Irytowało cię to jak się uśmiechał, miałaś ochotę zdrapać mu go z twarzy, rozszarpać ją na kawałki, patrzeć jak krwawi i cierpi, a nie się w ten sposób uśmiecha. Próbowałaś go ignorować, ale nie byłaś w stanie. Zagryzałaś wargę, wbijałaś ostre paznokcie w uda, aby odczuwać ból i na tym skupić swoją uwagę. Nie byłaś jednak w stanie, bo twoje myśli wracały ciągle do tych rozmów, do jego dotyku, do jego silnych dłoni, do tego jak próbował tobą poniewierać w tamtej łazience. Do swoich słabych łez, których na szczęście mu nie pokazałaś.
Denerwowało cię to, że ta kobieta nazwała cię jego żoną, go twoim mężem, ale w twojej głowie zapaliła się lampka w kolorze czystego chaosu. Jak wkurwić Hadesa Mckinnona? Czekałaś tylko na moment, w którym powie ci, że możesz sama wybrać. On już był myślami w tym wstrętnym gulaszu, a ty byłaś myślami w diabolicznym planie. Uśmiechnęłaś się do niego zjadliwie i podeszłaś do kobiety, aby przyjrzeć się temu, co miała na wózku. Zrobiłaś przestraszoną minę, udawałaś, że drżą ci ręce, zgarbiłaś się nawet i z udawanym przestrachem, którego kobieta nie była w stanie wyczuć podeszłaś do niej blisko, aby pochylić się do zupy. Byłaś już na korytarzu, blisko kobiety, blisko wózka, Hades już dawno dostał swój gulasz, a twoja głowa kipiała drwiną.
– Co to za zupa? – zapytałaś, gdy Hades zajmował się już gulaszem.
– Oh, kochanieńka krem z pomidorów. A może zechcesz gulaszu taka chudzinka z ciebie – zaświergotała, a wtedy ty złapałaś ją mocno za nadgarstek, spojrzałaś w oczy z wymalowanym strachem.
– Niech mi pani pomoże, on nie jest moim mężem, on mnie porwał – wyszeptałaś, ale prawdopodobnie Hades wszystko słyszał, bo przestrzeń między wami była niewielka. Schowałaś się za kobietą próbując wycofać się w głąb korytarza.