25.11.2022, 17:25 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.11.2022, 17:25 przez Dora Crawford.)
Pokiwała mocno głową, przesadnym gestem podkreślając, że tak, babka z kijami i że owszem, bezkarnie łomotała nimi w biały dzień ludzi, którzy nieopatrznie spróbowali ją zaczepić. W tym wszystkim najdziewniejsze wydawało się jej jednak to, że miała wrażenie iż widziała ja też, jak komuś innemu szeptała coś na ucho. Ale w sumie może był to jej znajomy? W końcu nikt nie mówił, że szalone kobiety nie mogły mieć przyjaciół.
- Wieś to chyba nieco mocne słowo - zaoponowała delikatnie. Dolina Godryka była pełnoprawnym miastem, nawet jeśli szczelnie otoczonym magiczną knieją. Dora zawsze uważała je za całkiem duże, ale z biegiem czasu zauważyła, że dla każdego kto mieszkał w jakiejkolwiek miejscowości większej od Doliny, uznawał ją za bliską wsi. Liczne sady, duże posiadłości, nadawały temu wszystkiemu sielskiej aury, tak dalekiej i kontrastującej z wymurowanym kamieniem pod niebo Londynem.
Wspomnianą wcześniej przez Camerona kobietę z koszem, udało im się znaleźć całkiem sprawnie. Faktycznie też, zaczepiała wesoło zgromadzonych i oferowała zanurzenie w nim dłoni by poszukać... jeża. Może i ten typ zwierzątka nie pałętał się wcześniej po głowie Crawley, jednak szybko doszła do wniosku, że nie można wybrzydzać, jeże również są niezwykle urokliwe, a do tego jakże przydatne. Szczególnie w ogrodzie.
Kiwnęła więc tylko głową Fernah, kiedy Cameron wyciągnął z koszyka trzy jeże, uśmiechając się wesoło na jego sukces i radosny pisk Sally. Sama zaraz poruszyła się, by zanurzyć dłoń w koszu i sprawdzić, co też tam na nią czekało.
- Wieś to chyba nieco mocne słowo - zaoponowała delikatnie. Dolina Godryka była pełnoprawnym miastem, nawet jeśli szczelnie otoczonym magiczną knieją. Dora zawsze uważała je za całkiem duże, ale z biegiem czasu zauważyła, że dla każdego kto mieszkał w jakiejkolwiek miejscowości większej od Doliny, uznawał ją za bliską wsi. Liczne sady, duże posiadłości, nadawały temu wszystkiemu sielskiej aury, tak dalekiej i kontrastującej z wymurowanym kamieniem pod niebo Londynem.
Wspomnianą wcześniej przez Camerona kobietę z koszem, udało im się znaleźć całkiem sprawnie. Faktycznie też, zaczepiała wesoło zgromadzonych i oferowała zanurzenie w nim dłoni by poszukać... jeża. Może i ten typ zwierzątka nie pałętał się wcześniej po głowie Crawley, jednak szybko doszła do wniosku, że nie można wybrzydzać, jeże również są niezwykle urokliwe, a do tego jakże przydatne. Szczególnie w ogrodzie.
Kiwnęła więc tylko głową Fernah, kiedy Cameron wyciągnął z koszyka trzy jeże, uśmiechając się wesoło na jego sukces i radosny pisk Sally. Sama zaraz poruszyła się, by zanurzyć dłoń w koszu i sprawdzić, co też tam na nią czekało.
Rzut TakNie 1d2 - 1
Tak
Tak
Rzut TakNie 1d2 - 1
Tak
Tak
Rzut TakNie 1d2 - 2
Nie
Nie
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.