Na całe szczęście, aż tak groźnych przypadków alergicznych Laurence nie miał. Dzięki temu mógł normalnie i bez problemów podejmować się pracy w swoim zawodzie. Choć nieuniknione, że pracując w terenie jako uzdrowiciel, był narażany na nieświadomą obecność kocich stworzeń. Wtedy musiałby przerwać i pozwolić swoje zadanie dokończyć komuś innemu. Jeżeli ktoś mu towarzyszył. Póki co, eliksiry jakie stosuje, bardzo mu pomagają. Znalazł odpowiednie mieszkanki ziół i przyrządził sobie kilka egzemplarzy, mając awaryjnie jeden przy sobie. Na wypadek, naprawdę nieprzyjemnego ataku alergicznego, objawiającego się dodatkowo łzawieniem oczu.
Swój płaszcz, Laurence powiesił na oparciu krzesła, na którym usiadł przy stole. Wolał mieć przy sobie swoje rzeczy, niż wieszać gdzie indziej. Co innego, gdyby była to dość luksusowa restauracja. Kelnerzy wtedy czy pracujące skrzaty, odbierały odzienie wierzchnie i przechowywały w szatniach.
Siedząc już przy stole, Laurence ujął w dłonie kartę menu i przejrzał, co ogólnie oferują. Bardziej zaś skupił się na dziale z wegetariańską kuchnią tutaj serwowaną. Nie było za wiele do wyboru, ale nie gardził. Makaron z warzywami. Doczytał jeszcze, czy miało to jakieś jeszcze dodatki, które zmuszony byłby akurat dla swojej porcji wykluczyć.
Na słowa odnośnie sińców pod oczami, Laurence przeniósł wzrok z uniesioną brwią na Camille. Złapał o co jej chodzi. Tak. Kobiety miały z tym przypadku sposób, ukrywając wszystko pod toną makijażu. On jako mężczyzna, również mógłby, ale różne charaktery ludzi, inaczej mogą to odebrać. Posłał jej lekki uśmiech.
- Jeżeli mówisz o sposobie zakrycia ich pod makijażem, to czy mam iść w tym samym kierunku i pożyczyć puder od jednej ze swoich sióstr?Zażartował w odpowiedzi, wracając do przeglądania napojów. Miał aż trzy siostry, od których mógłby taki przedmiot pożyczyć. Lecz czy warto?
- Jeżeli nie dojdę do siebie, to wezmę wolne albo przyjdę później.
Oznajmił. I westchnął. To by znaczyło, że jako Lestrange, może przychodzić jak chce. Byle być i pracować. Niby na swoim stanowisku miał różne prawa co pozostali pracownicy, to jednak był jeden element, wywyższający go w nazwisku. Na pewno poszliby mu na rękę, jeżeli przepracowywał się.
Stwierdzając, że już w sumie też wybrał co by chciał zjeść i wypić, spojrzał na Camille, która nie ukrywała zaskoczenia jego decyzją o zjedzeniu posiłku tutaj, niż w domu. Dość dobitnie zwróciła uwagę na jego domową pracę, kamuflując słowem „spania”. Podążył za jej wzrokiem na swoją teczkę i ponownie się uśmiechnął, powracając wzrokiem na jej oblicze.
- Chwila oderwania od pracy też dobrze mi zrobi. Sama wspomniałaś, że nie mamy za wiele czasu, aby spędzić go ze sobą i porozmawiać. Do sprawdzenia wziąłem tylko jeden raport pacjenta siostry, do analizy. Chciała poznać moje zdanie i upewnić się, że dobrze analizuje przebieg leczenia i choroby.Wytłumaczył się, choć nie musiał. Ale doceniał troskę ze strony koleżanki. I to wymowne spojrzenie, jakim obdarzyła jego osobę i torbę z dokumentami. Zdawał sobie sprawę z tego, że jest późno. Ale jedna lampka wina nie zaszkodzi im przed jutrzejszą pracą.