— Po prostu parę razy jej podpadłeś, ale to nie znaczy, że ot tak wyrzuci cię ze stażu. Do tego potrzeba trochę więcej, — chyba. — Wiesz, możesz spróbować jeszcze raz, chociaż to równia pochyła, także, żebyś nie wpadł w nałóg.
Mrugnęła do niego porozumiewawczo. Cameron nie był materiałem na hazardzistę, a jeżeli nawet, to nie dałaby mu szansy, żeby to sprawdził.
— Dora! Wiesz, że zawsze jestem wcześniej, — wzruszyła ramionami, witając przyjaciółkę. — Trzymam kciuki.
Jak powiedziała, tak i zrobiła, pokazując prawą rękę z kciukiem oplecionym przez palce. Najwidoczniej Menodora też nie miała szczęścia, ale w odróżnieniu od Cama wyszła na zero.
— Czekajcie, skoro wiosna i wszystko takie radosne, to spróbuję swojego szczęścia, a potem możemy iść macać zwierzaki, chociaż brzmi to niepokojąco.
Rzuciła do swoich przyjaciół, po czym podeszła do stoiska. Skrzat popatrzył na nią nieprzeniknionym, chociaż mocno znudzonym spojrzeniem i wyciągnął dłoń po zapłatę. Zaraz też zakręcił kołem, a Fernah na chwilę wstrzymała oddech.
Paprotka nie słyszała pytania o wianki, zbyt zajęta odbieraniem nagrody. Może nie była to tajemnicza szyszka, ale nadal, kto by się nie cieszył z jabłka w miodzie?
Wróciła ze zdobyczą do swoich znajomych i powiedziała.
— Idziemy się przejść?