Norka westchnęła, nie miała pojęcia dlaczego ostatnio zrobiła się taka marudna, to nie było do niej podobne. -Nie wiem Erik, mam wrażenie, że zawsze coś jest nie tak. Może faktycznie zbyt wiele bym chciała od życia.- Ogarnęła ją jakaś melancholia, może to wiosenne przesilenie? To wszystko, co wydarzyło się na balu, te kilka dni temu, jakoś strasznie ją zdołowało. Nie sądziła, że zostanie gwiazdą takiego skandalu. - Okropnie długo to tego dochodziłam, czasem zastanawiam się, gdzie bym była, gdyby nie Mabel, gdyby życie mi się tak wcześnie nie skomplikowało.- Może jakoś udało jej się dojść do wymarzonego celu, miała jednak wrażenie, że wiele straciła, może zupełnie niepotrzebne, jednak wiedziała, że akurat z Erikiem mogła podzielić się swoimi przemyśleniami. On raczej jej nie rugał za takie słowa, a próbował wpłynąć na nią swoim dojrzałym podejściem.
- Ja sama nie wiem, czy jest sens, może czasem mi kogoś brakuje, ale w tym wszystkim jest jeszcze Mabel, myślisz, że ona by kogokolwiek zaakceptowała, albo ktoś ją? To zbyt duże zobowiązanie, nie sądzę, aby ktoś chciał się zaangażować w coś takiego.- Nie chciała, żeby córka odczuła to, że Norce brakuje faceta, powinna się ogarnąć i przestać myśleć o takich głupotach, miała wystarczająco dużo innych problemów. Dobrze było poczuć bliskość Longbottoma, jakoś tak wszystkie złe myśli wtedy odchodziły w niepamięć. Była tak bardzo zajęta rozmową z przyjacielem, że zapomniała o jajkach.
pole 39 - pomarańczowe (pusto) - za niska percepcja
- Naprawdę jestem ostatnią osobą, która uważa, że było to zabawne. Czy Ty widziałeś tych wszystkich ludzi? Nigdy w życiu nie przeżyłam takiego upokorzenia.- Na samą myśl o tym, co ją spotkało podczas balu zaczynała czuć ogromny wstyd. - Nigdy więcej nie wybiorę się na tego typu imprezę, nie ma szans.- Myślała o tym wszystkim ostatnio i stwierdziła, że woli nie kusić losu. Bal u Longbottomów zapamięta chyba do końca życia. - Dziobak? Co to w ogóle jest?- Nie znała się specjalnie na zoologii, a dobrze by było wiedzieć, cze Erik ją teraz obrażał, czy jednak nie. - Właściwie to nie mam pojęcia, co się z nim stało, posiadasz jakieś informacje? Może faktycznie powinnam wysłać mu pączka na przeprosiny.- Figg miała ochotę przeprosić wszystkich, którzy byli z nią na tym balu, czuła się naprawdę głupio, że przez nią zrobiło się takie zamieszanie.
- Raczej mi to nie grozi, ale zapamiętam, zgłoszę się do Ciebie, jakby coś.- Na pewno, szczególnie po tym, co przed chwilą usłyszała od Erika. Miała wrażenie, że Longbottom mógłby jedynie wystraszyć ewentualnych kandydatów, oczywiście niespecjalnie, jednak coś czuła, że tak to się może skończyć. Jak na złość żadnych jajek nadal nie mogła dostrzec na horyzoncie, ktoś tu musiał być przed nimi.
pole 48 - pomarańczowe (pusto)
- Czy ja wiem, te kilka lat różnicy, to tyle co nic, a mam wrażenie, że tacy starci, powiedzmy z dziesięć lat ode mnie, mieliby mniejszy problem z akceptacją Mabel. Tak mi się przynajmniej wydaje, kto bowiem w naszym wieku, czy podobnym chciałby się bawić w tatusia?- Norce wydawało się, że mogą się nią zainteresować ewentualnie jacyś wdowcy, lub rozwodnicy, przynajmniej takie miała wrażenie. - Presję, to ja sama na sobie wywieram, nie wydaje mi się, żeby ktokolwiek był w stanie mi dorównać.- To był fakt, Norka starała się być idealna w każdej możliwej dziedzinie życia. Nie było to do końca zdrowe, jednak od zawsze tak już miała. - Przez te wszystkie lata zrobiłam się też bardzo samodzielna, tak naprawdę nie mam pojęcia, czy potrafiłabym zacząć żyć z kimś.- Dyskusja coraz bardziej się rozwijała. Miała wrażenie, że nie będzie w stanie wpuścić nikogo do swojego życia, przez tyle lat była tylko ona i Mabel, że próba stworzenia jakiegokolwiek związku mogła zakończyć się fiaskiem.
- Jakbyś mógł w sumie, mieć to gdzieś z tyłu głowy, to będę wdzięczna.- Wierzyła, że Erik będzie o niej pamiętał i może podsunie jej jakąś odpowiedzialną osobę, która mogłaby wesprzeć cukiernię swoją różdżką. Na pewno spałaby wtedy spokojniej. - Wolałabym jednak nie wracać do tego wydarzenia, jeśli mam być szczera. - Chyba nie musiała nawet tłumaczyć Erikowi dlaczego.
pole 54, cofam się o 2 - czerwone (nie mam co zgubić) jestem na 52
- Mam wrażenie, że się mocno kompromitujemy.- Odparła zaglądając jeszcze do swojego koszyka, który był zupełnie pusty. Tego to się nie spodziewała. - Chyba jeszcze nigdy nie szło mi tak źle.- Może to fatum Erika? Słyszała jakieś plotki, że jest przeklęty, myślała jednak, że to dotyczy tylko kuchni, a co jak klątwa zaczęła się przenosić w inne miejsca? - Też tak sądzę, tym bardziej, że teraz średnio mam ochotę pokazywać się wśród ludzi, póki te plotki nie ucichną. Najlepiej mi zrobi zaszycie się w kuchni i praca nad nowymi recepturami.- Musiała czymś zająć myśli, aby nie wracać do tego wszystkiego. Najlepsze, co mogła zrobić w tej sytuacji dla siebie, to było zajęcie się gotowaniem. - Nie wiem, czy nadajesz się na testera.- Powiedziała z udawaną powagą. - Tester powinien dawać jakieś wskazówki, a Tobie zawsze wszystko smakuje...- Niby łechtało to jej ego, jednak potrzebowała czasem też konstruktywnej krytyki.
- Wiesz, jest jedna pocieszająca rzecz w tym wszystkim.- Na jej twarzy ponownie pojawił się uśmiech. Tak naprawdę miała w nosie te wszystkie jajka, grunt, że spędziła w tym lesie naprawdę przyjemny czas z przyjacielem. - Jesteśmy w tym razem, gdybym była jedyną osobą, której nie idą te poszukiwania to bym się tym przejęła, jednak tak, to jakoś łatwiej można przyjąć porażkę.- Eleonora chyba odpuściła sobie poszukiwania. Nie wpatrywała się już w horyzont, bo to nic nie dawało. -- Uważaj, brakuje jeszcze tego, żebyś się wywalił, zrobił sobie krzywdę, myślisz, że bym Cię stąd wyniosła?- Na pewno, Norka wzrostu karła, która ledwie była w stanie podnieść opakowanie mąki.