myślisz, że to problem władzy, czy może po prostu wiesz... Nie był do końca normalny?
Z tego co wiedziała, na świecie było wiele osób, którym odbiło po tym, jak doszli do władzy. Ale miała też wrażenie, że lwia część z tych osób była niebezpieczna już na samym początku, ze swoimi postulatami, a władza po prostu dołożyła do i tak już rozgrzanego pieca.
- Możemy, czemu nie. Swoją drogą chyba nie dałabym rady tutaj mieszkać, wiesz? Po tym, co się stało... - Quirke rozejrzała się. Domki były urocze, a firanki tylko dodawały urokliwości temu miejscu. Gdyby nie wiedziała, co tutaj się działo, to pewnie by się zachwycała, a tak... Może nie było w Tower grobowej atmosfery, ale daleko jej było do idyllicznej. Gdy zbliżyły się do zabudowań, tłuste kruki rozdarły swoje dzioby, kracząc na obie kobiety oskarżycielsko. Kilka z nich nawet podleciało bliżej, by wylądować tuż przy ich nogach. Przeszkadzały w swobodnym przechodzeniu. - Masz coś dla nich?
Olivia zaczęła grzebać po kieszeniach. Gdzieś powinna mieć ciastko, którego nie dojadła. Niby nie powinno się tym karmić zwierząt, ale...
- Ała! - jeden z nich dziobnął rudą w but, najwyraźniej myląc sznurówkę z robakiem. - One wcale nie są miłe, tak jak myślałam!
Olivia rzuciła resztką ciasteczka w łakomego ptaka, niemal ze złością. Kolejny z kruków przeskoczył z trudnością tuż pod nogi Brenny i wydarł się na nią, jakby też oczekiwał zapłaty za to, by zostawić ją w spokoju.
- Tak, pamiętam... Tego obrazka nigdy nie wyrzucę z głowy. Czasem wraca do mnie w snach - zażartowała, chociaż czy aby na pewno? Aż tak makabryczny widok to nie był. Co innego, gdyby miała to zobaczyć na żywo: wtedy chyba nigdy by nie zasnęła. - Dobry pan, biały pan.
Skomentowała Olivia, roztrzepując dłonią rude włosy. Innego komentarza na to nie miała, ta fraza wyrażała więcej niż tysiąc słów. Quirke sprzeciwiała się każdej formie bezsensownej przemocy, a to co działo się wiele lat temu nie tylko w Anglii, ale i na świecie, przyprawiało ją o dreszcze. Zwłaszcza że cośtam historii liznęła i zdążyła wyrobić w sobie przeświadczenie, że ta lubi się powtarzać. Niestety.
- Szczerze mówiąc - nie mam pojęcia. Z historią magii byłam trochę na bakier, nie mówiąc o historii mugolskiej. Tata mówił, że trzeba ją poznać żeby móc wyciągać wnioski z tego, co się działo, bo przecież mocno splatała się z naszą, ale wiesz... Dzieckiem byłam, nie w głowie mi była nauka - nie wstydziła się tego, chociaż ewidentnie Olivia miała braki w tej dziedzinie nauki. Wiedziała, że jej ojciec miał rację, ale jednocześnie była zdania, że przecież już tego nie nadrobi, bo miała zupełnie inne obowiązki. - Myślisz, że to problem władzy, czy może po prostu wiesz... Nie był do końca normalny?
Z tego co wiedziała, na świecie było wiele osób, którym odbiło po tym, jak doszli do władzy. Ale miała też wrażenie, że lwia część z tych osób była niebezpieczna już na samym początku, ze swoimi postulatami, a władza po prostu dołożyła do i tak już rozgrzanego pieca.
- Możemy, czemu nie. Swoją drogą chyba nie dałabym rady tutaj mieszkać, wiesz? Po tym, co się stało... - Quirke rozejrzała się. Domki były urocze, a firanki tylko dodawały urokliwości temu miejscu. Gdyby nie wiedziała, co tutaj się działo, to pewnie by się zachwycała, a tak... Może nie było w Tower grobowej atmosfery, ale daleko jej było do idyllicznej. Gdy zbliżyły się do zabudowań, tłuste kruki rozdarły swoje dzioby, kracząc na obie kobiety oskarżycielsko. Kilka z nich nawet podleciało bliżej, by wylądować tuż przy ich nogach. Przeszkadzały w swobodnym przechodzeniu. - Masz coś dla nich?
Olivia zaczęła grzebać po kieszeniach. Gdzieś powinna mieć ciastko, którego nie dojadła. Niby nie powinno się tym karmić zwierząt, ale...
- Ała! - jeden z nich dziobnął rudą w but, najwyraźniej myląc sznurówkę z robakiem. - One wcale nie są miłe, tak jak myślałam!
Olivia rzuciła resztką ciasteczka w łakomego ptaka, niemal ze złością. Kolejny z kruków przeskoczył z trudnością tuż pod nogi Brenny i wydarł się na nią, jakby też oczekiwał zapłaty za to, by zostawić ją w spokoju.