01.02.2024, 10:08 ✶
Tak jak humor Brenny był Olivii zwykle bliski, tak jednak Quirke w tej sytuacji nie potrafiła parsknąć śmiechem, co w normalnej sytuacji by na pewno uczyniła. Ruda nie była może aż tak podatna na sytuacje rodem z horrorów, bo przecież z duchami miała styczność odkąd skończyła te 11 lat, lecz... No właśnie - Brenna dobrze zauważyła, a Olivia dobrze pamiętała, że duchy nie potrafiły zrzucać przedmiotów. Przenikały przez nie, tak samo jak potrafiły przenikać przez ludzi. To uczucie było cholernie nieprzyjemne, Olivia miała tę nieprzyjemność gdy jeden z duchów po prostu przepłynął przez nią, bo akurat rozmawiała z kimś, mając odwróconą głowę w bok.
- A istnieją takie? - może to było głupie pytanie, ale naprawdę nie wiedziała, czy coś takiego było możliwe. Może było, a może faktycznie to ten złośnik pokroju Irytka? Chociaż była pewna, że gdyby to był Irytek, to już dawno leżałyby pod jedną z tych lamp i broniły się przed kamykami, którymi by w nie rzucał. A może nie każdy poltergeist był taki złośliwy?
Olivia podążyła za spojrzeniem koleżanki i spięła się, gdy jej wzrok również natrafił na ducha. Podobnie jak w szkole była ona odziana w ubranie, w którym ją stracono. Rany na szyi świadczyły o tym, że egzekucja raczej się nie powiodła, bo w innym przypadku głowę trzymałaby w swoich ramionach, a nie na karku. Po ciele Olivii przeszedł zimny dreszcz. Piął się wzdłuż kręgosłupa i powodował nieprzyjemne dreszcze.
- To było do przewidzenia - powiedziała cicho, obserwując miejsce, w którym zniknęła kobieta. - Mi też. Chodźmy stąd.
Olivia potrząsnęła głową, pragnąc pozbyć się tego dziwnego, oblepiającego ją wrażenia. Pociągnęła Brennę w kierunku wyjścia. Nagle kaplica wydała jej się mroczna, przepełniona bólem i żalem, a także śmiercią. Wcześniej nie odczuwała tego tak bardzo, ale czym innym było gdybanie na ten temat, a czym innym spojrzenie zjawie prosto w oczy. - Myślisz że opowiedziałaby nam, co się stało, gdybyśmy zapytały?
Zapytała koleżanki, gdy wyszły z kaplicy. Słońce, które ogrzewało im twarze, sprawiło że czuła się odrobinę lepiej. Mogły na powrót rozejrzeć się po dziedzińcu i słuchać kruków, które tłukły się o jedzenie ku uciesze jakiejś wycieczki ze szkoły.
- A istnieją takie? - może to było głupie pytanie, ale naprawdę nie wiedziała, czy coś takiego było możliwe. Może było, a może faktycznie to ten złośnik pokroju Irytka? Chociaż była pewna, że gdyby to był Irytek, to już dawno leżałyby pod jedną z tych lamp i broniły się przed kamykami, którymi by w nie rzucał. A może nie każdy poltergeist był taki złośliwy?
Olivia podążyła za spojrzeniem koleżanki i spięła się, gdy jej wzrok również natrafił na ducha. Podobnie jak w szkole była ona odziana w ubranie, w którym ją stracono. Rany na szyi świadczyły o tym, że egzekucja raczej się nie powiodła, bo w innym przypadku głowę trzymałaby w swoich ramionach, a nie na karku. Po ciele Olivii przeszedł zimny dreszcz. Piął się wzdłuż kręgosłupa i powodował nieprzyjemne dreszcze.
- To było do przewidzenia - powiedziała cicho, obserwując miejsce, w którym zniknęła kobieta. - Mi też. Chodźmy stąd.
Olivia potrząsnęła głową, pragnąc pozbyć się tego dziwnego, oblepiającego ją wrażenia. Pociągnęła Brennę w kierunku wyjścia. Nagle kaplica wydała jej się mroczna, przepełniona bólem i żalem, a także śmiercią. Wcześniej nie odczuwała tego tak bardzo, ale czym innym było gdybanie na ten temat, a czym innym spojrzenie zjawie prosto w oczy. - Myślisz że opowiedziałaby nam, co się stało, gdybyśmy zapytały?
Zapytała koleżanki, gdy wyszły z kaplicy. Słońce, które ogrzewało im twarze, sprawiło że czuła się odrobinę lepiej. Mogły na powrót rozejrzeć się po dziedzińcu i słuchać kruków, które tłukły się o jedzenie ku uciesze jakiejś wycieczki ze szkoły.