Odetchnęła z ulgą po tym, jak Florence powiedziała, że butelka nie została obłożona żadną niebezpieczną magią. Tego jeszcze im brakowało, by oberwała klątwą na oczach Florence.
Bez słowa zapakowała fiolkę i odstawiła ją na szafkę obok. Upewniwszy się, że w szufladzie nie kryją się żadne niespodzianki, włożyła ją z powrotem i zamknęła. Wraz z uzdrowicielką dokończyła sprzątanie magazynu, zerkając raz po raz na kobietę. Nietrudno było zauważyć, że była zirytowana całą sytuacją. Ponadto w jej głosie znać było determinację i Fernah życzyła powodzenia wszystkim tym, którzy maczali palce w ostatniej inwentaryzacji (w tym i sobie). Jeszcze pozostawała kwestia właściciela eliksiru, jemu po prostu życzyła szybkiej śmierci, może nawet od spojrzenia Generała Ładu i Porządku?
Dalsze porządkowanie minęło we względnej ciszy i bez kolejnych niepokojących odkryć. Część eliksirów się znalazła, część nie. Przeterminowane lub źle zapakowane składniki wyrzuciły. Stażystka została pouczona, co do ważności w układaniu leczniczych specyfików oraz ich nazewnictwa. Paprotka uznała, że nie była to wygórowana cena, jak na to, że uszła z życiem.
W ten oto sposób przebiegła inwentaryzacja duetu, jaki tworzyły Florence Bulstrode i Fernah Slughorn. Czy obyło się bez uszczerbku na zdrowiu? W samym procesie tak, ale po odkryciu tylu niedociągnięć przez kobietę, która kochała porządek i hołdowała dokładności z całego serca. Cóż. Cały Święty Mung będzie trząsł się w posadach.