Jak wspólny wróg, a raczej wspólna sprawa potrafiła zjednoczyć ludzi - coś niesamowitego. Dwójka prawie sobie nieznanych osób, właśnie podpisała pakt w słusznej sprawie.
Stanley w życiu by się nie spodziewał, że pierwsze spotkanie z bratem własnego ojca zakończy się jakimiś daleko idącymi i wymagającymi umowami, sojuszami czy współpracami. Zawsze raczej widział to jako herbatkę zapoznawczą, gdzie mieli się powoli poznawać, a tutaj przeszli od razu do sedna sprawy. Może i było to lepsze? Ominęli te całkowicie niepotrzebne drobiazgi bo przecież byli dorośli i nie mieli czasu, ani pewnie chęci aby bawić się w jakieś podchody.
Taki moment wymagał stuknięcia się dwóch szklanek, więc i tak się stało. Alkohol od razu stał się przyjemniejszy w smaku, a atmosfera trochę lżejsza - tak to przynajmniej odbierał Borgin, chociaż de facto też Mulciber. W końcu miał coś w sobie z ojca.
- Niewiele dlatego sam zacząłem drążyć, a Twoja wizyta w Ministerstwie była niczym gwiazdka z nieba - odparł na słowa Richarda - Niespodziewana ale po części wyczekiwana. Coś jak nagroda za cały dotychczasowy trud - pokiwał przecząco głową, biorąc łyk trunku - Są jeszcze dwie sprawy, które możemy zahaczyć aby mieć to z głowy w przyszłości - dodał. Według Stanleya były to całkiem ważne tematy, a takie właśnie dzisiaj poruszali.
- Po pierwsze... gdybyście wraz z Robertem potrzebowali jakiegoś schronienia albo kryjówki to mam pewne bezpieczne miejsce - zaczął tłumaczyć, odstawiając szklankę na bok - Na Nokturnie jest gabinet spirytusowy? Spirytualistyczny? Nie wiem, coś takiego. Mniejsza o to nawet. Nazywa się "Ataraxia", a w jego podziemiach znajduje się "Głębina", której jestem właścicielem. Na razie kończymy tam mały remont ale pozostaje otwarty dla wszystkich osób przybywających z mojego polecenia - zaciągnął się papieroskiem - Za ladą stoi Francis, swój człowiek. Jeżeli powiecie, że jesteście ode mnie to zaprowadzi Was na zaplecze i da mi znać o wszystkim bo taką mamy umowę. Tam nie powinno Wam się nic stać - zapewnił, chociaż nie dawał sobie za to uciąć ręki. Wszyscy wiedzieli jak to działało na Nokturnie i w Podziemnych Ścieżkach. Cięzko było tam o całkowite bezpieczeństwo, a nawet o jego jakieś poczucie.
- Druga sprawa... to jak Was kurwa odróżnić? Wyglądacie jak dwie krople wody, a ja nie chcę spędzić kolejnych siedmiu lat na doszukiwaniu się tej jednej różnicy bo któryś z Was akcentuje "arbuza" inaczej... - stwierdził zgodnie z prawdą. Wolał usłyszeć to od Richarda, niż rzeczywiście spędzić te kilka ciężkich lat, a i tak by pewnie nie przyniosło to zamierzonego efektu.
@Richard Mulciber
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972