04.02.2024, 22:42 ✶
Panie Morpheusie,
Myślę, że w takich przypadkach opłakujemy raczej zmianę relacji niż samych żywych. Choć przyznaję, że nawet jeśli sama czasem żałuję, że niektóre przyjaźnie się rozpadły, a niektórych ludzi nie poznałam tak dobrze, jak na to zasługują, nie myślę o tym często: wolę raczej skupiać się na tym, co jest i będzie niż na tym, co było, i podtrzymaniu tych znajomości, które nie są martwe, choć obie osoby żyją.
Z chęcią spotkam się kiedyś na rozmowę, gdy obowiązki nas obojga na to pozwolą.
Z pozdrowieniami
Florence Bulstrode
Myślę, że w takich przypadkach opłakujemy raczej zmianę relacji niż samych żywych. Choć przyznaję, że nawet jeśli sama czasem żałuję, że niektóre przyjaźnie się rozpadły, a niektórych ludzi nie poznałam tak dobrze, jak na to zasługują, nie myślę o tym często: wolę raczej skupiać się na tym, co jest i będzie niż na tym, co było, i podtrzymaniu tych znajomości, które nie są martwe, choć obie osoby żyją.
Z chęcią spotkam się kiedyś na rozmowę, gdy obowiązki nas obojga na to pozwolą.
Z pozdrowieniami
Florence Bulstrode