03.02.2024, 16:02 ✶
Ach tak? Nie wyżywał się? Mógł użyć różnych słów do opisania tego, ale kiedy ktoś na ciebie wylewa jad, kiedy przekazuje prostym tunelem frustrację, to dla Laurenta już zakrawało na to. Nie chciał, żeby kolejna osoba w jego życiu wykorzystywała jego słabość, żeby nim pomiatała, jakby był zabawką do wykorzystania. Chociaż trochę nie było w jego stylu reagować tak protekcyjnie. To już zmęczenie. Samym sobą głównie. Bo z jednej strony oczekiwał cudów, z drugiej szukając cudu nie umiał go znaleźć. Bo Kaydena nie było. Jego po prostu... Zabrakło.
- Problem... - Powtórzył za nim, trochę się spinając po jego słowach zapewnienia, że się nie wyżywał. Starał się podejść do tego maksymalnie spokojnie, ale jak to już ktoś napisał - jak mówić o racjonalności i spokoju, kiedy emocje wrzały? One tu wręcz buzowały pod powierzchnią. Zachowywali tylko względny spokój na wierzchu. Laurent widział w nim tę złość... A czy to nie on tu powinien być zły? Na moment zagościła ta cisza. To strach pełzał po skórze, napinał ja, napinał mięśnie i wprawiał mięsień sercowy w mocniejsze bicie. - Dziwi mnie, że to wszystko jest takie spokojne, nie uważasz? - Że ten świat nie grzmiał, że cisza piszczała w uszach. Dźwięk przesuwanej szklanki i puknięcie pierścionka o szklankę był jak huk. - Czy ja ci się... Znudziłem? Zbrzydło ci? - Chciał to wiedzieć, chciał to usłyszeć szybciej niż później. Odezwał się dopiero po tym, jak Kayden, hm... Zachęcił do mówienia. - Słucham? - Laurent spojrzał z urazą na mężczyznę i lekkim niedowierzaniem. - Przepraszam, ale czy ty ze mnie kpisz?
- Problem... - Powtórzył za nim, trochę się spinając po jego słowach zapewnienia, że się nie wyżywał. Starał się podejść do tego maksymalnie spokojnie, ale jak to już ktoś napisał - jak mówić o racjonalności i spokoju, kiedy emocje wrzały? One tu wręcz buzowały pod powierzchnią. Zachowywali tylko względny spokój na wierzchu. Laurent widział w nim tę złość... A czy to nie on tu powinien być zły? Na moment zagościła ta cisza. To strach pełzał po skórze, napinał ja, napinał mięśnie i wprawiał mięsień sercowy w mocniejsze bicie. - Dziwi mnie, że to wszystko jest takie spokojne, nie uważasz? - Że ten świat nie grzmiał, że cisza piszczała w uszach. Dźwięk przesuwanej szklanki i puknięcie pierścionka o szklankę był jak huk. - Czy ja ci się... Znudziłem? Zbrzydło ci? - Chciał to wiedzieć, chciał to usłyszeć szybciej niż później. Odezwał się dopiero po tym, jak Kayden, hm... Zachęcił do mówienia. - Słucham? - Laurent spojrzał z urazą na mężczyznę i lekkim niedowierzaniem. - Przepraszam, ale czy ty ze mnie kpisz?