01.02.2024, 02:06 ✶
Chciał go więcej i więcej, czy to było zbyt wiele? Z czasem przestał o tym myśleć, podążając za jego ruchami i dotykiem, goniąc za nim gdy tylko się oddalał.
Wzdrygnął się lekko czując uścisk na dłoni. Nie był mocny, jednak zatrzymanie tego co robił wystarczająco go spłoszyło. Cały czas się oszukiwał, stale i bez końca, niezależnie od pory dnia i nocy, nawet teraz. Zadrżał lekko czując delikatny dotyk na szyi. Spojrzał na niego spod przymrużonych powiek i zaraz potulnie i ledwo zauważalnie pokiwał głową. Nie dzisiaj. Czy kolejny raz na pewno nadejdzie? Czy tylko go wodzi za nos? Może nie był tym kogo szuka w tym aspekcie, a może faktycznie nie był gotowy.
Przełknął ślinę oddychając cicho przez rozchylone wargi, czekające na zgodę aby kontynuować lub na wyśmianie i porzucenie. Nie chciał być kimś kto po otrzymaniu palca bierze całą rękę, ale jeśli chodziło o Morpheusa, to taki był, tylko przy nim.
Wrócił nieśmiało do pocałunku, dłoń ponownie zacisnęła się na jego koszuli, chcąc powstrzymać telepanie się. Zbyt wiele sprzecznych emocji kłębiło się w jego głowie, jednak w końcu te negatywne zaczęły opuszczać jego umysł wraz z mruknięciami i westchnieniami rozkoszy jaką dawała mu ta fizyczna bliskość czarodzieja, w którego chciał się wtulić jeszcze mocniej. Chciał być obejmowany, trzymany silnie w ramionach aż poczuje że nie może złapać tchu.
Czuł miękkość w kolanach, z kolejnym cichym sapnięciem obejmując go w ramionach, aby utrzymać się i nie upaść. Nigdy nie było mu tak dobrze jak teraz. Nigdy nic tak skutecznie nie odciągało go od jutrzejszej pracy, od problemów rodzinnych, od strachu przed utratą i porzuceniem. Poczuł, jak pod zamkniętymi powiekami zbierają się łzy, które w końcu znalazły ujście, spływając swobodnie po policzkach. Nawet jeśli to obiecane ,,kiedyś" nigdy nie nadejdzie, jeśli to ,,dzisiaj" jest jedynym w życiu, to nie zapomni o nim nigdy, nie pozwoli sobie na to.
Wzdrygnął się lekko czując uścisk na dłoni. Nie był mocny, jednak zatrzymanie tego co robił wystarczająco go spłoszyło. Cały czas się oszukiwał, stale i bez końca, niezależnie od pory dnia i nocy, nawet teraz. Zadrżał lekko czując delikatny dotyk na szyi. Spojrzał na niego spod przymrużonych powiek i zaraz potulnie i ledwo zauważalnie pokiwał głową. Nie dzisiaj. Czy kolejny raz na pewno nadejdzie? Czy tylko go wodzi za nos? Może nie był tym kogo szuka w tym aspekcie, a może faktycznie nie był gotowy.
Przełknął ślinę oddychając cicho przez rozchylone wargi, czekające na zgodę aby kontynuować lub na wyśmianie i porzucenie. Nie chciał być kimś kto po otrzymaniu palca bierze całą rękę, ale jeśli chodziło o Morpheusa, to taki był, tylko przy nim.
Wrócił nieśmiało do pocałunku, dłoń ponownie zacisnęła się na jego koszuli, chcąc powstrzymać telepanie się. Zbyt wiele sprzecznych emocji kłębiło się w jego głowie, jednak w końcu te negatywne zaczęły opuszczać jego umysł wraz z mruknięciami i westchnieniami rozkoszy jaką dawała mu ta fizyczna bliskość czarodzieja, w którego chciał się wtulić jeszcze mocniej. Chciał być obejmowany, trzymany silnie w ramionach aż poczuje że nie może złapać tchu.
Czuł miękkość w kolanach, z kolejnym cichym sapnięciem obejmując go w ramionach, aby utrzymać się i nie upaść. Nigdy nie było mu tak dobrze jak teraz. Nigdy nic tak skutecznie nie odciągało go od jutrzejszej pracy, od problemów rodzinnych, od strachu przed utratą i porzuceniem. Poczuł, jak pod zamkniętymi powiekami zbierają się łzy, które w końcu znalazły ujście, spływając swobodnie po policzkach. Nawet jeśli to obiecane ,,kiedyś" nigdy nie nadejdzie, jeśli to ,,dzisiaj" jest jedynym w życiu, to nie zapomni o nim nigdy, nie pozwoli sobie na to.