Norka miała świadomość, że mało kto jest w stanie jej odmówić. Tak już działała na ludzi. Jako, że widziała, że Fergus ostatnio nie jest w najlepszym humorze postanowiła wyciągnąć go ze sobą na Ostarę. Uważała, że dobrze mu zrobi spacer na świeżym powietrzu, z daleka od ojca, pracy i tej banalnej codzienności. Miała świadomość, że to może nie do końca jest w jego stylu, jednak postanowiła spróbować. Nie, żeby zdziwił ją list od niego - tego się spodziewała, wyraził chęć wybrać się z nią do Doliny Godryka.
Nora z Mabel pojawiły się w Dolinie dosyć wcześnie. Figg umówiła się z Erikiem, że razem wyruszą na coroczne poszukiwanie czekoladowych jajek, córkę przekazała babci - one również wyruszyły na poszukiwania. Humor Eleonory nieco się popsuł, w tym roku z Erikiem nie mieli zbyt wiele szczęścia, bo praktycznie żadne jajko nie chciało wpaść w ich ręce. Nie miała pojęcia, co poszło nie tak, jednak zdecydowanie nie był to ich dzień. Kiedy wyszli z lasu pożegnała się z mężczyzną, przynajmniej na razie, a sama skierowała się ku straganom. Umówiła się z matką, że przejmie Mabel, obiecała bowiem córce, że znajdzie dla niej nowe czekoladowe żaby do kolekcji.[/b]
Tak jak sądziła, jej matka punktualnie pojawiła się przy wejściu - jak zawsze, trzymała za rękę uśmiechniętą dziewczynkę. -[b] Jak Wam poszły poszukiwania? - Zapytała ciekawa. Coś czuła, że zdecydowanie lepiej niż jej i Erikowi. Zresztą chyba dla każdego dzisiaj byli żadną konkurencja. Dziewczynka wyciągnęła w jej kierunku koszyk. - Mam dziesięć mamo! Ty z wujkiem Erikiem pewnie zebraliście więcej? - Zaglądnęła do koszyka Nory, który był pusty. - Jeszcze nie byliście w lesie? To co robiliście, jak mnie z Tobą nie było? - Mina nieco zrzedła pannie Figg przy córce jednak musiała udawać, że wszystko jest w porządku. - Wiesz Mabel, czasem tak się zdarza, że nic nie idzie po naszej myśli, my z wujkiem mieliśmy dzisiaj taki dzień. - Nie zamierzała udawać, że jest inaczej. - Znalazłam ledwie dwa jajka, do tego zgubiłam je w tym lesie, ale jestem z Ciebie dumna, chyba nikt nie znalazł tylu jaj co Ty- Złapała córkę za lewą rękę, w prawej bowiem miała koszyk. - Dziękuję mamuś, później się widzimy. - Cmoknęła jeszcze matkę w policzek i udała się w stronę tłumu.
- Słońce, musisz się skupić Ty jesteś lepsza w takie rzeczy niż ja, gdzieś tutaj jest wujek Fergus, mam nadzieję, że go szybko znajdziemy! - Sama Norka również zaczęła się uważnie rozglądać, to wcale nie było takie proste, bo wielu czarodziejów pojawiło się w tym miejscu. - Mamo! Tam, taaaaam!- krzyknęła dziewczynka, Figg spojrzała w stronę, którą jej pokazała. - Jak zawsze jesteś lepsza ode mnie! Chodźmy, tylko szybko bo zaraz nam gdzieś zniknie.
Wcale nie tak długo zajęła im droga. Udało im się podejść do mężczyzny od tyłu, Norka już miała stuknąć go w ramię kiedy Mabel krzyknęła, może ze zbyt dużym entuzjazmem - Cześć wujek! Poszukasz ze mną czekoladowych żab, mama obiecała mi, że dzisiaj mi kilka kupi! - na pewno słyszeli ją wszyscy, którzy byli obok. - Witaj Fergus! - wypadałoby, żeby i ona się przywitała. - Wypatrzyłeś tu już coś ciekawego? - Sama Norka nie miała jeszcze możliwości rozejrzeć się po straganach.