29.01.2024, 17:33 ✶
Wierzył w to co mówił i nie miał zamiaru cofać swoich słów. Starszy czarodziej robił zdecydowanie więcej dobrego dla świata niż ok. A skoro wrócił z wyjazdu, to będą się spotykać częściej i za każdym razem będzie mógł mu to powtarzać.
Postanowił wytrzymać cierpienie, znów biorąc wszystko na swoje barki choć nie musiał. Zmiana nie przyjdzie z dnia na dzień, ale może kiedyś uda mu się przekonać do otworzenia się. Mieli czas, bez pośpiechu. Póki co będą korzystać z teraźniejszości i tego jak radzą sobie na ten moment, w końcu prace nad zmianą już się rozpoczęły, teraz czekać na efekty które przyjdą, wierzył w to.
Z przymkniętymi oczyma odetchnął cicho i drżąco czując taką bliskość. Jeszcze czulej pogładził jego policzki, przelewając w ten gest całą miłość, jaką mógł mu zaoferować, bo uczucie to od dawna w nim żyło rodząc się na nowo gdy tylko widział mężczyznę przed sobą. Bijące dla mężczyzny serce czekało cierpliwie na zwrócenie na nie uwagi, na dostrzeżenie i odpowiedź.
-Nie masz za co przepraszać.-Klęcząc u jego stóp odpowiedział łagodnie, szeptem, który miał pozostać tylko między nimi.-Morpheus... opowiedz mi wszystko o morzu. Chcę wiedzieć co cię dręczy, proszę...-ciepło jego skóry pod palcami sprawiało, że czuł, jakby się roztapiał. Chciał otulić go ramionami, dać ukojenie w każdy możliwy sposób niezależnie od konsekwencji. W tej chwili nie należał do siebie, a do niego, był gotów mu służyć ciałem i psychiką które przywiązały się do niego sam nie do końca wiedział kiedy i dlaczego, ale nie chciał tego negować.
Postanowił wytrzymać cierpienie, znów biorąc wszystko na swoje barki choć nie musiał. Zmiana nie przyjdzie z dnia na dzień, ale może kiedyś uda mu się przekonać do otworzenia się. Mieli czas, bez pośpiechu. Póki co będą korzystać z teraźniejszości i tego jak radzą sobie na ten moment, w końcu prace nad zmianą już się rozpoczęły, teraz czekać na efekty które przyjdą, wierzył w to.
Z przymkniętymi oczyma odetchnął cicho i drżąco czując taką bliskość. Jeszcze czulej pogładził jego policzki, przelewając w ten gest całą miłość, jaką mógł mu zaoferować, bo uczucie to od dawna w nim żyło rodząc się na nowo gdy tylko widział mężczyznę przed sobą. Bijące dla mężczyzny serce czekało cierpliwie na zwrócenie na nie uwagi, na dostrzeżenie i odpowiedź.
-Nie masz za co przepraszać.-Klęcząc u jego stóp odpowiedział łagodnie, szeptem, który miał pozostać tylko między nimi.-Morpheus... opowiedz mi wszystko o morzu. Chcę wiedzieć co cię dręczy, proszę...-ciepło jego skóry pod palcami sprawiało, że czuł, jakby się roztapiał. Chciał otulić go ramionami, dać ukojenie w każdy możliwy sposób niezależnie od konsekwencji. W tej chwili nie należał do siebie, a do niego, był gotów mu służyć ciałem i psychiką które przywiązały się do niego sam nie do końca wiedział kiedy i dlaczego, ale nie chciał tego negować.