Przeprowadzki bywały problematyczne. Nigdy nie mogło być zbyt prosto, zawsze musiały wystąpić jakieś komplikacje, inaczej pewnie zaczęło by się to wydawać podejrzane. Ostatnio zresztą Fiery miała wrażenie, że wiele złego ją spotyka. Została przyłapana na kradzieży przez jakiegoś ważniaka, później zderzyli się z Błędnym Rycerzem, ciekawe, co jeszcze przyniesie przyszłość, czuła bowiem, że jest to dopiero początek serii niefortunnych zdarzeń.
Miała swoje obowiązki, które musiała wykonywać każdego dnia wcześnie rano. Przywykła do tego, nie miała problemów z budzeniem się wraz ze wschodem słońca. Dzięki temu mogła się ogarnąć przed wszystkimi, a później zająć swoimi zwierzętami. Musiała je nakarmić, wyczesać, poświęcała im bardzo wiele uwagi, zresztą nie mogło być inaczej, przecież Theo i Leo to byli jej bracia, kto o nich zadba, jeśli nie ona?
Miała świadomość, że dzisiaj pojawi się kontrola z ministerstwa. Nie miała pojęcia w jakim celu, co chwilę przysyłali tutaj swoich pracowników, zdecydowanie chcieli robić im pod górę i się do czegoś przyczepić, jakby bez tego nie było im wystarczająco ciężko. Tak to już jest - biednemu wiatr zawsze wieje w oczy.
Widziała, że Alexander krząta się od rana z kąta w kąt, pewnie nieco panikował przed tą kontrolą. Nie dziwiła mu się ani trochę, nieco ją nawet zdziwiło, że większość jej braci i sióstr nadal sobie słodko spała, zamiast zaangażować się w to, aby wypadli dzisiaj dobrze. Coś czuła, że po drodze mogą się pojawić jakieś problemy.
- Lwy? - Uniosła wzrok i spojrzała na Alexandra. - Wyspane, nakarmione, wyczesane, szczęśliwe. - Powiedziała szybko, jednym tchem, nie do końca wiedziała, czy o to mu chodziło, gdy zadał to pytanie. Nie musiała się jednak nad tym głowić, bo pojawiła się kobieta, obca, musiała być z ministerstwa.
Fiery miała wrażenie, że kojarzy jej twarz, połączyła fakty jednak dopiero wtedy, gdy zauważyła, że Alexander ją zna. Była tutaj kiedyś, pamiętała, że lwy wzbudziły jej zainteresowanie. Może wcale nie była to ta zapowiedziana kontrola, a po prostu przyjacielska wizyta?
Skinęła jej głową na przywitanie, uśmiechnęła się przy tym szczerze. Skoro kontrolowała ich znajoma, to może wcale nie będzie tak źle? Miała całkiem śmiałe założenie, no ale zawsze warto mieć nadzieję.