Od dłuższego czasu nie czuł się szczęśliwy, usatysfakcjonowany ze swojego życia. W przeszłości nie było idealnie, jednak życie od jednego bankietu do drugiego i pełne tych wszystkich podbojów tworzyło swoistą strefę komfortu, z której stopniowo został wyrwany. To oraz to wszystko, co powiedział mu Laurent na przestrzeni ostatnich miesięcy, a także to co powiedział mu jego przyjaciel, odegrało w tym istotną rolę. Doprowadziło to do tego momentu, w którym szczęście mogło być na wyciągnięcie reki a jednocześnie to wciąż wydawało się niepewne.
Powierzył to Laurentowi, chcąc nie chcąc obarczając go tym ciężarem decyzji do podjęcia odnośnie tego, czy to wszystko będzie trwać albo czy ich drogi się rozejdą. Philip jest w stanie utrzymywać przyjacielskie relacje ze swoimi byłymi kochankami, z obecnymi również. Zdawał sobie sprawę, że jeśli ich drogi się rozejdą to trudno byłoby mu utrzymywać ich znajomość na przyjacielskiej stopie po tym wszystkim co zaszło między nimi w tym dniu i musiałby się całkiem odciąć, co również unieszczęśliwiłoby go na długi czas. Prawdopodobnie nie tylko jego, to nigdy nie wpływało wyłącznie na jedną ze stron. Czas tu wydawał się być kluczowy. Jego życie nie kończyło się w tym momencie, jednak przez te wszystkie lata stracił go wystarczająco dużo na prowadzenie hulaszczego życia i tak naprawdę nie przeżył niczego wyjątkowego za wyjątkiem zapożyczonych chwil. Chciał to zmienić. Właśnie teraz.
— Ufam swojemu bratu, a jednocześnie mam przed nim sekrety. Dziwne, prawda? Podczas jednej z naszych rozmów Logan powiedział mi, że gdybym miał jakieś problemy to mogę przyjść do niego o każdej porze dnia i nocy, a postara się pomóc im zaradzić. Z jednej strony nie mogłem sobie wymarzyć lepszego brata, z drugiej... dla Logana jest problemem to że rodzice coraz bardziej naciskają na niego w kwestii ożenku i nie mam pewności że zrozumiałby to wszystko, z czym zmagałem się przez cały ten czas. To mogłoby wystawić naszą braterską więź na próbę. — Zaczął opowiadać o tym, jak to wyglądało pomiędzy nim a Loganem. Powinno wyglądać tak, że są ze sobą bezgranicznie szczerzy. W rzeczywistości bardzo trudno było to osiągnąć, jednak to nie była w żadnym stopniu wina jego starszego brata. To on nie potrafił przed nim otworzyć się, co miało związek ze wszystkimi swoimi obawami. — Mówisz swojej siostrze o wszystkim? — Postanowił o to zapytać. Z własnych obserwacji zdołał wywnioskować, że Pandora oraz Laurent są ze sobą mocno zżyci i dobrze się dogadują. Philip bardzo lubił Pandorę.
To wyznanie spadło niczym grom z jasnego nieba. To jedna z tych prawd, które muszą zostać wyjawione. Prawda zawsze była lepsza od wszystkich kłamstw i szczerość ze strony Laurenta niezależnie od tego czego dotyczyła zostanie przez niego dobrze przyjęta, bardzo doceniona. Nie zamierzał tego odrzucać. Każdy z nich miał swoją przeszłość. Większość ludzi nie idzie sama przez życie. Ktoś inny na jego miejscu może powiedziałby Bardzo mi przykro, że wam się nie ułożyło. Byłaby to hipokryzja z jego strony. Możliwe, że poczułby pierwsze poważne ukłucia zazdrości, gdyby wypowiedziane przez Laurenta wskazywały na Mnie i twojego kuzyna łączy coś więcej. Gdyby tak było to nie byłby tutaj obecny, tylko siedziałby tu jego kuzyn. Mógłby się zastanowić nad tym, jakby wyglądała wówczas ich relacja - czy to po niej zostałyby popioły albo to on trwałby w niewiedzy pomiędzy Laurentem a swoim kuzynem w skomplikowanym układzie? To nie było coś, nad czym chciał zastanawiać się w tym momencie. Nie były to dobre domysły.
— To było przed tym wszystkim, co teraz zaszło między nami. Nawet jakby doszło to wtedy było... inaczej i po prostu musiałbym to zaakceptować. Postąpiłbyś właściwie, dbając o swoje szczęście. Bardzo doceniam to, że jesteś ze mną szczery. Wiele to dla mnie znaczy. — Philip również posiadał swoją przeszłość i naprawdę musiałby być hipokrytą, gdyby podszedł do tego inaczej niż w ten sposób - w tamtym czasie ich relacja wyglądała zupełnie inaczej. On był innym człowiekiem, niż jest obecnie. Mogłoby mu się to nie spodobać, ale tak naprawdę nie miałby nic do gadania. Jako obecna wersja siebie mógłby odczuwać złość wyłącznie względem siebie i samemu postąpić właściwie. Nie wypadało stać na przeszkodzie czyjemuś szczęściu. Nie chciałby też popsuć swoich relacji z kuzynem.
Nie był to też dobry moment na to, aby zapewnił Laurenta, że nigdzie się nie wybiera. Choć tak właśnie było. Przez swoją ucieczkę i niedawanie znaku życia aż do teraz nie uchodził za wiarygodnego tylko za niestałego w swoich osądach. To nie byłby pierwszy raz, patrząc na to, jak wiele razy starał się wycofać. Nie zmieniał tego fakt, że wszystko miało swoją przyczynę.
Trwając w tej pozycji, w której jego nogi stanowiły poduszkę, spoglądał co jakiś czas na młodszego mężczyznę, wyciągając ku niemu dłoń aby dotknąć jego włosów. Naprawdę się nigdzie nie wybierał, choć to jak długo tutaj zostanie zależało do Laurenta.
— To również twoja przeszłość, o której możesz opowiedzieć mi więcej, jeśli chcesz. To jedna z tych rzeczy, których nie da się kupić, ale warto tego się nauczyć. — Doskonale wiedział, że rozmowy o przeszłości nie należą do łatwych i dlatego nie zamierzał nalegać na to aby Laurent w końcu powiedział mu wszystko. Pozostawał świadom tego, że niejednokrotnie źle potraktował Laurenta i to również odegrało znaczącą rolę w tym, jak obecnie wygląda ich relacja. Tak wiele rzeczy udało mu się spierdolić.