Nic nie zapowiadało, że wszystko potoczy się w tym kierunku. Zupełnie przypadkiem znalazła się dzisiaj u Longbottomów, zdarzało się to od czasu do czasu, zawsze kiedy odwiedzała babcię Lizzy bowiem wpadała i do nich. Byli przecież jej rodziną. Rzadko miewała wolne wieczory, także postanowiła wykorzystać ten jeden z nielicznych.
Nie do końca spodziewała się, że o tej porze będzie siedzieć w ich kuchni i pić, ale bywały i takie momenty w życiu, które potrafiły zaskoczyć nawet tych najbardziej planujących swoje czyny. Nie, żeby jej to przeszkadzało. Nawet Norka potrzebowała od czasu do czasu się odstresować, świetnie się to łączyło ze spożywaniem mocniejszych trunków. Pewnie jutro rano będzie bardzo mocno tego żałować, gdy o piątej wstanie i zacznie piec i ogarniać pozostałe sprawy Klubokawiarni, no ale trudno. Raz się żyje, czyż nie?
Alkohol im wchodził, zdecydowanie. Tyle, że okazało się, iż jest nieco mocniejszy niż ten zwyczajny, w przypadku panny Figg mogło to być nawet zabójcze - nie oszukujmy się. Nie należała do osób, które mogły w siebie wiele wlać, jej postura przypominała wyrośnięte dziecko, jednak to jej wcale nie powstrzymywało - zamierzała dotrzymać towarzystwa dwójce mężczyzn, z którymi zaczęła spożywanie tych niebezpiecznych napoi.
Na kolanach Norki siedział Ciapek jeden z psów Longbottomów. Mimo tego, że wolała koty, to w tej chwili jej to zupełnie nie przeszkadzało. Głaskała go co chwilę za uszkiem, bo tak słodko się przy tym uśmiechał, był milutki i cieplutki, niczego więcej nie potrzebowała do szczęścia.
Przesunęła bliżej siebie kieliszek wypełniony przed chwilą przez Morpheusa. Oczy jej błyszczały, policzki miała rumiane, widać po niej było, że alkohol powoli zaczynał na nią działać. Uniosła wzrok w stronę wujka Longbottoma, zaczęła kiwać twierdząco głową. - Zdecydowanie paaa - przerwała, bo znowu to zrobiła. - Zdecydowanie Morpheusie - Zamilkła na chwilę, bo dziwnie to brzmiało, szczególnie, że od zawsze był dla niej panem wujkiem. - Podnieca? - Zaczerwieniła się jeszcze bardziej, skąd w ogóle ten pomysł. Może i wuja był przystojny, można było na nim zawiesić wzrok na dłużej, jednak rzadko kiedy myślała o mężczyznach w ten sposób.
Uniosła swój kieliszek, już miała umoczyć w nim usta, ale wtedy wuja się odpalił. Spoglądała na niego jak zaczarowana, wyglądał jakby wpadł w jakiś trans. Słuchała uważnie tego, co miał do powiedzenia. Bała się, że to o co prosi przyniesie jakieś nieszczęście, nigdy bowiem nie wiadomo, czy faktycznie bogini go wysłucha, sama nie wiedziała, czy tego chce.