04.02.2024, 01:31 ✶
Niech ma wyrzuty sumienia, że ją potraktował tak okrutnie, niech ją obejmuje i mówi do niej tak pięknie, niech głaska po ciemnych włosach i jej nadskakuje, zwłaszcza teraz, gdy musi na siebie uważać. Niech będzie na każde jej skinienie i jej nie opuszcza. Och, nie pozwoli mu już na to; znała już sposoby, jak zwrócić na siebie jego uwagę - zawroty głowy, albo ból w podbrzuszu, częste dolegliwości towarzyszące jej stanowi, odpowiednio odegrane mogły zdziałać cuda. Liczyła się również z tym, że wcale w ciąży nie była, że to jedynie stres namieszał w jej organizmie - ale i na to znajdzie sposób. Obróci kota ogonem w ten sposób, by Augustus myślał, że to jego wina.
Kochała go przecież do szaleństwa, nie wyobrażała sobie bez niego życia - nie mogła mu zatem pozwolić, żeby jego wzrok spoczął na innej. Kochała go, ale była to miłość trudna, wypaczona i nader wszystko toksyczna.
— Ależ oczywiście, że mówiłam poważnie — odpowiedziała z łagodnym uśmiechem, zupełnie tak, jakby kwestia wyprowadzki wcale nie była przedmiotem małżeńskich sprzeczek. Być może wpływ na to miał fakt, że Imogen trzymała na rękach Beatrice; w towarzystwie dzieci zawsze wydawała się pogodniejsza i przede wszystkim spokojniejsza. — Kto mówił, że pozostaniemy bez wsparcia rodziny i skrzatów? — pokręciła głową — Moja mama przecież mieszka w Londynie. Może nas odwiedzać i mi pomagać, kiedy będziesz w pracy. Zaoferowała mi też swojego skrzata, w moim domu rodzinnym nie ma zbyt wiele do roboty odkąd za ciebie wyszłam.
Odszukała dłoń męża i delikatnie ją uścisnęła.
— Wiem, że angażowanie w to moich rodziców niejako przeczy definicji samodzielności, ale spójrz na to w ten sposób; jestem ich jedynym dzieckiem, wyczekanym i wymarzonym. Rzadko kiedy się odwiedzamy, a jeśli już, to wizyty są krótkie. Tata i mama nie robią się coraz młodsi, to już starsi ludzie, do tego bardzo samotni. Oni są mi skłonni nieba przychylić, dlatego uważam, że moim obowiązkiem jest być blisko nich — rzuciła mu błagalne spojrzenie. Przecież rodzice Imogen zawsze byli wobec niego życzliwi, taktowni i nigdy się nie wtrącali w ich sprawy. Z pewnością ich sąsiedztwo było lepsze niż Czarny Pan tuż pod ich stopami, wałęsający się w ciemnej piwnicy w towarzystwie dwóch wampirów. I wuj Eryk, w którego spojrzeniu było coś, co sprawiało, że przeszywał ją zimny dreszcz. Czy tylko ona słyszała te niepokojące dźwięki dobiegające zza drzwi ich sypialni?
— Świetna, mówisz? W takim razie sama powinnam się do niej wybrać, muszę uzupełnić zapasy... — rzuciła bezwiednie, nie przykładając szczególnej uwagi do znaczenia jego słów. Kontakt na Nokturnie? Nie wiedziała, że Augustus miał jakieś kontakty w tej plugawej dzielnicy i zapewne w innych okolicznościach by o to zapytała. Teraz jednak liczyła się tylko kobieta, której zaproponował romans. — Tylko daj mi go przeczytać przez wysłaniem, aby uniknąć kolejnego faux pas — zachichotała, gdy Beatrice wyciągnęła rączki w stronę ojca. To dobry znak, pomyślała Imogen, przekazując mu dziecko. Sama wstała, by nieco posprzątać na stole; zarówno bałagan, jaki zrobiła córka jedząc truskawki, jak i swoje własne materiały do pracy. Mimo jego ciągłej nieobecności jeszcze go pamięta i nie boi się jak przy obcych.
— Damy sobie radę, najdroższy — zapewniła go z pełnym optymizmu uśmiechem. Pierwszy krok został wykonany!
Kochała go przecież do szaleństwa, nie wyobrażała sobie bez niego życia - nie mogła mu zatem pozwolić, żeby jego wzrok spoczął na innej. Kochała go, ale była to miłość trudna, wypaczona i nader wszystko toksyczna.
— Ależ oczywiście, że mówiłam poważnie — odpowiedziała z łagodnym uśmiechem, zupełnie tak, jakby kwestia wyprowadzki wcale nie była przedmiotem małżeńskich sprzeczek. Być może wpływ na to miał fakt, że Imogen trzymała na rękach Beatrice; w towarzystwie dzieci zawsze wydawała się pogodniejsza i przede wszystkim spokojniejsza. — Kto mówił, że pozostaniemy bez wsparcia rodziny i skrzatów? — pokręciła głową — Moja mama przecież mieszka w Londynie. Może nas odwiedzać i mi pomagać, kiedy będziesz w pracy. Zaoferowała mi też swojego skrzata, w moim domu rodzinnym nie ma zbyt wiele do roboty odkąd za ciebie wyszłam.
Odszukała dłoń męża i delikatnie ją uścisnęła.
— Wiem, że angażowanie w to moich rodziców niejako przeczy definicji samodzielności, ale spójrz na to w ten sposób; jestem ich jedynym dzieckiem, wyczekanym i wymarzonym. Rzadko kiedy się odwiedzamy, a jeśli już, to wizyty są krótkie. Tata i mama nie robią się coraz młodsi, to już starsi ludzie, do tego bardzo samotni. Oni są mi skłonni nieba przychylić, dlatego uważam, że moim obowiązkiem jest być blisko nich — rzuciła mu błagalne spojrzenie. Przecież rodzice Imogen zawsze byli wobec niego życzliwi, taktowni i nigdy się nie wtrącali w ich sprawy. Z pewnością ich sąsiedztwo było lepsze niż Czarny Pan tuż pod ich stopami, wałęsający się w ciemnej piwnicy w towarzystwie dwóch wampirów. I wuj Eryk, w którego spojrzeniu było coś, co sprawiało, że przeszywał ją zimny dreszcz. Czy tylko ona słyszała te niepokojące dźwięki dobiegające zza drzwi ich sypialni?
— Świetna, mówisz? W takim razie sama powinnam się do niej wybrać, muszę uzupełnić zapasy... — rzuciła bezwiednie, nie przykładając szczególnej uwagi do znaczenia jego słów. Kontakt na Nokturnie? Nie wiedziała, że Augustus miał jakieś kontakty w tej plugawej dzielnicy i zapewne w innych okolicznościach by o to zapytała. Teraz jednak liczyła się tylko kobieta, której zaproponował romans. — Tylko daj mi go przeczytać przez wysłaniem, aby uniknąć kolejnego faux pas — zachichotała, gdy Beatrice wyciągnęła rączki w stronę ojca. To dobry znak, pomyślała Imogen, przekazując mu dziecko. Sama wstała, by nieco posprzątać na stole; zarówno bałagan, jaki zrobiła córka jedząc truskawki, jak i swoje własne materiały do pracy. Mimo jego ciągłej nieobecności jeszcze go pamięta i nie boi się jak przy obcych.
— Damy sobie radę, najdroższy — zapewniła go z pełnym optymizmu uśmiechem. Pierwszy krok został wykonany!
![[Obrazek: 55rG7le.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=55rG7le.png)
please, dance with me in the dark