02.02.2024, 02:36 ✶
Nadchodziła burza.
Czuliście to poprzez gęsią skórkę wpełzającą na wasze karki i w metalicznym smaku rozlewającym się w ustach. Było to o tyle dziwne, że nie towarzyszył jej wiatr, ani uczucie duszności. Mgła z kolei zgęstniała tak bardzo, że przysłoniła już nie tylko księżyc, ale wdarła się pomiędzy kamienie Stonehenge, pochłonęła ich masyw, tak jak wciągnęła wszystkie dźwięki. Nawet wasze serca zdawały się zamilknąć, choć czuliście jak rozpaczliwie miotają się w waszych klatkach piersiowych.
Coś było nie tak.
Do zebranych nad płaczącą Macmillanówną podeszła kapłanka, której do tej pory wygrywała melodię na rytualnym bębnie. Dziewczyna położyła dłoń na ramieniu Leviathana i z troską pochyliła się wraz z nim nad sylwetką koleżanki z kowenu.
— Sarah, powinniście stąd odejść i wezwać Brygadę. Ona oszalała — wyszeptała przerażona, a w słabym blasku pobliskiego ogniska mogliście dostrzec łzy w jej oczach.
A Isobelle powoli traciła cierpliwość. Na początku starała się ignorować wszystkie bodźce dochodzące z zewnątrz, skupiając się na rysowaniu na ciele Agathy znaków. Kiedy jednak podszedł do niej Murtagh, kobieta całkowicie zrzuciła maskę opanowania.
— Jak śmiesz przerywać rytuał, Murtaghu?! — syknęła gniewnie, odkładając na tuż obok Agathy athamé - rytualny nóż z wygrawerowanym symbolem potrójnej bogini na rękojeści - i podeszła do mężczyzny, wbijając palec wskazujący w jego pierś — Wierz mi, że z radością złożyłabym ciebie na tym ołtarzu, ale Matka zasługuje na wszystko to, co jasne. Białe, czyste i niewinne. A ty? Co ty wiesz o miłości? Ty, czarna owca?
Umilkła tylko po to, by obdarować Esmé oraz Hjalmara najbardziej nienawistnym spojrzeniem.
— Słuchaj się ojca — prychnęła do tego drugiego.
Tymczasem Agatha, korzystając z chwili zamieszania, chwyciła za ostrze pozostawione nierozważnie przez Arcykapłankę i przecięła nim swój lewy nadgarstek. Cichy jęk wyrwał się z jej ust, szkarłatna posoka zaczęła wypływać ze świeżej rany.
— Agatho, nie zdążyłam...
Czegokolwiek Isobelle nie zdążyła, również i tego zdania nie zdołała dokończyć; w chwili, w której krew dziewczęcia zetknęła się ołtarzem, grom uderzył w kamień tuż za Arcykapłanką. Znów zrobiło się jasno, a towarzyszący mu dźwięk przypominał raczej charakterystyczny odgłos rwanego materiału, aniżeli huku towarzyszącego wyładowaniom atmosferycznym. Grzmot był tak głośny i mocny, że straciliście równowagę. A później nastała biel, która pochłonęła wszystko wokół.
Czuliście to poprzez gęsią skórkę wpełzającą na wasze karki i w metalicznym smaku rozlewającym się w ustach. Było to o tyle dziwne, że nie towarzyszył jej wiatr, ani uczucie duszności. Mgła z kolei zgęstniała tak bardzo, że przysłoniła już nie tylko księżyc, ale wdarła się pomiędzy kamienie Stonehenge, pochłonęła ich masyw, tak jak wciągnęła wszystkie dźwięki. Nawet wasze serca zdawały się zamilknąć, choć czuliście jak rozpaczliwie miotają się w waszych klatkach piersiowych.
Coś było nie tak.
Do zebranych nad płaczącą Macmillanówną podeszła kapłanka, której do tej pory wygrywała melodię na rytualnym bębnie. Dziewczyna położyła dłoń na ramieniu Leviathana i z troską pochyliła się wraz z nim nad sylwetką koleżanki z kowenu.
— Sarah, powinniście stąd odejść i wezwać Brygadę. Ona oszalała — wyszeptała przerażona, a w słabym blasku pobliskiego ogniska mogliście dostrzec łzy w jej oczach.
A Isobelle powoli traciła cierpliwość. Na początku starała się ignorować wszystkie bodźce dochodzące z zewnątrz, skupiając się na rysowaniu na ciele Agathy znaków. Kiedy jednak podszedł do niej Murtagh, kobieta całkowicie zrzuciła maskę opanowania.
— Jak śmiesz przerywać rytuał, Murtaghu?! — syknęła gniewnie, odkładając na tuż obok Agathy athamé - rytualny nóż z wygrawerowanym symbolem potrójnej bogini na rękojeści - i podeszła do mężczyzny, wbijając palec wskazujący w jego pierś — Wierz mi, że z radością złożyłabym ciebie na tym ołtarzu, ale Matka zasługuje na wszystko to, co jasne. Białe, czyste i niewinne. A ty? Co ty wiesz o miłości? Ty, czarna owca?
Umilkła tylko po to, by obdarować Esmé oraz Hjalmara najbardziej nienawistnym spojrzeniem.
— Słuchaj się ojca — prychnęła do tego drugiego.
Tymczasem Agatha, korzystając z chwili zamieszania, chwyciła za ostrze pozostawione nierozważnie przez Arcykapłankę i przecięła nim swój lewy nadgarstek. Cichy jęk wyrwał się z jej ust, szkarłatna posoka zaczęła wypływać ze świeżej rany.
— Agatho, nie zdążyłam...
Czegokolwiek Isobelle nie zdążyła, również i tego zdania nie zdołała dokończyć; w chwili, w której krew dziewczęcia zetknęła się ołtarzem, grom uderzył w kamień tuż za Arcykapłanką. Znów zrobiło się jasno, a towarzyszący mu dźwięk przypominał raczej charakterystyczny odgłos rwanego materiału, aniżeli huku towarzyszącego wyładowaniom atmosferycznym. Grzmot był tak głośny i mocny, że straciliście równowagę. A później nastała biel, która pochłonęła wszystko wokół.
adnotacja moderatora
Podzieliłam was na trzy grupy i otagowałam w tematach. Gdy skończymy w nich poboczne fabuły, wrócimy do tego wątku
W razie pytań zapraszam na priv lub do mojego wątku MG.
W razie pytań zapraszam na priv lub do mojego wątku MG.