01.02.2024, 14:14 ✶
- W takim razie znajdziemy wiersz Salta i samego Salta - zdecydowała po prostu Brenna, sięgając po notatki i przebiegając po nich wzrokiem. Był to trop równie dobry jak każdy inny: mogli rozpocząć właśnie od niego. Namierzenie wiersza nie wydawało się Brennie wielkim wezwaniem, co do Salta natomiast nie miała pewności, ale Zakon Feniksa dysponował całkiem dużymi możliwościami. Musiała sprawdzić podstawowe informacje o Salcie, a następnie zdecydować, jaką drogą go szukać. Dane z Ministerstwa? Znajomości? Półświatek? Nazwisko nigdy nie obiło się jej o uszy, na pewno nie był to więc ani nikt w jej wieku, ani szczególnie znany w magicznym świecie. W głowie już układała sobie szybki plan działania, szacowała, o której otwierają bibliotekę przy Horyzontalnej i zastanawiała się, jak dziwne będzie, jeśli tego dnia jeszcze raz wpadnie do Ministerstwa, by prześledzić rejestry czarodziejów. A może powinna napisać do Minerwy McGongall z prośbą o znalezienie go na liście osób, które chodziły do Hogwartu?
Po jej głowie śmigało pewnie równie wiele myśli, co po umyśle Morpheusa, ale ona układała je niemal natychmiast w logiczny ciąg, z którego wyłaniała się powoli lista rzeczy do zrobienia dla niej, a potem także od razu lista osób, do których mogła zwrócić się o pomoc w tej sprawie. Pod względem Zakonu Brenna nigdy nie próbowała robić wszystkiego sama - doskonale wiedziała, że ich siła leży w więzach przyjaźni i tym, że uzupełniali się wzajemnie umiejętnościami, możliwościami i wiedzą.
Działając samodzielnie prawdopodobnie znalazłaby Salta, ale były w sieci osoby, które zrobią to szybciej i zwrócą na siebie przy tym mniej uwagi.
- Za co przepraszasz, wujku? - spytała, unosząc wzrok znad papierów i posyłając mu uśmiech. Nie raził ją chaos jego słów, odbijający zamęt, jaki zapewne miał w głowie. Jej własny talent uruchamiał się zwykle w kręgu, ale kiedyś, jako młoda dziewczyna, sama gubiła się pośród snów i niekiedy myliła cudze wspomnienia z własnymi, a przeszłość z teraźniejszością. – Ja dziękuję za to, co zrobiłeś. Jeżeli to faktycznie prawdziwa przepowiednia, to bardzo nie chciałabym, aby „broń wypełniona ciemnością” dostała się w ręce Voldemorta. Ani jakiejkolwiek innej męty – westchnęła, znów powracając spojrzeniem do kartki. Przeszło jej przez myśl, że coś wypełnione ciemnością nie powinno dostać się w niczyje ręce: że właściwie powinna zadbać o to, aby zostało zniszczone. Ale na razie wiedzieli za mało, aby cokolwiek wyrokować. – Więc wyspa, ciemność i ukrycie. Oby Salt był w stanie dać nam jakieś wskazówki, bo mamy tu trzy cholerne, wielkie wyspy i pewnie setki małych wysepek…
Po jej głowie śmigało pewnie równie wiele myśli, co po umyśle Morpheusa, ale ona układała je niemal natychmiast w logiczny ciąg, z którego wyłaniała się powoli lista rzeczy do zrobienia dla niej, a potem także od razu lista osób, do których mogła zwrócić się o pomoc w tej sprawie. Pod względem Zakonu Brenna nigdy nie próbowała robić wszystkiego sama - doskonale wiedziała, że ich siła leży w więzach przyjaźni i tym, że uzupełniali się wzajemnie umiejętnościami, możliwościami i wiedzą.
Działając samodzielnie prawdopodobnie znalazłaby Salta, ale były w sieci osoby, które zrobią to szybciej i zwrócą na siebie przy tym mniej uwagi.
- Za co przepraszasz, wujku? - spytała, unosząc wzrok znad papierów i posyłając mu uśmiech. Nie raził ją chaos jego słów, odbijający zamęt, jaki zapewne miał w głowie. Jej własny talent uruchamiał się zwykle w kręgu, ale kiedyś, jako młoda dziewczyna, sama gubiła się pośród snów i niekiedy myliła cudze wspomnienia z własnymi, a przeszłość z teraźniejszością. – Ja dziękuję za to, co zrobiłeś. Jeżeli to faktycznie prawdziwa przepowiednia, to bardzo nie chciałabym, aby „broń wypełniona ciemnością” dostała się w ręce Voldemorta. Ani jakiejkolwiek innej męty – westchnęła, znów powracając spojrzeniem do kartki. Przeszło jej przez myśl, że coś wypełnione ciemnością nie powinno dostać się w niczyje ręce: że właściwie powinna zadbać o to, aby zostało zniszczone. Ale na razie wiedzieli za mało, aby cokolwiek wyrokować. – Więc wyspa, ciemność i ukrycie. Oby Salt był w stanie dać nam jakieś wskazówki, bo mamy tu trzy cholerne, wielkie wyspy i pewnie setki małych wysepek…
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.