Gdybym wiedziała z czym teraz zmaga się Geraldine zapewne chciałabym ją w tej beznadziei wesprzeć. To fakt, miałam Aska, ale on był przy mnie od zawsze. Przylepiłam się do niego jak mucha do nieszczęsnego lepa, a on nie miał siły się mnie pozbyć. Mój tata czasami nazywał mnie wrzodem na tyłku, bo jak kogoś lubiłam to nie odpuszczałam. Wiedziałam kiedy powinnam odpuścić, ale w przypadku jej brata – on mnie w swoim życiu po prostu potrzebował. Byłoby beze mnie mu szaro i smutno. Byłam młoda i w swoim życiu jeszcze nie miałam tak podłego okresu jak miała Geraldine, ale uważałam, że teraz odkąd z nią zamieszkałam jej życie nabierze barw. Nie pozwolę na to, aby na jej ustach był jakiś ślad smutku i tęsknoty. Na takie rzeczy zawsze dobra była praca i bliscy. Może i czułam jej niechęć, ale spychałam ją w otchłań uczuć, które znaczenia nie miały.
W porównaniu do Yaxley byłam kurduplem, ale nie miałam zamiaru zwalniać jej jakoś szczególnie mocno. Asek nauczył mnie poruszania się szybko, często musiałam za nim truchtać, aby dorównać mu kroku, więc i teraz starałam się iść w odpowiednim tempie. Nie było ono zatrważające, bo nie pokonam siłą woli swoich ograniczeń, ale nauczyłam się szybko chodzić i tyle!
– W sumie to ma sens. Jeśli nie ma możliwości pomóc takiemu rannemu zwierzęciu to lepiej skrócić jego cierpienie. Mój tata nie lubił patrzeć na cierpiące zwierzęta, a nieraz takie spotykał. Kiedyś znalazł orlątko, które wypadło z gniazda. Samo nie przetrwałoby, miało złamane skrzydło, a gniazda nigdzie w okolicy nie było. Nawet jakby je zaniósł do gniazda to raczej zostałby na nim zapach mojego ojca, więc orlica by się nim raczej nie zajęła. Zaniósł je do jakiegoś mugolskiego rezerwatu i się nim tam zajęli – zaczęłam nawijać. Czasami zapominałam, że ludzi może to irytować, ale nic na to nie mogłam poradzić. – Nie byłam sama w sytuacji, w której musiałabym zabić jakieś stworzenie, ale podziwiam tych, którzy są w stanie to zrobić. Masz czasami trudności w ukróceniu cierpienia jakiegoś stworzenia? – czy brzmiałam jakbym robiła wywiad? Chyba nie, nie? Bogini powiedz mi, czy ja męczę Geraldine? – Miałaś jakieś nieprzyjemności z powodu swojego zawodu? Albo jacyś świrnięci obrońcy magicznych istot atakowali cię? – w sumie było to ciekawe.